Autor Wątek: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię  (Przeczytany 2592 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
Tak sobie zaglądam - najpierw typowo w interesie (moje pytanie, gdzie tu się w W-wie tańca chińskiego tradycyjnego uczyć pozostało bez odpowiedzi - bo nie chodzi chyba o to "gdzie" ale czy w ogóle. I wychodzi, że w ogóle). No więc jak w interesie nie wyszło, to tak po prostu.
Bardzo mi miło i bardzo tu ładnie. Jestem głównie socjologiem zorientowanym na Chiny i Tajwan (kultura popularna, media, konsumpcja), więc w wąskorozumianym pojęciu sinologa (tzn. polskim) chyba się nie mieszczę. Generalnie to mam wielką chęć podzielić się moim rosnącym wrażeniem dyskomfortu z powodu zajmowania się od tej strony Chinami w Polsce. Przez klasycznych sinologów prace i znoje obok podpisanej nad np. "japońską gorączką" wśród młodych Tajwańczyków uznane są pewnie za niepoważne i bzdety, no bo kto zajmuje się jakąś dziwaczną, p r z e j ś c i o w ą modą (i do tego japońską!!). Dla normalnego socjologa - za dziwactwo - no bo po co w Polsce się czym takim zajmować - a pudzież ty socjologu, do mazurskich wsi, do młodziezy z Zagłębia....rolnika przebadać, parobka ankietować...
Chciałabym kiedyś ujrzeć gdziekolwiek w Polsce Wydział "Modern chinese studies". Tak urojenia w chorobie.
No, ale zdarza mi się też tłumaczyć (coraz rzadziej, czas!), zajmowac sie consultingiem (częściej, stąd brak czasu), uczyć (od dłuższego czasu młode polskie w wieku 6-12 lat, obecnie w liczbie 22 - oczywiście "popęczkowane").
Pozdrawiam!

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #1 dnia: 17 Wrz 2008, 22:30 »
Przez klasycznych sinologów prace i znoje obok podpisanej nad np. "japońską gorączką" wśród młodych Tajwańczyków uznane są pewnie za niepoważne i bzdety, no bo kto zajmuje się jakąś dziwaczną, p r z e j ś c i o w ą modą (i do tego japońską!!). Dla normalnego socjologa - za dziwactwo - no bo po co w Polsce się czym takim zajmować - a pudzież ty socjologu, do mazurskich wsi, do młodziezy z Zagłębia....rolnika przebadać, parobka ankietować...


Na szczęście "klasyczny sinolog" (chyba że masz na myśli sinologów zajmujących się językiem klasycznym) to gatunek wymarły w drugiej połowie XX wieku lub (na niektórych obszarach występowania) wymierający. Tak czy inaczej, skamieliną (nawet żywą) nie warto się przejmować.

A co to jest "normalny socjolog"? Socjolog nie zainteresowany osobliwymi zjawiskami społecznymi to żaden socjolog...
 
Chciałabym kiedyś ujrzeć gdziekolwiek w Polsce Wydział "Modern chinese studies".


Ja (i zapewne gros użytkowników Sinoforum) też :-)
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Jolanta

  • Skryba
  • *
  • Dołączył: 18 Sie 2008
  • Wiadomości: 51
  • Skąd: Warszawa/天津
  • Bonum ex malo non fit
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #2 dnia: 19 Wrz 2008, 10:33 »
Cytuj
Ja (i zapewne gros użytkowników Sinoforum) też :-)

 hihi, ja nawet chcialam przez chwile zrobic cos takiego z pewnym Chinczykiem. Nie wyszlo, ale kiedys jeszcze ziszcze to marzenie, zeby stworzyc takie miejsce, ktore zajmie sie wspolczesnymi Chinami, moze w formie jakiego Instytutu, kto wie. Caly czas mysle o tym. Na razie jeszcze brakuje mi zaplecza i wiedzy ciut malo... Ale Chiny, o ile swiat sie nie skonczy, w blizszej i dalszej przyszlosci nadal beda niesamowicie istotne.
Odkad tu jestem jakos to przekonanie sie we mnie nasila.
www.rottka.pl
Pomaga rottweilerom.

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #3 dnia: 19 Wrz 2008, 11:03 »

Chciałabym kiedyś ujrzeć gdziekolwiek w Polsce Wydział "Modern chinese studies".


