Jeszcze kilkanaście lat temu w Zakładzie Sinologii Uniwersytetu Warszawskiego w ramach studiów prowadzony był przedmiot "Wstęp do sinologii". Było to nic innego, jak ogólny wykład z historii sinologii jako nauki, szczególnie w Polsce.
Dziś jednak przeciętny student sinologii kończący piaty rok wie o tym zwykle nie więcej, niż kiedy studia rozpoczynał. I to nie tylko dlatego, że przedmiot został porzucony, ale jakoś chyba nikogo to nie interesuje, nie ma też komu posnuć czasem opowieści z dawnych lat, bo i nikomu się nie chce, a i niewielu już cokolwiek pamięta.
Cóż, wielkim wyjątkiem nie jestem, by być szczerym. Ale dwa lata temu, przed wyjazdem do Chin, rozpocząłem pewien projekt. Otóż zająłem się wykonaniem spisu i dokumentacji fotograficznej rycin wszystkich (acz głównie niemieckich) siedemnastowiecznych starodruków sinologicznych będących w posiadaniu Gabinetu Starych Druków Biblioteki UW. Dlaczego akurat siedemnastowiecznych (i niemieckich) - za dużo wyjaśniania, a nie o tym chciałem napisać. Spis, a przede wszystkim dokumentacja, miały mi później posłużyć do znacznie dalej idących celów, jednak wyjazd do Chin popsuł mi trochę szyki, więc ostatecznie zostałem z samym spisem i pełną dokumentacją fotograficzną rycin.
W trakcie pracy natrafiłem na mnóstwo fascynujących rzeczy. To była po prostu kopalnia osobliwości i kopalnia niesamowitej wiedzy. Ba! Przy okazji obyłem się trochę ze staroniemieckim

Co mi z tego wyszło? A na przykład artykuł. Nie chodzi mi tu już o żadną autoreklamę (no, może troszkę

), ale o pokazanie, jak ciekawe mogą być badania nad historią sinologii, nad jej prekursorami itd. Bo trochę przygnębia mnie to, że dziś większość porządnie wykształconych w swej dziedzinie ludzi nie ma najmniejszego pojęcia o historii tejże swojej dziedziny. A można przez to naprawdę tak wiele stracić...
Jeśli ktoś ciekaw, może przeczytać tekst na przykład tutaj:
Cesarskim Szlakiem przez Chiny. Nie jest ściśle naukowy, raczej popularnonaukowy (choć może i to za duże słowo), ale taki był cel jego napisania.
Kto wie, może ktoś jeszcze złapie bakcyla historii sinologii?
