Mieszkania są tanie na prowincji nawet 500-1000 PLN za m2. Problem w tym, że niewielu białych zdecydowałoby się na taki żywot, a raczej pokutę. Co to za życie? Bez nowoczesności, Internetu, bez porządnych sklepów, bez sera żółtego itp.
W miastach wcale nie jest tanio już od roku. W Shenzhen ceny za 1m2 wahają się od 2000 PLN w najgorszych rejonach (wysoka przestępczość, dużo złodzieji, fabryki wkoło, ogólny syf) do 10000-15000 PLN za m2 w centrum.
Poza tym jakość tych budynków? Wszędzie pękają ściany i sufity, zawiasy w oknach podchodzą rdzą i pękają, beznadziejny system kanalizacji, najtańsze rury, krzywe sufity, przeciekające okna i drzwi balkonowe. Porażka! Cieszę się, że nigdy nie kupiłem tu mieszkania.