Ja (i zapewne gros użytkowników Sinoforum) też :-)



dużo jeszcze chyba wody upłynie w Żółtej Rzece i jeszcze więcej w Jangcy zanim coś takiego nastąpi. Problemem są oczywiście i tradycyjnie już pieniądze, których w naszej nauce właściwie nie ma wcale. Póki co wszyscy rzucili się na Instytuty Konfucjusza, które nie będą pełnić takiej roli z wiadomych powodów.
Za mało woli, za mało specjalistów, za duże rozdrobnienie i za dużo niekonstruktywnej rywalizacji między ośrodkami. Przecież w tym kraju od dawna nie było nawet jednej większej konferencji, której ktoś by nie zbojkotował, przez co na europejskiej mapie "modern Chinese studies" Polska jest białą plamą (nie wspominając o udziale 'naszych' w imprezach międzynarodowych.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #4 dnia: 19 Wrz 2008, 15:31 »
Włodek ma niestety całkowitą rację. Można jeszcze dorzucić destruktywny wpływ samozwańczych "specjalistów", którzy np. piszą o wolności słowa w Chinach, mimo że chińskiej gazety nie trzymają do góry nogami tylko wtedy, kiedy w artykułach są ilustracje... Gros polskich publikacji o Chinach współczesnych nadaje się jedynie na przemiał.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #5 dnia: 19 Wrz 2008, 21:24 »
Cóż, pozostaje problem tzw. "pola" (ah Bourdieu). Może i gatunek badacza Chin, co studia nad wspólczesnymi przejawami kultury Chin traktuje jako nieistotne, albowidzi w nich raczej żałobne modły odprawiane przy okazji "okcydentalizacji" znika. (Nawiasem: Jak słysze słowo "okcydentalizacja", to uświadamiam sobie, że ośrodek "modern chinese studies" nie powstanie i za 20 lat, dopóki nie ułatwi się dostępu do tych dziesięcioleci książek, z którymi zalegamy w literaturze przedmiotu).
Ale "pole" powołane przez tegoż sinologa/afrykanistę/turkologa prędko nie zniknie. Przykład - na orientalistyce UW można sie doktoryzować z "literatury i językoznawstwa". Stąd ludzie zmuszeni są, zamiast w spokoju zająć się swą pracą, obmyślać uniki typu - chcę pisać o współczesnych tożsamościach? - Daję tytuł pracy "współczesne tożsamości w literaturze"  starając się przemycac jak najwięcej treści wykraczających poza analizę tekstu literackiego.
Yao laoshi - pierwsza reguła, jaka obowiązuje w "polu" każdej z dziedzin to chyba jednak ta: socjolog/sinolog/ekonomista/lekarz, który zajmuje się rzeczami, którymi nikt inny sie nie zajmuje, nie zrobi dalej nic, bo nie będzie miał ram instytucjonalnych, albo życie zedrze, żeby te ramy trochę odkształcić (oczywiście jak już odkształci, wypracuje sobie swoje miejsce, zacznie narzucać tym nowym swój punkt widzenia  ;-)

Offline Valley

  • Chłop
  • Dołączył: 5 Sie 2008
  • Wiadomości: 6
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #6 dnia: 19 Wrz 2008, 22:30 »
Cytuj
Ale Chiny, o ile swiat sie nie skonczy, w blizszej i dalszej przyszlosci nadal beda niesamowicie istotne.
Odkad tu jestem jakos to przekonanie sie we mnie nasila.


Możesz podać konkretne przykłady z Chin, które umacniają Cię w przekonaniu, że będzie to kraj nadal niezwykle ważny na arenie międzynarodowej? Bardzo mnie to zainteresowało. ;) Wszystkich innych bywalców i mieszkańców Chin także proszę o podzielenie sie własnymi doświadczeniami i wrażeniami. ;)

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #7 dnia: 19 Wrz 2008, 23:04 »
Możesz podać konkretne przykłady z Chin, które umacniają Cię w przekonaniu, że będzie to kraj nadal niezwykle ważny na arenie międzynarodowej? Bardzo mnie to zainteresowało. ;) Wszystkich innych bywalców i mieszkańców Chin także proszę o podzielenie sie własnymi doświadczeniami i wrażeniami. ;)


To nie będzie kraj "nadal" ważny na arenie międzynarodowej, lecz coraz ważniejszy. Rosnące znaczenie Chin w gospodarce światowej to oczywiście pierwsze, co przychodzi na myśl. Nie chodzi tutaj oczywiście o pozycję Chin w handlu międzynarodowym (czyli "made in China" w każdym sklepie), ale również coraz większy udział Chin w światowym rynku finansowym i kapitałowym (Chińczycy już teraz coraz częściej kupują udziały w zachodnich spółkach, powołano nawet chiński "sovereign wealth fund", który ma na dobry początek bodaj 200 mld dolarów na podbój światowych rynków). Chińczycy inwestują też mocno w sektor surowcowy (zwłaszcza w Afryce). Giełdy w Shanghaiu i Shenzhen to już znaczące parkiety, a przecież rynek kapitałowy dopiero się w Chinach rozkręca. RMB jako waluta rezerwowa to nadal "economic fiction", ale nie wiadomo, jak długo jeszcze. Przewalutowanie choćby części chińskich rezerw walutowych mogłoby dobić dolara itd. itd.

