Zgadzam sie ze wszystkim, co przedmowcy napisali - i uwazam, ze nie ma u nas szans na jakikolwiek powiazany z panstwem (a wiec zwiazany z jakimkolwiek organem czy tez uczelnia panstwowa) osrodek badan nad problematyka wspolczesnych Chin. W osrodkach akademickich wieksze zainteresowanie jest literatura, mniejszosciami narodowymi itp. glupotami...

Czyli tym wszystkim, co mozna przeczytac w ksiazkach i do czego nie jest konieczne wnikliwe przypatrywanie sie wszystkiemu temu, co dzieje sie na bardzo dynamicznej scenie Panstwa Srodka. Mam wrazenie, ze np. na sinologii nikt, kto ma moce decyzyjne by moc rozwijac nowe kierunki nie ma poprostu odpowiedniej wiedzy i zainteresowan (sam kiedys natknalem sie na taki gwozdz, i to mnie tylko utwiedzilo w przekonaniu, ze jesli chce robic, to co lubie, to moge polegac tylko na sobie).
Z kolei nasz rzad nie ma zadnej polityki wobec Chin, pod tym wzgledem to banda dyletantow ktorzy nie moga wyjsc z otumanienia chruszczowska propaganda przelomu lat 50tych i 60tych, i nawet wizyty w Chinach i to, co dochodzi do nich akceptowalnymi kanalami z Zachodu nie zmienia ich podejscia do ChRL (stad tez moje powyzsze pejoratywne okreslenie).
Chiny nie sa na pewno nie tylko w centrum, ale nawet na dalekim marginesie polityki naszego rzadu.
Jedyna realna szansa to stworzenie interdyscyplinarnej organizacji laczacej specjalistow roznych dziedzin zainteresowanych tematyka wspolczesnych Chin, organizacji nie zwiazanej z zadna uczelnia czy tez istniejacymi skostnialymi strukturami naukowymi w kraju. Organizacji, ktora nawiazalaby wspolprace z osrodkami zagranicznymi, i ktora sama stopniowo wywalczylaby sobie autorytet w kraju.
A jesli by do tego nie doszlo, to przynajmniej co wybitniejsi czlonkowie tej organizacji zostaliby zwerbowani do osrodkow zagranicznych w ramach drenazu talentow - i tym osobom pewnie by to tylko na dobre wyszlo...
Wydaje mi sie, ze jest przynajmniej kilku uzytkownikow tego forum, ktorzy mogliby stworzyc zreby takiej organizacji.
A moze myle sie z tym pomyslem, tak naprawde nie znam realiow naszego kraju na tyle dobrze, by zaproponowac cos sensowniejszego. Ale coz lepszego mozna zaproponowac w ten goracy i duszny dzien, w ktorym nic sie robic nie chce...
