Tez przypuszczam, ze Maciej jest wciaz w Shanghaju, ma tu swoja firme, chyba juz z 12 lat, zawsze byl obrotny... Edyte pamietam, nie wiedzialem, ze wciaz jest w Pekinie, byla pierwsza osoba, ktora pomogla mi w pierwszy dzien po przyjezdzie, i bede jej za to zawsze wdzieczny (jak rowniez grupie Czechow, ktora rowniez wowczas wziela mnie pod opiekuncze skrzydla i dala piwo na mostku nad kanalkiem przy poludniowej bramie Yuyanu)...
Moja zona pracuje z Ozzies i Kiwis juz ponad 12 lat, ma mieszane uczucia, ale, jak to mowia, YMMV.
Ja nie wyobrazam sobie wyjazdu stad, za wiele do nauczenia sie, za wiele fascynujacych rzeczy/ludzi/nauk do zobaczenia/poznania/pobrania, gdyby tylko codziennosc mniejszy wycisk dawala... Nie wiem, jak bedzie za parenascie lat, czy nie wycisnie mnie zycie tu jak cytryne do konca.
NB a piwo tez juz gwozdziem otwierasz?