Do rzeczy:
ZImno jest tam tylko zimą. Latem może być bardzo gorąco.
1500y za M1 w Shenyangu - powinno być w sam raz, o ile to nie centrum.
Na "Proper akcent" w czystej postaci w małych mieścinach raczej bym nie liczył.
Shenyang, aka Mukden, podobno jest brudnym, ponurym miastem przemysłowym, ale z czystym "dongbejskim" akcentem, przypominającym mówienie przy jedzeniu, powinno być w miarę OK (nie wiem, kto był, niech podpowie).
Przyjezdnych muslimów spotkasz, jak sądzę na kampusach we wszystkich większych miastach Chin. Jednak na ogólnym różnokolorowym tle raczej nie będą się wyróżniać. Ponadto, o ile dobrze rozumiem obecną sytuację, obnoszenie się z muslimską religijnością może być w CHinach odebrane jako wyraz ukrytych sympatii pro-ujgurskich.
Nie wiem, jakie masz obecnie relacje z muslimami, będąc w UK, ale pamiętaj, że przybywając do CHin, każdy obcy automatycznie staje się zwierzęciem specjalnej troski.
Ci bardziej buńczuczni obcy (znałem paru takich...) mają nawet szansę zostania - używając europejskiej terminologii - "muslimem", "czarnym", "żydem" i "pedałem". Zwłaszcza jeżeli słabo znają chiński i nie pojmują magicznego słowa "mianzi" (= "twarz").
Z doświadczenia wiem, że w takich warunkach studenci z różnych stron świata całkiem nieźle się integrują (wyjątkiem są The Africans), by zrównoważyć poczucie wyobcowania.