Autor Wątek: Zamknięte społeczeństwo  (Przeczytany 3872 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Wujek Fido

  • Chłop
  • Dołączył: 12 Sie 2008
  • Wiadomości: 15
Zamknięte społeczeństwo
« dnia: 7 Wrz 2008, 13:02 »
Zmuszony przez chorobę zacząłem błykać po kanałach chińskiej telewizji w czasie sobotnio-niedzielnego prime-time’u. Na żadnym z kilkunastu kanałów nie było ani jednego programu nie-chińskiego, za wyjątkiem angielskojęzycznej CCTV9. Nie-chińskiego znaczy takiego, który mówiłby coś Chińczykom, o świecie poza krajem środka, który istnieje i wygląda inaczej. Nawet amerykańskiego filmu nie było. Wniosek taki mało oryginalny mi wyszedł – mamy globalnego gracza z 1,3 bln ludzi, którzy nic nie wiedzą o zewnętrznym świecie i nie bardzo chcą się nawet dowiedzieć. Ktoś powie, że zorientowane to mają być elity kraju, a nie „ciemny lud”. Ale ja nie o tym. Od polskiego konsumenta tasiemcowych seriali, też nie oczekuję, że będzie się orientował w meandrach globalnej polityki i ekonomii, ale wiem, że on/ona zdaje sobie sprawę, że za miedzą istnieją inne społeczeństwa, inne kultury i inne zwyczaje. Może był tylko w Anglii na zmywaku, może poszedł do Czech na piwo w czasie górskiej wycieczki, a może tylko ciotka z Ameryki opowiadała jak tam jest. Może czasem zmieniając kanały poogląda coś o innych krajach. A Chińczyk nie. Nawet jeśli jedzie za granicę to albo zanurza się w miejscową populacje rodaków, albo jedzie na tyle ukształtowany przez szkołę i otoczenie, że ignoruje całą inność. Po co taki Chińczyk ma obchodzić cenzurę internetową, jaśli on wie, że tam nic ciekawego nie ma! Zdarza mi się ostatnio rozmawiać z młodym Chińczykiem, który siedzi parę biurek za mną – studia, niezły angielski, pochodzi ze stolicy prowincji (nie, nie Gansu:). Ten mnie pyta pewnego razu co tam się dzieje z Gruzją, a było to tak ze dwa tygodnie o wybuchu wojny, ale on dopiero coś usłyszał. Rozumiem, że Europa daleko, ale to konflikt w gruncie rzeczy globalny, jeżeli miejscowa inteligencja nie wie i nawet się nie interesuje to jest naprawdę źle.
Wyprowadźcie mnie z błędu, powiedzcie, że bredzę, a w chińskich szkołach uczą dzieci tyle o świecie, że niewiele im brakuje do statusu obywatela świata, albo powiedzcie, że w każdym społeczeństwie „ciemny lud” jest jednakowo ciemny i Chiny nie są wyjątkiem. Tylko nie mówcie mi, że znacie wielu Chińczyków światłych, inteligentnych i zorientowanych w świecie – ja też znam kilku i stanowią oni pomijalnie małą część populacji.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #1 dnia: 7 Wrz 2008, 20:33 »

Wyprowadźcie mnie z błędu, powiedzcie, że bredzę, a w chińskich szkołach uczą dzieci tyle o świecie, że niewiele im brakuje do statusu obywatela świata, albo powiedzcie, że w każdym społeczeństwie „ciemny lud” jest jednakowo ciemny i Chiny nie są wyjątkiem. Tylko nie mówcie mi, że znacie wielu Chińczyków światłych, inteligentnych i zorientowanych w świecie – ja też znam kilku i stanowią oni pomijalnie małą część populacji.



