Autor Wątek: 你们好!  (Przeczytany 1729 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jolanta

  • Skryba
  • *
  • Dołączył: 18 Sie 2008
  • Wiadomości: 51
  • Skąd: Warszawa/天津
  • Bonum ex malo non fit
你们好!
« dnia: 26 Sie 2008, 11:42 »
Witajcie, nieśmiało zaglądam na forum i podoba mi się ono coraz bardziej.
W 2005 roku obroniłam dyplom ze stosunków międzynarodowych, potem pomyślałam, że fajnie byłoby nauczyć się chińskiego, skoro te Chiny takie fajne. Zainteresowaniem Chinami zaraził mnie Prof. Rowiński, dzięki wykładom o Chinach, które prowadził bajecznie. I chyba właśnie dzięki niemu spróbowałam czy się uda na sinologii. Minęły 3 lata, niby wiem trochę więcej, ale doszłam do etapu, wiem, że nic nie wiem i że życia nie starczy, żeby się tych Chin i chińskiego nauczyć. A żeby było zabawniej od jakiegoś czasu na widok Azjatów wieje, gdzie pieprz rośnie, bo a nóż będzie się trzeba odezwać a oni mnie nie zrozumieją. Mam nadzieję, że w Chinach przełamię barierę lęku i znów zacznę używać języka. Co życzliwsi mówią, że jak przymrę głodem, to poproszę o mantou i zacznę mówić ;) mam nadzieję, że jednak głodem się nie zamożę, nim zacznę mówić.
I tak swoją drogą, czy też mieliście blokadę, by mówić po chińsku?
www.rottka.pl
Pomaga rottweilerom.

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #1 dnia: 26 Sie 2008, 14:07 »
Ja miałem blokadę na samym początku, ale szybko musiałem ją przełamać, bo na miejscu poznałem Szkota, z którym postanowiłem wynająć mieszkanie, ale on nie mówił słowa po chińsku i wszystkie formalności musiałem załatwiać sam. A z takimi agentami po angielsku nie pogadasz :) Poza tym najlepsze jedzenie jest w knajpach, gdzie nie ma angielskiego menu, na 200% nikt nie mówi w żadnym innym języku poza chińskim, a że lubię dobre i tanie jedzenie, w tylko takich się stołowałem. Jak to mówią - przez żołądek do chińskiego ;)

Witam na forum! Mam nadzieję, że będąc już na miejscu będziesz się regularnie dzieliła z nami wrażeniami.

Offline Camillvs

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 29 Lip 2008
  • Wiadomości: 296
  • Skąd: Prusy
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #2 dnia: 26 Sie 2008, 17:35 »
Też rozważałem sinologię, kto wie, ale wolę zrobić tego magistra ze stosunków międzynarodowych w 2011 roku i uczyć się po prostu znajdując jakieś zajęcie w Chinach.

A do Chińczyków zagadywałem dopiero po pół roku nauki, po 2 latach wchodziłem za nimi do KFC szukając okazji do zagadania, a przecież ledwie co ich rozumiem (albo i prawie wcale nie kumam), więc nie ma co się cykać, chociaż wciąż nie mogę zdobyć się na podejście do wycieczki Chińczyków na Starym Mieście w Warszawie śpiewając 《月亮代表我地心》, żeby zebrać jakieś zielone do kapelusza ;)

Offline Jolanta

  • Skryba
  • *
  • Dołączył: 18 Sie 2008
  • Wiadomości: 51
  • Skąd: Warszawa/天津
  • Bonum ex malo non fit
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #3 dnia: 27 Sie 2008, 00:51 »
 
będziesz się regularnie dzieliła z nami wrażeniami.

 Mam zamiar się dzielić wrażeniami i prosić Was mądrzejszych o doświadczenia o radę.

A
A do Chińczyków zagadywałem dopiero po pół roku nauki,

 Myśmy się chyba spotkali w zeszłym roku w październiku na Shaloon'ie na UW organizowanym przez ludzi z sinologii, mam wrażenie, że to byłeś właśnie Ty i szło Ci świetnie z chińskim.

Mogę się mylić, ale ja będąc młodszą i mając możliwość nauczenia się języka w szkołach i nie mając ambicji by język jako taki byl przedmiotem badań chyba nie traciłabym czasu na studia, choć one ułatwiają poznanie od teoretycznej strony kulturę. Choć myslę, że jak człowiek ma zapał, to więcej wyniesie z samodzielnej nauki niż ze studiów. Sama sinologia niewiele daje.. ale ja mam podobne wrażenie po stosunkach międzynarodowych..
www.rottka.pl
Pomaga rottweilerom.

