Dlatego napisałem, że rozumiem tę logikę. O ile faktycznie Cyganie mają korzenie gdzieś w Indiach, to jednak bezpośredniego związku historycznego między flamenco a muzyką ujgurską nie ma - a to sugerował opis w pierwszym Twoim poście. Równie dobrze można by zrobić zespół złożony z polskich Rromów grający muzykę ujgurską, albo zagonić kapelę z Łowicza do grania muzyki perskiej - i reklamować ten twór jako "autentyczną polską tradycję muzyczną", bo przecież i jedni i drudzy to Indoeuropejczycy. Oczywiście etnomuzykolodzy mogą się dopatrzeć pewnych podobieństw, ale na ten temat, jako laik, nie chcę się wypowiadać.
Takie ciągotki do formułowania chwytliwych teorii biorą się moim zdaniem z samej istoty muzyki, która jest przecież "językiem wszechświata"

O Indialucii zrobiło się ostatnio głośno przy okazji świńskiej grypy w Meksyku - zespół akurat przebywa tam na zaproszenie dużego festiwalu folkowego i obecnie siedzi zamknięty w hotelu bojąc się go opuścić.