Ja się obawiam, że problem nie polega na ciemnocie "ciemnego ludu", ale na upowszechnianiu się ciemnoty we wszelkich kręgach społeczeństwa - no bo przecież ludzi po tzw. "dobrych studiach" raczej nie zaliczymy do "ciemnego ludu". Nie chodzi tu tylko o społeczeństwo chińskie, to jest trend globalny, może na Zachodzie bardziej nawet widoczny. W czasach kiedy, ton debacie publicznej nadaje "Fakt", a reszta prasy ze wszystkich sił się tabloidyzuje (żeby się publisia nie zmęczyła czytaniem trudnych tekstów), wiedza przeciętnego obywatela takiej np. Polski o otaczającym go świecie jest znikoma.

Telewizja nie spełnia niestety funkcji okna na świat, bo ludzie najbardziej lubią oglądać programy durne, filmy i seriale, a nie filmy dokumentalne czy dyskusje ekspertów (tudzież "ekspertów"). Co z tego, że w polskich stacjach są prawie wyłącznie produkcje amerykańskie? Czy one są w stanie dać widzowi obraz lub wiedzę o świecie? Gdyby świat składał się wyłącznie ze Stanów Zjednoczonych, to być może (chociaż mam poważne wątpliwości, co do tego na ile "prawdziwe" są oglądane przez nas w telewizji USA) - ale się nie składa.

Efekty tak pojętej "otwartości" polskiego społeczeństwa (które ma wszak prawie same amerykańskie programy w tv) bywa żałosny. Znajomi prawnicy wielokrotnie opowiadali mi historie o tym, jak ich klienci byli mocno zaskoczeni brakiem w polskim sądzie ławy przysięgłych i tym, że adwokaci nie drą się jeden przez drugiego "sprzeciw, Wysoki Sądzie". Fakt, że świadek musi stać podczas składania zeznań, a nie siedzi obok sędziego też publisię dziwi, bo publisia oglądała tysiące rozpraw, ale do tej pory tylko w telewizji i w wydaniu amerykańskim... Dostrzegania "subtelnych" różnic między polskim a amerykańskim systemem prawnym od przeciętnego współobywatela nie wymagam, ale kontakt z rzeczywistością na poziomie podstawowym to chyba jednak coś, co wolno postulować...

Trochę to chaotyczne, wiem... Ogólnie uważam, że nie ma się co specjalnie przejmować brakiem zagranicznych programów w chińskiej telewizji (które są przecież - rzadko, to prawda - pokazywane, może akurat nie trafiłeś). To żaden miernik wiedzy danego społeczeństwa o świecie zewnętrznym. Prawdą jest jednak, że Chińczycy są nadal bardzo skoncentrowani na sobie (tak, tak, ten nieszczęsny sinocentryzm) i pobyty zagraniczne raczej niczego tu nie zmieniają. Spróbujmy na to jednak spojrzeć z drugiej strony: Ile przeciętny człowiek Zachodu wie o Chinach? NIC. Co robi przeciętny człowiek Zachodu po przyjeździe do Chin? SZUKA MCDONALD'SA. Itd. itd.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #2 dnia: 8 Wrz 2008, 06:25 »
Chinskie spoleczenstwo jest w duzym stopniu zamkniete.
Powiem wiecej nie tylko zamkniete ale i obojetne na to co dzieje sie od Chin daleko.
Zdecydowana wiekszosc Chinczykow nie ma najmniejszego pojecia o swiecie poza granicami Chin.
Zmienia sie to jednak dosc szybko.

Co do samej telewizji w Chinach i nadawanych programow/filmow zagranicznych to szczerze mowiac nie bedzie ich wiele z prostego powodu: brak zapotrzebowania/zainteresowania. pamietajmy, ze telewizja to tez jest biznes i pokazywac bedzie to co klient chce ogladac. Jesli chinski klient nie chce ogladac to moze sobie zmienic kanal i wybrac inny z kilkudziesieciu dostepnych.

I jeszcze uwaga/porownanie.

W polskiej TV wyswietlaja pewien wspolczesny chinski film = wiekszosc widzow nie kojarzy o co chodzi, bardzo duza czesc nie potrafi odroznic aktorow (bo wszscy maja ciemne wlosy i skosne oczy).
W chinskiej TV wyswietlaja wspolczesny polski film i


rezultat dokladnie taki sam wlacznie z problemami w rozroznieniu kto jest kto.

