jakiś czas temu zaopatrzyłem się w wydania, publikowane przez Chińską Akademią Nauk Społecznych, tzw. Niebieskich Ksiag poświęconych analizie sytuacji społecznej w Chinach. Rzecz jasna nie wszystko jest tu powiedziane a przede wszystkim zinterpretowane - ale wiadomo - czytajmy między wierszami.
W wydaniu z 2008 r. jest rozdział poświęcony chińskim rozwodom i w ramach ciekawostki przekazuję co następuje:
1. największy wskaźnik rozwodów jest w Dongbeiu: Jilin, Liaoning i Heilongjiang to prowincje w których notuje się ponad 40 rozwodów na 100 małżeństw
2. najmniejszy jest w (uwaga!) Guangdongu, Fujianie, Anhui i na Hainanie i oscyluje w okolicach 15 na 100 zawartych związków
3. autorzy opracowania ze zdziwieniem przyjmują ta sytuacja pisząc, ze teoretycznie to rozwój ekonomiczny i zwiększające się przychody powinny prowadzić do takie sytuacji a tu do końca nie jest tak
---------
osobiście to zdziwienie odczytują jako brak możliwości powiedzenia, że industrializacja i sowiecki model rozwoju z lat 50 czy 60 (modelowe Daqing etc) to właśnie to miało decydujący wpływ na obecna sytuacji a na południu były kontakty z huaqiao - a tu, z moich obserwacji wnoszę, iż rodzina została zachowana w bardziej tradycyjnym kształcie...