W wymiarze politycznym Chiny też rozszerzają swoje wpływy. Bez ich udziału nie da się nic zrobić nie tylko z Koreą Północną czy Myanmarem, ale również np. z Sudanem.

Poza tym Chiny mają ambicje wejścia do głównego światowego nurtu w nauce i kulturze. W naukach ścisłych mają na to w średniej perspektywie większe szanse niż w humanistycznych czy społecznych, ale inwestują w badania, bo chińskie kierownictwo zdaje sobie sprawę z tego, że współczesna gospodarka opiera się na innowacyjności. Chińska sztuka sprzedaje się znakomicie na światowym rynku, a ceny rosną od kilku ładnych lat, mimo że początkowo uważano to za przejściową modę.

Żeby było jasne: Chiny obciążone są szeregiem problemów, z których każdy może stanowić rozwojową kulę u nogi, ale ogólna tendencja wydaje się niezagrożona.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #8 dnia: 20 Wrz 2008, 10:53 »
Zgadzam sie ze wszystkim, co przedmowcy napisali - i uwazam, ze nie ma u nas szans na jakikolwiek powiazany z panstwem (a wiec zwiazany z jakimkolwiek organem czy tez uczelnia panstwowa) osrodek badan nad problematyka wspolczesnych Chin. W osrodkach akademickich wieksze zainteresowanie jest literatura, mniejszosciami narodowymi itp. glupotami... :D Czyli tym wszystkim, co mozna przeczytac w ksiazkach i do czego nie jest konieczne wnikliwe przypatrywanie sie wszystkiemu temu,  co dzieje sie na bardzo dynamicznej scenie Panstwa Srodka. Mam wrazenie, ze np. na sinologii nikt, kto ma moce decyzyjne by moc rozwijac nowe kierunki nie ma poprostu odpowiedniej wiedzy i zainteresowan (sam kiedys natknalem sie na taki gwozdz, i to mnie tylko utwiedzilo w przekonaniu, ze jesli chce robic, to co lubie, to moge polegac tylko na sobie).

Z kolei nasz rzad nie ma zadnej polityki wobec Chin, pod tym wzgledem to banda dyletantow ktorzy nie moga wyjsc z otumanienia chruszczowska propaganda przelomu lat 50tych i 60tych, i nawet wizyty w Chinach i to, co dochodzi do nich akceptowalnymi kanalami z Zachodu nie zmienia ich podejscia do ChRL (stad tez moje powyzsze pejoratywne okreslenie).

Chiny nie sa na pewno nie tylko w centrum, ale nawet na dalekim marginesie polityki naszego rzadu.

Jedyna realna szansa to stworzenie interdyscyplinarnej organizacji laczacej specjalistow roznych dziedzin zainteresowanych tematyka wspolczesnych Chin, organizacji nie zwiazanej z zadna uczelnia czy tez istniejacymi skostnialymi strukturami naukowymi w kraju. Organizacji, ktora nawiazalaby wspolprace z osrodkami zagranicznymi, i ktora sama stopniowo wywalczylaby sobie autorytet w kraju.

A jesli by do tego nie doszlo, to przynajmniej co wybitniejsi czlonkowie tej organizacji zostaliby zwerbowani do osrodkow zagranicznych w ramach drenazu talentow - i tym osobom pewnie by to tylko na dobre wyszlo...

Wydaje mi sie, ze jest przynajmniej kilku uzytkownikow tego forum, ktorzy mogliby stworzyc zreby takiej organizacji.

