Bolanren, ach, jakbym z chęcią skorzystała z tak miłego zaproszenia! Ale niestety, robota czeka i w święta będę siedzieć przed komputerem. Do tej pory odbyłam szereg "圣诞节派对“ - siedząc na klęczkach nad koreańskimi daniami, stojąc nad stołami z ciastem, śpiewając karaoke, ale w takich momentach polska dusza rwie jednak do czegoś innego. Już nawet nie mówię o tej wódce, ale jak pozyskałeś polskie jedzenie? Ktoś przywiózł, czy jakimś nadludzkim wysiłkiem sam stworzyłeś? Swoją drogą, moje dongbeje mówią, że u nich robi się kiszoną kapustę - z opisu produkcji wynika, że wypisz-wymaluj podobną do naszej. A jak byłam na Tajwanie, to koleżanka biolożka po nazwach łacińskich odnalazła jakieś grzyby, które w klasyfikacji gatunków stoją najbliżej do naszych prawdziwków i zrobiliśmy zupę...faktycznie podobne w smaku. Taka kapusta + grzybki + ciasto 兰州拉面 (przypomina przecie trochę w smaku polskie ciasto pierogowe), jak ktoś by się strasznie zawziął, to by pewnie zrobił pierogi... gorzej z makowcem :-))