Z mojego punktu widzenia studia w kraju i zagranica to nie to samo i inaczej powinno sie traktowac kolesi czy kolezanki, ktorym nagle odechcialo sie kontynuowac te ostatnie. Np. wysylac do kamieniolomow, zeby odpracowali wyrzucone na ich nauke przez podatnikow pieniadze, moze niech kopia kanaly na Zulawach...
Podobnie powinno sie potraktowac tych, ktorzy nie poczuli sie do odplacenia ojczyznie za nauke za granica i nie wrocili do kraju.
A przy okazji - ile z tych osmiu osob, ktore skonczyly studia tutaj, wrocilo do kraju, orientujesz sie moze?
Ja mam wrazenie, ze tylko Marek K z beidy, i to bardziej z koniecznosci, niz wlasnego wyboru.
Wajdzialko chyba zapuscilo korzenie w Sztatach, Maciej i Edytka sa tutaj, byl jeszcze Grzesiek, Lesiu, Jozef (tez chyba jest w USA), Ty na antypodach, niejaka Irmina jeszcze byla, pewna sympatyczna kolezanka ktora pojechala do Japonii (chyba razem w Tianjinie pracowaliscie), w sumie chyba bylo Was wiecej niz 8/9.
Bardzo jestem ciekaw, wiec pisz szybko.