W Szanghaju czeresnie jednak sa troche tansze - 65 yuanow za 100g, czyli jakies 9-10 czeresienek. Najciekawsze, ze pod Carrefourem mozna je bylo kupic od baby za 20 yuanow, dokladnie takie same. Import z USA - przynajmniej tak bylo napisane na opakowaniu.
Co do stekow, to nie wiem o tych z NZ, ale te w Kobe kosztowaly ponad 1000 yuanow za sztuke jakies 2 lata temu, gdy oprowadzalem pewna zasobna grupe, ktora miala dosc chinszczyzny... Wolowina z Kobe to ta najbardziej znana i ceniona przez koneserow (krowy sa pojone piwem, masowane, etc.).
Co do drogich zakupow, to jesli klient bierze rachunek, to od razu wiadomo, ze z wlasnej kieszeni za dobra nie placi, tylko danwei mu pokrywa. To samo ma miejsce obecnnie w Sanya, gdzie pokoj w 5* hotelu kosztuje 18tys. yuanow za noc (to wiecej, niz w 7* w Dubaju) i wiecej - ponoc wyszly nowe zarzadzeni ograniczajace wyjazdy zagraniczne dla ganbu, i wszyscy jada na chinskie Hawaje - i ceny hoteli zwariowaly. Nie mowiac o cenach nieruchomosci, bo ogloszenie Hainanu 国际旅游岛, wprowadzenia strefy bezclowej, plany dotyczace organizacji wyscigow konnych (w domysle: kasyna i hazard) wywindowaly ceny do kosmicznego poziomu.
A w ogole najlepszego w Nowym Roku!