Z politycznego punktu widzenia skazany był, jak sądzę do uratowania, ale publiczne apele tuż przed egzekucją zapędziły Chińczyków w kozi róg - gdyby ustąpili, straciliby twarz. Jak premier Brown zaczął ostro domagać się oszczędzenia swojego obywatela, było dla mnie oczywiste, że człowiek ten już nie żyje... Czy na Downing Street nie mają nikogo, kto rozumie tak podstawowe rzeczy?
Mam wrazenie, ze na arenie wewnetrznej Chiny wygraly - pokazaly narodowi, ze cudzoziemiec tak samo podlega prawu, jak kazdy obywatel kraju. Na scenie miedzynarodowej brytyjski rzad wygral - i zawsze by wygral. Gdyby Chiny ustapily po ostrych apelach Browna, stracilyby twarz na pewno. Nie ustapily - i teraz rzecznik rzadu chinskiego wyraza nadzieje, ze to, co sie stalo, nie wplynie na wspolprace miedzy obu krajami. Brown nie stracil rowniez twarzy w oczach swoich wyborcow - przynajmniej tak mi sie wydaje. Jest naturalne, ze opinia publiczna, zarowno w UK, jak i w innych krajach, opowie sie przeciw decyzji i wymierzonej karze. Z pewnoscia wizerunek Chin nie poprawi sie, przez to, ale nie bedzie to mialo wielkiego wplywu na kontakty Chin ze swiatem.
Slowem - show medialny, w ktorym zycie tego czlowieka bylo najmniej istotne, a wygrali wlasciwie wszyscy.
Jesli ktos ma watpliwosci, zwroccie uwage na rozwoj stosunkow Chiny-Francja. Mimo dosc agresywnych wypowiedzi prezydenta Francji, incydentow przed olimpiada, etc., oczywistej - ale bardzo kontrolowanej nagonki na Francje w mediach chinskich - kilkanascie dni temu podpisano kontrakty o wartosci ocenianej na 15mld US$. Chiny kupuja od Francji samoloty, technologie energetyki jadrowej, etc.
Kontynuujac ten watek, moge tylko z przykroscia stwierdzic, ze cisza medialna w Chinach dot. Polski i np. wizyty Dalaj Lamy w naszym kraju pokazuje tylko, jak male znaczenie maja dla ChRL stosunki z naszym krajem. Niestety.