A wplyw filmow na oczekiwana sytuacje w sadzie (a la Ameryka) w Chinach tez jest zauwazalny.

Offline Wujek Fido

  • Chłop
  • Dołączył: 12 Sie 2008
  • Wiadomości: 15
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #3 dnia: 8 Wrz 2008, 07:34 »
Wy mi próbujecie udowodnić, że wiedza o świecie przeciętnego polskiego konsumenta „Faktu” i „Szansy na sukces” jest żenująca, a większość Polaków nie odróżnia jednego Chińczyka od drugiego. Amen, tak właśnie jest i nawet nie zamierzam z tym polemizować.
A mnie chodzi o coś bardziej podstawowego – wiedzę, że ten inny świat istnieje i różni się od mojego. Mówię (a może tylko mi się tak wydaje), że zwykły Europejczyk, czy to austriacki bauer, polski „moherowy beret”, czy sycylijski przedsiębiorca budowlany w typie Silvio B. ma świadomość, że za miedzą siedzą inni, którzy się inaczej się modlą, a czasem nawet, o zgrozo, inaczej jedzą. I to mimo, że czasem bardzo im się ci inni nie podobają, a wróg z drugiej strony granicy ma straszne zęby i śmierdzi.
A Chińczycy:
Chinskie spoleczenstwo jest w duzym stopniu zamkniete.
Powiem wiecej nie tylko zamkniete ale i obojetne na to co dzieje sie od Chin daleko.
Zdecydowana wiekszosc Chinczykow nie ma najmniejszego pojecia o swiecie poza granicami Chin.
Zmienia sie to jednak dosc szybko.

Tylko ostatnie zdanie daje nadzieję, ale ja tego nie zauważyłem.
A propos McDonalda: Europejczyk przyjeżdżający do Chin nie zawsze szuka McDonalda, w przeciwieństwie do mieszkającej w dużym mieście przeciętnej chińskiej rodziny z klasy średniej (w niedzielę na przykład). A teraz wyobrażcie sobie Chińczyka przyjeżdżającego do Europy z nadzieję na nowe przeżycia kulinarne – mnie wyobraźnia zawiodła, ale może Wam się uda ;D

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #4 dnia: 8 Wrz 2008, 09:48 »
Wy mi próbujecie udowodnić, że wiedza o świecie przeciętnego polskiego konsumenta „Faktu” i „Szansy na sukces” jest żenująca, a większość Polaków nie odróżnia jednego Chińczyka od drugiego. Amen, tak właśnie jest i nawet nie zamierzam z tym polemizować.
A mnie chodzi o coś bardziej podstawowego – wiedzę, że ten inny świat istnieje i różni się od mojego. Mówię (a może tylko mi się tak wydaje), że zwykły Europejczyk, czy to austriacki bauer, polski „moherowy beret”, czy sycylijski przedsiębiorca budowlany w typie Silvio B. ma świadomość, że za miedzą siedzą inni, którzy się inaczej się modlą, a czasem nawet, o zgrozo, inaczej jedzą. I to mimo, że czasem bardzo im się ci inni nie podobają, a wróg z drugiej strony granicy ma straszne zęby i śmierdzi.
A Chińczycy:
Chinskie spoleczenstwo jest w duzym stopniu zamkniete.
Powiem wiecej nie tylko zamkniete ale i obojetne na to co dzieje sie od Chin daleko.
Zdecydowana wiekszosc Chinczykow nie ma najmniejszego pojecia o swiecie poza granicami Chin.
Zmienia sie to jednak dosc szybko.