A moze myle sie z tym pomyslem, tak naprawde nie znam realiow naszego kraju na tyle dobrze, by zaproponowac cos sensowniejszego. Ale coz lepszego mozna zaproponowac w ten goracy i duszny dzien, w ktorym nic sie robic nie chce... ;)


Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #9 dnia: 20 Wrz 2008, 12:12 »
W osrodkach akademickich wieksze zainteresowanie jest literatura, mniejszosciami narodowymi itp. glupotami... :D Czyli tym wszystkim, co mozna przeczytac w ksiazkach i do czego nie jest konieczne wnikliwe przypatrywanie sie wszystkiemu temu,  co dzieje sie na bardzo dynamicznej scenie Panstwa Srodka.


tu musze zaprotestowac. Akurat sprawa mniejszosci etnicznych nie jest glupota. Analizujac ich sytuacje i polityke wobec nich mozna sporo dowiedziec sie o wspolczesnych Chinach. Tak samo ze wspolczesna literatura.
Chodzi nie o to, zeby odrzucic to co juz mamy, ale wzmocnic 'druga noge', parafrazujac klasyka, i zmienic podejscie badawcze - bo badajac mniejszosci i nawet literature nie wystarczy tylko czytac cudzych ksiazek (choc pewnie wiekszosc tak wlasnie robi i stad takie mizerne efekty).
Mniejszosci i literatura naleza przeciez do 'dynamicznej sceny Panstwa Srodka' jak malowniczo to okresliles.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #10 dnia: 20 Wrz 2008, 12:24 »
Pewnie, że wazne. Problem niestety jest taki, że często są to studia nad tzw. "tradycją" traktowaną jakby atemporalnie.  Ostatnio robiłam mały przegląd literatury odnośnie tajwańskich aborygentów (dla sprawiedliwosci - ze zrozumiałych wzgledów nie tylko polską). Stan rzeczy, a może raczej stan obserwacji
 sprzed kilkudziesieciu lat (czyli z czasu, kiedy rodziła się antropologia - przedstawia się jako niezmienną przez wieki "tradycję", która ostatnio  pod wpływem "modernizacji" zanika. Zero jedynka - było-zanika. Brak jakiejkolwiek podbudowy i refleksji teoretycznej - do których niestety przydałaby się wiedza z zakresu szeroko rozumianych nauk społecznych. Takie studia chyba faktycznie nie sa nikomu potrzebne.   

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #11 dnia: 20 Wrz 2008, 12:25 »
Zgadzam sie ze wszystkim, co przedmowcy napisali - i uwazam, ze nie ma u nas szans na jakikolwiek powiazany z panstwem (a wiec zwiazany z jakimkolwiek organem czy tez uczelnia panstwowa) osrodek badan nad problematyka wspolczesnych Chin. W osrodkach akademickich wieksze zainteresowanie jest literatura, mniejszosciami narodowymi itp. glupotami... :D Czyli tym wszystkim, co mozna przeczytac w ksiazkach i do czego nie jest konieczne wnikliwe przypatrywanie sie wszystkiemu temu,  co dzieje sie na bardzo dynamicznej scenie Panstwa Srodka. Mam wrazenie, ze np. na sinologii nikt, kto ma moce decyzyjne by moc rozwijac nowe kierunki nie ma poprostu odpowiedniej wiedzy i zainteresowan (sam kiedys natknalem sie na taki gwozdz, i to mnie tylko utwiedzilo w przekonaniu, ze jesli chce robic, to co lubie, to moge polegac tylko na sobie).


Tu problem rozbija się niestety często o bariery formalno-biurokratyczne. Na sinologii przypisanej do nauk filologicznych nie można zdobyć stopnia (jak pisała już xiaobai) na podstawie pracy z innej dziedziny niż językoznawstwo czy literatura, bo takie są przepisy, a rady wydziałów (które decydują o otwarciu przewodu i nadaniu stopnia) podchodzą do tematów interdyscyplinarnych wyjątkowo nieelastycznie. Ja np. usłyszałem od przedstawiciela władz mojego wydziału, że temat mojego doktoratu może być trudny do przyjęcia. Piszę wprawdzie o języku, ale prawnym - no i już jest kręcenie nosem, chociaż temat jest jak najbardziej językoznawczy.

Inny problem jest taki, że osoba z wykształceniem sinologicznym z reguły nie ma żadnych kwalifikacji naukowych do zajmowania się czymś innym niż językiem lub literaturą (bo niczego innego na studiach się nie uczy). Rozwiązaniem jest tutaj studiowanie dodatkowego kierunku lub (to chyba lepsza opcja) "sinizacja" specjalistów z innych dziedzin (politologów, socjologów, ekonomistów), którzy mogą przecież nauczyć się chińskiego i zająć Chinami - mamy już w Polsce przykłady osób, które robią to z powodzeniem i profesjonalnie (jak np. Włodek, który o Chinach wie więcej niż przytłaczająca większość dyplomowanych sinologów). Tutaj z kolei pojawia się problem, że nie każdy promotor z politologii, socjologii czy ekonomii zaakceptuje podopiecznego, który zajmuje się tematem, na którym promotor się nie zna...

