W rzeczy samej był Jaśnie Panujący na wakacjach

Choć więcej pracy niż wypoczynku zawarły one w sobie, niemniej... wciąż.
Z inicjatywy wyszło niewiele (a taki tam eufemizm), ponieważ zainteresowanie potencjalnych zainteresowanych niewielkim być się okazało, a dyskusja sama toczyła się de facto między dwiema osobami. A że jasno i wyraźnie wyjaśniłem, że z mojej strony wymagałoby przedsięwzięcie rzeczone nakładu pracy niemałego, uznałem, że sens realizacji do zera dąży powoli, acz nieubłaganie. Z mojego prywatnego punktu widzenia, oczywiście. Ponadto, stracił wówczas - by być szczerym - Cesarz zapał i ochotę, ale to już wynika z w życiu Jego osobistym takich czy owakich zapał odbierających ogólnych stanów.
Jednak!
Ruch w temacie może i rokuje jako tako. Więc nie widzę przeszkód, aby do kwestii powrócić i raz jeszcze zastanowić się wspólnie nad realizacją pomysłu.