Tylko ostatnie zdanie daje nadzieję, ale ja tego nie zauważyłem.
A propos McDonalda: Europejczyk przyjeżdżający do Chin nie zawsze szuka McDonalda, w przeciwieństwie do mieszkającej w dużym mieście przeciętnej chińskiej rodziny z klasy średniej (w niedzielę na przykład). A teraz wyobrażcie sobie Chińczyka przyjeżdżającego do Europy z nadzieję na nowe przeżycia kulinarne – mnie wyobraźnia zawiodła, ale może Wam się uda ;D


Ja nadal uważam, że na poziomie fundamentalnym różnice w poziomie wiedzy o świecie zewnętrznym między przeciętnymi obywatelami Zachodu a takimiż obywatelami Chin są niewielkie. Można zauważyć natomiast pewne różnice w stosunku do świata i w jego percepcji.

Wrażenie występowania różnic wynika, moim zdaniem, z dwóch czynników:

1. Nie zapominajmy, że Chińczycy są przeciętnie (tj. statystycznie) słabiej wykształceni niż obywatele Zachodu - a żeby porównanie było sprawiedliwie i sensowne, musielibyśmy porównywać ludzi, którzy mieli porównywalne szanse dowiedzieć się czegoś o świecie...

2. Sądzę, że na naszą ocenę tego, co Chińczycy wiedzą o świecie, a czego nie, silnie wpływa nasze (tj. zachodnie) wyobrażenie na temat tego, jak taka wiedza o świecie powinna wyglądać. Podam prosty przykład: Polak, który nie słyszał o "Romeo i Julii" będzie (słusznie) uchodził za prostaka niezorientowanego w podstawowym kanonie europejskiej kultury. Poziom intelektualny Chińczyka, który nie słyszał np. o 《红楼梦》 ocenimy podobnie. Jeśli jednak dokonamy zamiany, obawiam się, że łatwiej (nawet statystycznie) znajdziemy Chińczyka, który kojarzy "Romeo i Julię" niż Europejczyka, który będzie wiedział, że "Sen czerwonego pawilonu" czy "Dream of the Red Mansion" to nie jest nazwa burdelu...
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #5 dnia: 9 Wrz 2008, 03:22 »
A mnie chodzi o coś bardziej podstawowego – wiedzę, że ten inny świat istnieje i różni się od mojego. Mówię (a może tylko mi się tak wydaje), że zwykły Europejczyk, czy to austriacki bauer, polski „moherowy beret”, czy sycylijski przedsiębiorca budowlany w typie Silvio B. ma świadomość, że za miedzą siedzą inni, którzy się inaczej się modlą, a czasem nawet, o zgrozo, inaczej jedzą. I to mimo, że czasem bardzo im się ci inni nie podobają, a wróg z drugiej strony granicy ma straszne zęby i śmierdzi.

Tylko ostatnie zdanie daje nadzieję, ale ja tego nie zauważyłem.

Chinczycy tez maja swiadomosc, ze "gdzies tam za miedza" siedza inni.
Ich wiedza na temat tych innych zwykle nie jest zbyt wielka.

Punkt jeden istotny trzeba podkreslic.
Odleglosc.

Do miedzy owej, za ktora siedza ci inni przecietnemu Chinczykowi zwykle jest dosc daleko. Europa to w sumie niewielki obszar i bardzo duzo bardzo roznych niewielkich panstw, w takiej sytuacji przeplyw informacji na temat tych innych jest duzo latwiejszy i naturalny.
Tak wiec porownanie z Europa moze nie jest zbyt trafne.
Porownujac z innym sporym panstwem czyli USA obywatele Chin wygladaja pod tym wzgledem normalnie.

Napisalem, ze sie to w Chinach bardzo szybko zmienia.
Powodow wiele ale chyba najwazniejszy to mozliwosc wyjazdow za granice.
I finansowa bo w sumie od niedawna ich na to stac i formalna bo dopiero kilka lat temu uzyskanie paszportu czy wizy przestalo byc sprawa skomplikowana.

A propos McDonalda: Europejczyk przyjeżdżający do Chin nie zawsze szuka McDonalda, w przeciwieństwie do mieszkającej w dużym mieście przeciętnej chińskiej rodziny z klasy średniej (w niedzielę na przykład). A teraz wyobrażcie sobie Chińczyka przyjeżdżającego do Europy z nadzieję na nowe przeżycia kulinarne – mnie wyobraźnia zawiodła, ale może Wam się uda ;D[/left]


Nowe przezycia kulinarne?
Spoko.