Z kolei nasz rzad nie ma zadnej polityki wobec Chin, pod tym wzgledem to banda dyletantow ktorzy nie moga wyjsc z otumanienia chruszczowska propaganda przelomu lat 50tych i 60tych, i nawet wizyty w Chinach i to, co dochodzi do nich akceptowalnymi kanalami z Zachodu nie zmienia ich podejscia do ChRL (stad tez moje powyzsze pejoratywne okreslenie).

Chiny nie sa na pewno nie tylko w centrum, ale nawet na dalekim marginesie polityki naszego rzadu.


To prawda - wynika to moim zdaniem z faktu, że Chin nie traktuje się w Polsce poważnie - ani w polityce, ani w debacie publicznej. Utknęliśmy w Polsce na etapie postrzegania Chin jako tajemniczej, egzotycznej krainy, w egzotyka nigdy nie stanie się priorytetem polityki zagranicznej...

Jedyna realna szansa to stworzenie interdyscyplinarnej organizacji laczacej specjalistow roznych dziedzin zainteresowanych tematyka wspolczesnych Chin, organizacji nie zwiazanej z zadna uczelnia czy tez istniejacymi skostnialymi strukturami naukowymi w kraju. Organizacji, ktora nawiazalaby wspolprace z osrodkami zagranicznymi, i ktora sama stopniowo wywalczylaby sobie autorytet w kraju.


Niestety, taka organizacja nie miałaby uprawnień do nadawania stopni naukowych, a zatem jej wpływ na życie naukowe byłby żaden - liczy się realnie to, kto wyprodukuje utytułowanych specjalistów w danej dziedzinie, bo tylko oni mają możliwość "reprodukowania się" (czyli promowania kolejnych specjalistów), dają formalną podstawę do tworzenia nowych kierunków studiów czy jednostek organizacyjnych uczelni.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #12 dnia: 20 Wrz 2008, 12:28 »
tzn. chciałam oczywiście powiedziec dzisiejsze "pole" antropologii na Tajwanie (bo te zręby trwają mimo wzrotów polityki, bo to sie tak bezpośrednio nie przeklada), a nie jako dziedzina

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #13 dnia: 20 Wrz 2008, 14:06 »
tu musze zaprotestowac. Akurat sprawa mniejszosci etnicznych nie jest glupota. Analizujac ich sytuacje i polityke wobec nich mozna sporo dowiedziec sie o wspolczesnych Chinach. Tak samo ze wspolczesna literatura.
Chodzi nie o to, zeby odrzucic to co juz mamy, ale wzmocnic 'druga noge', parafrazujac klasyka, i zmienic podejscie badawcze - bo badajac mniejszosci i nawet literature nie wystarczy tylko czytac cudzych ksiazek (choc pewnie wiekszosc tak wlasnie robi i stad takie mizerne efekty).
Mniejszosci i literatura naleza przeciez do 'dynamicznej sceny Panstwa Srodka' jak malowniczo to okresliles.


Twoj protest zostaje przyjety z aplauzem... ;)

Wlasnie nim pokazujesz alternatywny sposob podejscia do mniejszosci. Nie odgrzewanie starych tematow, ktore kilkadziesiat lat temu ktos juz dawno zaprezentowal swiatu, tylko ze niestety te kilkadziesiat lat nie wystarczylo, by ta wiedza dotarla do kraju nad Wisla. Podejscie nie czysto jezykowe, ale interdyscyplinarne, i raczej niespotykane w naszych osrodkach orientalistycznych.

Problem polega na tym, ze osrodki te siedza w swoim nieco juz skislym sosie, bojac sie dac szanse ludziom o otwartych umyslach. Starszyzna ma swoje koniki i kaze mlodszym stazem pracownikom naukowym na nich jezdzic. Kazda proba przeskoczenia na innego rumaka jest przyjmowana niechetnie - jesli w ogole nie spotyka sie z kategoryczna odmowa.

CDN - teraz ide na koncert Incognito... :)

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię
« Odpowiedź #14 dnia: 22 Wrz 2008, 04:23 »
Z tego, co napisal Yao, jasno wynika, ze sinologia jest swoim profilem ograniczona i nie daje szans na rozwoj wykraczajacy poza ramy (niezbyt) szeroko rozumianego jezyka. Xiaobai jako socjolog (?) zdaje sie ze tez nie za bardzo ma szanse na zajmowanie sie wspolczesnymi Chinami; Wlodek z kolei wyliczyl kilkanascie problemow, w tym brak pieniedzy i destruktywna rywalizacje miedzy osrodkami.

Czyli pozostaje tylko zalic sie i poddac marazmowi?

Szkoda.

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.126 sekund z 23 zapytaniami.