ze Chinczycy tylko w latach 1959-60 zaglodzili okolo 1/5 narody tybetanskiego, o tych zamordowanych w inny sposob juz nie wspomne.
Pozwolę sobie jeszcze dodać, że takie "fakty" są tak odrealnione, że już bardziej nie można. Dlaczego? Otóż krótkie logiczne rozumowanie, prosta matematyka:
1. skoro tylko na przełomie lat 1959/60 zagłodzono 1/5, jak Pan mówi, nie licząc rozstrzelanych etc., będziemy musieli liczbę z tych lat zwiększyć powyżej tej 1/5.
2. Przyjmując na pozostały okres czasu, powiedzmy zagładzanie/rozsztrzeliwanie/etc. pozostałej liczby Tybetańczyków w tempie, powiedzmy, każdej następnej 1/5 na przestrzeni 10 lat, co nam wyjdzie? ŻE W DNIU DZISIEJSZYM NIE MA ŻADNYCH TYBETAŃCZYKÓW (sic!).
3. Doliczając sprzedawane nam przez wiadome media "niepodważalne fakty" jak sterylizacja kobiet i topienie dziewczynek, musimy skrócić jeszcze ten okres 10 lat, z powodu braku przyrostu naturalnego.
I teraz skonfrontujmy powyższe 3 punkty z danymi - Tybetańczycy w samym TRA stanowią 92.8% ludności. Ogółem Tybetańczyków na całym świecie jest ponad 5.4 miliona. Nawet przyjmując, że te 5.4 miliona mieszka wraz z JŚ Dalajlamą XIV w wiosce na północy Indii, nie trzyma się to kupy.
Dlatego proszę uprzejmie o nie szafowanie astronomicznymi liczbami.