Taki na przyklad ryz zapiekany z jablkami polany kwasna smietana czy jogurtem.
Potrawa po podaniu ktorej chyba kazdy Azjata pieknie zielenieje.

Sledzie w oleju z cebulka, tatar, full English breakfast, lutefisk i jeszcze pewnie wiele innych...

Szok i horror to tez sa w sumie przezycia  ;D ;D ;D

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #6 dnia: 9 Wrz 2008, 03:39 »

1. Nie zapominajmy, że Chińczycy są przeciętnie (tj. statystycznie) słabiej wykształceni niż obywatele Zachodu - a żeby porównanie było sprawiedliwie i sensowne, musielibyśmy porównywać ludzi, którzy mieli porównywalne szanse dowiedzieć się czegoś o świecie...

2. Sądzę, że na naszą ocenę tego, co Chińczycy wiedzą o świecie, a czego nie, silnie wpływa nasze (tj. zachodnie) wyobrażenie na temat tego, jak taka wiedza o świecie powinna wyglądać. Podam prosty przykład: Polak, który nie słyszał o "Romeo i Julii" będzie (słusznie) uchodził za prostaka niezorientowanego w podstawowym kanonie europejskiej kultury. Poziom intelektualny Chińczyka, który nie słyszał np. o 《红楼梦》 ocenimy podobnie. Jeśli jednak dokonamy zamiany, obawiam się, że łatwiej (nawet statystycznie) znajdziemy Chińczyka, który kojarzy "Romeo i Julię" niż Europejczyka, który będzie wiedział, że "Sen czerwonego pawilonu" czy "Dream of the Red Mansion" to nie jest nazwa burdelu...


O "Romeo i Julii" to ten przecietny Chinczyk napewno slyszal, nie ma watpliwosci.

Dodac mozna jeszcze jeden (oprocz wyzej wspomnianej odleglosci) fakt.
Brak emigrantow z innych krajow w Chinach.
Sa wprawdzie setki tysiecy mieszkajacych tam cudzoziemcow ale pewnie 80% z nich zyje nie w ale obok chinskiego spoleczenstwa a to nie to samo.

Offline Camillvs

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 29 Lip 2008
  • Wiadomości: 293
  • Skąd: Prusy
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #7 dnia: 9 Wrz 2008, 08:38 »
Ja w wuhanskim akademiku moge ogladac nie tylko CCTV9 po angielsku, ale tez Discovery i HBO (z chinskimi napisami), to juz niezle okno na swiat ;)

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 306
  • Skąd: Warszawa
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #8 dnia: 9 Wrz 2008, 11:39 »
Tyle, że to akademik dla cudzoziemców. Chińczycy takich "luksusów" nie mają.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #9 dnia: 9 Wrz 2008, 16:55 »
Tyle, że to akademik dla cudzoziemców. Chińczycy takich "luksusów" nie mają.


W akademiku może i nie mają, ale mieszkańcy dużych miast (których to interesuje) nie mają raczej problemu z zainstalowaniem sobie dostępu do zachodnich kanałów telewizyjnych.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Wujek Fido

  • Chłop
  • Dołączył: 12 Sie 2008
  • Wiadomości: 15
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #10 dnia: 10 Wrz 2008, 03:44 »
A korzystają z tej możliwości? Pytam nie złośliwie, po prostu rzadko daję się zaprosić do chińskich domów i nie wiem.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #11 dnia: 10 Wrz 2008, 09:48 »
Myślę, że korzystają, bo zainstalowanie takich kanałów z pewnością ileś kosztuje - nie sądzę, aby pragmatyczni Chińczycy płacili za coś, czego nie oglądają...
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #12 dnia: 11 Wrz 2008, 01:28 »
Jest takie powiedzonko:
In China evertying is possible byt nothing is easy.

Sieci kablowe zwykle nie maja zbyt bogatej oferty kanalow zagranicznych.

Ale to sa Chiny.