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #4 dnia: 27 Sie 2008, 12:00 »
A to już kwestia na oddzielny temat - co dają jakiekolwiek studia bez własnego wysiłku i dołożenia tego "extra mile" od siebie. Kiedy zaczynałem sinologię, jakiś starszy kolega powiedział mi, że te studia można skończyć praktycznie nie mówiąc po chińsku. Wtedy myślałem, że, za przeproszeniem, *****i jak potłuczony, ale z dzisiejszej perspektywy trudno mu nie przyznać racji. Sinologia stwarza warunki do nauki chińskiego, ale niczego do głowy nie wtłoczy.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #5 dnia: 27 Sie 2008, 12:27 »
Hmmm... fakt, że bez własnej pracy niczego się nie można nauczyć (a zwłaszcza chińskiego) jest oczywisty. Nie zgadzam się jednak, że można skończyć studia sinologiczne nie mówiąc po chińsku - taki delikwent nie dobrnąłby do II roku, o skończeniu studiów nie wspominając.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #6 dnia: 27 Sie 2008, 14:36 »
Chiński na sinologii, a chiński w Chinach to dwie różne bajki. Sinolog potrafi przeczytać (ze słownikiem, naturalnie) 左传 czy 战国策, ale może mieć problem z zamówieniem shake'a w McDonaldzie na Wangfujingu.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #7 dnia: 27 Sie 2008, 22:50 »
Chiński na sinologii, a chiński w Chinach to dwie różne bajki. Sinolog potrafi przeczytać (ze słownikiem, naturalnie) 左传 czy 战国策, ale może mieć problem z zamówieniem shake'a w McDonaldzie na Wangfujingu.


Sinolog "klasyczny" pewnie tak, ale sinolog po nowoczesnych studiach nie będzie miał z takimi rzeczami problemu. Ja pojechałem na stypendium do Chin po trzecim roku studiów i chiński, z którym się zetknąłem był tym samym językiem, którego uczyłem się na studiach sinologicznych...
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Jolanta

  • Skryba
  • *
  • Dołączył: 18 Sie 2008
  • Wiadomości: 51
  • Skąd: Warszawa/天津
  • Bonum ex malo non fit
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #8 dnia: 27 Sie 2008, 22:54 »
Chiński na sinologii, a chiński w Chinach to dwie różne bajki.

 O własnie wyraziłeś moje mysli, właśnie do tego zmierzałam w moich pokrętnych wywodach.. żeby ktoś, kto chce wybrać sie na sinologię, rozważył na czym mu zależy. Bo jeśli jedyną motywacją jest nauka języka, by potem w nim pracować, ale niekoniecznie, jako tłumacz czy badacz tego języka, to może nie warto wybierać takich studiów, ale jeśli motywacją jest poznanie kultury i zdobycie bazy do zgłębiania Chin, to polecam.

Ale mam nadzieję, że shake'a potrafię zamówić ;)
www.rottka.pl
Pomaga rottweilerom.

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #9 dnia: 28 Sie 2008, 01:57 »
Chiński na sinologii, a chiński w Chinach to dwie różne bajki. Sinolog potrafi przeczytać (ze słownikiem, naturalnie) 左传 czy 战国策, ale może mieć problem z zamówieniem shake'a w McDonaldzie na Wangfujingu.


Zgodzic sie musze z ta opinia.

W dawnych czasach ktos w miare bystry tez tak pomyslal i w Polsce przez kilka lat mozna bylo dostac stypendium na studia w Chinach na rozmaitych kierunkach niejezykowych.
Najwiecej osob pojechalo studiowac stosunki miedzynarodowe, ale oferrowano tez stypendia od biotechnologi, przez ogrodnictwo, gornictwo, budowe maszyn (to akurat ja), tradycyjna medycyne, na malarstwie konczac.

Studiowalo sie chinski przez rok a potem studia wlasciwe juz po chinsku razem z Chinczykami.
To dawalo nie tylko znajomosc jezyka ale i danej dziedziny.

Po kilku latach program ten sie niestety skonczyl.

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #10 dnia: 28 Sie 2008, 10:21 »
A szkoda....

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #11 dnia: 28 Sie 2008, 11:30 »

W dawnych czasach ktos w miare bystry tez tak pomyslal i w Polsce przez kilka lat mozna bylo dostac stypendium na studia w Chinach na rozmaitych kierunkach niejezykowych.
Najwiecej osob pojechalo studiowac stosunki miedzynarodowe, ale oferrowano tez stypendia od biotechnologi, przez ogrodnictwo, gornictwo, budowe maszyn (to akurat ja), tradycyjna medycyne, na malarstwie konczac.

Studiowalo sie chinski przez rok a potem studia wlasciwe juz po chinsku razem z Chinczykami.
To dawalo nie tylko znajomosc jezyka ale i danej dziedziny.

