Pozwolę sobie odciąć się od dziwnych stereotypów dryfujących bezustannie pomiędzy studentami i absolwentami obu tych uczelni i powiedzieć to, co wywnioskowałem po kilku miesiącach mieszkania, przebywania i przyjaźnienia się z kilkoma osobami z UAMu.
I co mogę powiedzieć? Tak naprawdę - nie mam zielonego pojęcia, jak to wygląda. Faktycznie wydawać by się mogło, że to Poznań jest bardziej nakierowany na kulturę, ale nie zgodziłbym się, że kosztem języka, co to to nie. Przypominam, że tak naprawdę nauka chińskiego i wyniki na studiach to przede wszystkim własna praca i zasługa, więc, jak dla mnie, nie bardzo przekłada się to później na wiedzę czy zdolności absolwentów.
Ale: ja jestem jeszcze ze starego systemu nauczania sinologii w Warszawie. Nowy wygląda zupełnie inaczej. Dlatego chyba trzeba by skonsultować tę ważką kwestię z kimś młodszym (choć ja stary się nie czuję

), kto poszedł sobie tą nową drogą obraną przez UW.