Wprawdzie nie wolno ale mozna.

Szukajacy znajda.
Dosc prostym wyjsciem jest zaalozenie sobie telewizji satelitarnej, antena i dekoder to jakies 400 yuanow, karta 50 i ogladsz za darmo. Satelita Agila 2 nad Filipinami.
Co jakis czas zmieniaja kodowanie ale sprytna karta zwykle kody lamie.
A jak nie lamie to albo nastepne 50 na nowa na rynku elektronicznym albo udajemy sie do sprtynego kolegi w pracy, ktory potrafi nowe kody z netu sciagnac i karte przeprogramowac.
 ;D ;D ;D ;D ;D

Czyli da sie.
Tyle, ze poszukujacy tego typu rzeczy do niewielkiej grupy zainteresowanych swiatem zewnetrznym naleza. Jak pisalem powyzej jest to szybko rosnaca grupa ale wciaz niewielka. Pozostala wiekszosc spoleczenstwa sie reszta swiata niewiele interesuje.



Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #13 dnia: 25 Wrz 2008, 10:29 »
Trochę chyba po dyskusji, ale i ja sie włączę.
Rzeczywiście nie można porównywać motywacji imożliwości do poznania świata zewnętrznego przez Polaka i Chińczyka. Pojechanie do sąsiedniej prowincji, to często jak u nas pojechanie do innego kraju Europy.
Z moich rozmów z młodymi Chińczykami (głównie studenci, ale nie tylko, ostatnio w Changsha ) - wyniosłam mocne wrażenie, że czują, że świat zewętrzny, zagranica, jest dla nich nieosiągalny i to często była wiedza frustrująca. Chcieliby sami zobaczyć, ale często nigdy nie wyjechali poza granice prowincji -  jest to nie tylko problem pieniędzy i tego, że harują bez kilku dni przerwy, żeby do czegos dojść, ale też przekonania, że nie mają odpowiedniego doświadczenia, aby poradzić sobie na zewnątrz, że jest to trudne i nieosiągalne - bo nikt z rodziny, znajomych tak nie robił, bo to niemozliwe. Innymi słowy - nie ma motywacji do osiągania wiedzy ani "ścieżek dostępu". Niezaleznie od tego, kultura podróży jako formy poznania i to wszystko co jest z nia związane (śledzenie np. progamów geograficznych etc.) rodzi się powoli (patrz Europa z jej tradycjami podróży romatycznej, czy nawet Japonia okesu Meiji, gdzie podróż wysłannika była podróżą po wiedzę).
Dlatego też angielskiego uczą się, aby sprostac na rynku krajowym (stąd może uczony jest on w tak szokujący dla nas sposób), a nie, żeby podbijac świat.
Sprawa telewizji to jeszcze co innego. W Chinach, jak i wszędzie indziej powody, dla których ogląda się np. serial, to chęć dzielenia doświadczenia z bohaterami, lub tez aspiracyjna chęć wyobrażenia sobie siebie w nieco lepszym, piękniejszym świecie (ale takim, który jest jak nasz, tylko troche lepszy, a nie zupełnie odrębny - stąd np. rekordowa popularnośc bloga 徐静雷).  Dlatego tez, np. na Tajwanie (a to przeciez społeczeństwo "otwarte") słynny w latach 90-tych serial Beverly Hills cośtam-coś tam poniósł klapę - identyfikowany jako wulgarny i mało subtelny, daleki od zycia i geograficznie i psychologicznie. Dzis na Tajwanie króluja seriale japońskie i koreańskie, a w ChRL mega-popularna jest koreańszczyzna. Nie tylko z powodów, o których pisał Szopen (podobieństwo fizyczne), ale także własnie dlatego, że prezentuje to, co dla przecietnego Chińczyka jest ważne i bliskie (związki, rodzina), ale i trochę aspiracyjne (a z j a t y c k i e wielkie miasta, świat ludzi sukcesu).
Ostatnio, gdy bylam w Guangxi, moi mili gospodarze (50-60 lat oraz ich rodzice) oglądali masowo seriale o czasach Długiego Marszu i poczatkach republiki - i to jest chyba zrozumiałe w kontekście najnowszych losów Chin - dlaczego w pierwszej kolejności chcą sobie poradzić z własną przeszłością, dlaczego dążą sentymentem czasy "młodości i wielkości", niż śledzić coś "obcego". Co ciekawe, takie użycie nastawione na "poznanie siebie" przeniosło sie także na internet, który jest w tej chwili siecią stricte wewnątrznarodową wraz ze swoimi wielkimi odrębnościami, za które cenzura odpowiada chyba akurat w najmniejszym stopniu.

