Autor Wątek: Chińczycy a nauka języków obcych  (Przeczytany 218 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Koralgolster

  • Chłop
  • Dołączył: 3 Cze 2010
  • Wiadomości: 11
  • Skąd: z daleka
Chińczycy a nauka języków obcych
« dnia: 7 Gru 2011, 16:37 »
Mam pytanie do zorientowanych: jak w Chinach wygląda edukacja w zakresie nauki języków obcych? Kładzie się na to nacisk?

Zdałam sobie ostatnio sprawę, że Chińczycy poza Chinami trzymają się zwykle we własnym towarzystwie, przez co nie uczą się obcego języka, mówiąc, robią podstawowe błędy. Rozumiem, że każdy pewniej czuje się ze swoimi rodakami, ale oni prawie nie próbują.

Przykład pierwszy: byłam latem na kursie językowym w Berlinie. Była tam spora grupa Chińczyków, z których część się znała. Oczywiście większość czasu spędzali razem. Nawet będąc w towarzystwie innych ludzi z kursu, między sobą rozmawiali po chińsku (był w tej grupie jeden, może dwa wyjątki).

Przykład drugi: na uniwersytecie (w Anglii) zaczepiły mnie dwie Chinki z prośbą o pomoc w obsłudze skanera (mimo że przy skanerach jest prawie-obrazkowa instrukcja). Cóż, postanowiłam pomóc, ale kiedy zapytałam, czy chcą skan zapisać do pliku, czy bezpośrednio wysłać mejlem, powiedziały, że nie chcą zapisywać, ale wysyłać też nie chciały. Kiedy zapytałam, co chcą z tym skanem zrobić, nie potrafiły mi wyjaśnić. Powiedziały, że muszą to "dać nauczycielowi". Zapytałam, czy chcą po prostu zrobić kserokopię, a one dalej nie wiedziały, o co mi chodzi. Zaczęłam tłumaczyć prostymi słowami, jak dziecku, a one dalej nic. Potem okazało się, że to wydrukowały (czyli byłaby wystarczyła kserokopiarka). Oczywiście między sobą rozmawiały po chińsku, nawet kiedy je o coś pytałam.

Przykład trzeci: moich dwóch ostatnich landlordów to Chińczycy. Babka jest wykładowcą na uniwersytecie, podobno studiowała w Stanach, ale robi podstawowe błędy językowe (np. "does not working"), już nie mówiąc o tym, że sprawia wrażenie osoby, która poza swoim obszarem wiedzy (a i tego nie jestem pewna), nie wie nic. Babka ma stopień doktora. Ma dorosłego syna, który chyba urodził się już w Anglii, bo nie ma tego charakterystycznego akcentu, więc domyślam się, że babka mieszka tu już kupę czasu. Jej mąż z kolei sprawia wrażenie prawie w ogóle niekontaktującego.
Drugi landlord, chłopak, jest niby studentem, robi jeszcze większe błędy. W dodatku traktował mnie z góry, czego akurat osobiście nie znoszę, ale to już jest temat na inną dyskusję.

Poza tym, mój chłopak pracuje w szkole jako informatyk (ale nie nauczyciel) i widzi to samo: kiedy pyta się o coś jakiegoś Chińczyka, ten nie potrafi odpowiedzieć, patrzy po grupie znajomych, ktoś mu tłumaczy i odpowiada za niego. Podobno też Chińczycy z tej szkoły często nie zdają na uczelnie wyższe z powodu słabej znajomości języka (ogólnie mają dobre oceny, ale nie zdają albo mają za mało punktów z IELTS-a).

Jak to jest z tą nauką języków obcych w Chinach? I dlaczego oni tak chętnie wyjeżdżają, skoro nawet nie starają się o dobre opanowanie języka? Ze wszystkich nacji, jakie tu spotkałam, ich znajomości językowe są najgorsze. Nawet narody europejskie słynące z tego, że nie lubią uczyć się języków - Włosi, Francuzi, Hiszpanie - radzą sobie lepiej. O co chodzi?
"Wie viele Sprachen du sprichst sooftmal bist du Mensch." J. W. Goethe

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.034 sekund z 20 zapytaniami.