Po kilku latach program ten sie niestety skonczyl.


Bynajmniej się nie skończył. Stypendia z puli ministerialnej (czyli owe 35 miejsc rocznie przyznawanych przez BUWiWM) nadal dostaje wiele osób, które nie studiują sinologii.

Sam pomysł uważam, podobnie jak Szopen, za świetny. Eksperci z różnych dziedzin znający chiński i Chiny na pewno by się w Polsce przydali.

Diabeł tkwi, jak zwykle, w szczegółach. Znam sporo przypadków takich osób, które stypendium w Chinach potraktowało jako fajne wakacje. Po roku pobytu, a nawet dwóch, ich znajomość chińskiego była na poziomie raczej żenującym, a na pewno nie pozwalała im zajmować się swoją dziedziną w języku chińskim. Na własne oczy widziałem przypadek takiego stypendysty, który po dwóch latach w Chinach posiłkować się musiał słownikiem, żeby zamówić z karty takie "egzotyczne" potrawy jak np. 糖醋里脊 czy 铁板牛肉...

Żeby było jasne, znam też przypadki odwrotne, tj. ludzi, którzy świetnie takie pobyty wykorzystali.

Uważam, że ze względu na stosunkowo niewielką (w porównaniu do potrzeb) liczbę stypendiów należy je rozdzielać w sposób bardziej racjonalny. W dzisiejszych czasach można już chyba wymagać, aby kandydat do takiego wyjazdu miał za sobą naukę podstaw chińskiego. Możliwości nauki tego języka poza studiami sinologicznymi są obecnie już na tyle rozbudowane, że nie byłby to wymóg stanowiący rzeczywistą przeszkodę, a z pewnością przyczyniłby się do racjonalizacji systemu przyznawania stypendiów, jako że lepiej jest rozwijać w Chinach znajomość chińskiego niż się go tam uczyć od podstaw (jest to, jak sądzę, strata cennego w tym wypadku czasu).
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #12 dnia: 28 Sie 2008, 12:36 »
Szopen mówił o stypendiach na normalne kierunki studiów w Chinach, nie o rocznych kursach językowych dla studentów różnych kierunków w Polsce.

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 390
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #13 dnia: 28 Sie 2008, 17:10 »
W dawnych czasach ktos w miare bystry tez tak pomyslal i w Polsce przez kilka lat mozna bylo dostac stypendium na studia w Chinach na rozmaitych kierunkach niejezykowych.
Najwiecej osob pojechalo studiowac stosunki miedzynarodowe, ale oferrowano tez stypendia od biotechnologi, przez ogrodnictwo, gornictwo, budowe maszyn (to akurat ja), tradycyjna medycyne, na malarstwie konczac.

Studiowalo sie chinski przez rok a potem studia wlasciwe juz po chinsku razem z Chinczykami.
To dawalo nie tylko znajomosc jezyka ale i danej dziedziny.

Po kilku latach program ten sie niestety skonczyl.


Program sie skonczyl pewnie z wielu powodow, ale jednym z nich z pewnoscia bylo to, ze ten ktos byl wciaz na tyle bystry, by skonczyc bezsensowne czesto przyznawanie stypendiow.

Sam znam trzy przypadki, kiedy dwie nasze stypendystki (i jeden stypendysta) zrezygnowaly ze studiow w Chinach. Oczywiscie rezygnacja poprzedzona byla narastajaca niechecia do nauki, do tego doszly milosci (Japonczyk, Francuz...), bardzo negatywny wplyw psiapsiolek ("nie badz kujon...!"), oblewaniem egzaminow, no i skonczylo sie tak, jak musialo.

W ten sposob przepadly dwa pelne stypendia na 北大 i jedno na 复旦.

To o tyle byly nieprzyjemne sytuacje, ze w tym samym czasie wiele osob naprawde zafascynowanych Chinami i ciezko pracujacych chcialo przedluzac sobie stypendia - i nie dano im tej szansy.

Cos Was Szopen slabo segregowano chyba...:)

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: 你们好!
« Odpowiedź #14 dnia: 28 Sie 2008, 19:05 »
Szopen mówił o stypendiach na normalne kierunki studiów w Chinach, nie o rocznych kursach językowych dla studentów różnych kierunków w Polsce.


Takie przypadki też nadal się zdarzają i - z moich obserwacji wynika - bywa nawet gorzej niż w przypadku rocznych czy dwuletnich stypendiów językowych. Cały problem polega na tym, że system przyznawania stypendiów jest lekko irracjonalny. Nie wiem, kto siedzi w komisji przyznającej miejsca, ale najwyraźniej nikt, kto ma choćby przybliżone pojęcie o co w tym wszystkim chodzi i jak to wygląda.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.078 sekund z 20 zapytaniami.