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: Zamknięte społeczeństwo
« Odpowiedź #14 dnia: 25 Wrz 2008, 11:58 »
Chyba za bardzo dychotomicznie podchodzimy do sprawy, sprowadzając wszystko do linii Chiny-Zachód. Ile przeciętny człowiek zachodu wie o Chinach, Indiach, o Afryce czy Azji Płd-Wsch. nie wspominając? Ile wie o tych regionach Chińczyk?
Może w chińskiej tv mało puszczają seriali zachodnich, ale np. produkcje arabskie już się trafiają, i cieszą się jakąś popularnością (sądząc po tym, że ich emisja trwa), podobnie z produkcjami bollywoodzkimi, co nie oznacza, że Chińczyk wie dużo o świecie arabskim czy indyjskim. W naszych stacjach są telenowele z Brazylii czy Wenezueli, ale poziom wiedzy o świecie latynoamerykańskim przez to nie wzrósł ani na jotę.

Jak słusznie zauważył Szopen Chiny odróżnia od Europy wielkość, dystanse. Chińczycy często wykazują się sporą wiedzą o innych prowincjach, zwyczajach ich mieszkańców, gdzie różnice z ich własną potrafią być dużo większe niż między Polską czy Czechami. Europa to kontynent małych kraików, mocno ze sobą historycznie i kulturowo powiązanych. A i tak tzw. przeciętny Kowalski prawie na pewno nic nie wie o Węgrzech, Danii czy choćby Ukrainie (za wyjątkiem kilku wyświechtanych stereotypów), a przeciętny Schmidt o Polsce itd. Nie ma się więc co oburzać na Chińczyków, że są sinocentryczni, bo większość mieszkańców świata jest autocentryczna.
Fido narzeka na brak wieści zagranicznych w chińskich mediach (jedyny chyba przypadek w historii wiadomości CCTV, że jako pierwszą podano wiadomość zagraniczną to był 9-11). Obejrzyj sobie kiedyś polskie wiadomości na TVP albo TVN - najważniejsze newsy dnia to zawsze pierdnięcie jakiegoś posła, albo awantura w urzędzie pracy w Pcimiu Dolnym. Świat pojawia się tylko w przypadku huraganu, trzęsienia ziemi, albo zatrutego mleka w proszku i to z reguły po wszystkich wieściach krajowych. Ile w takim razie wynosi wiedzy o świecie ze swoich mediów Polak?
Yao słusznie zauważył, że i tak wiedza zwykłego Chińczyka o kulturze europejskiej jest większa niż przeciętnego Europejczyka o chińskiej. I to nie tylko zwykłych śmiertelników, ale i przedstawicieli elit. Znam wielu wykładowców Polaków, którzy o Chinach nie wiedzą prawie nic i nawet się tym szczycą (choć kilku z nich było w Chinach, ale nie byli nawet w stanie zapamiętać nazw miejsc czy nazwisk gospodarzy). W przypadku ich chińskich odpowiedników to raczej nie do pomyślenia. Jakiś tam żelazny i najbardziej podstawowy kanon europejskiej kultury kojarzą - Shakespeare'a np. Spróbujcie zapytać wykształconego Polaka kim był Lu Xun - 99,99% nie będzie miało najzieleńszego pojęcia.
Głos Wujka Fido odbieram jako jakiś tam łabędzi śpiew eurocentryzmu ;) bez urazy
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.114 sekund z 19 zapytaniami.