Szopen i Wujek pamietaja pewnie "polska" wodke, ktora efemerycznie pojawila sie na rynku chinskim w polowie lat 90tych, byl to produkt JV gorzelni chyba w Elblagu z jakas firma w 东北, robiony tutaj, taka wyborowa jadaca jak chinska 白酒. Nic dziwnego, ze nic z tego nie wyszlo. Szopen, wam w Admiro (?) udalo sie cos sprzedac czy tez to bylo pudlo?
Przyznam, ze nie spotkalem sie z "polska wodka".
Admiro to byla piekna katastrofa.
Udalo nam sie zrobic ale sprzedac juz nie.
Sporo sie tam jednak na temat alkocholu nauczylem i pomimo kiepskiego zakonczenia ta wiedza mi do dzis "procentuje".
Najwiekszym problemem tam bylo wyprodukowanie w tej gorzelni naprawde czystego spirytusu coby te nasze aperitify nie smierdzialy. Sprowadzili z Polski inzyniera, ktory noze i ciut dziwny byl ale na spirytusie sie znal. Facet kilka dni po wiezach gorzelni polazil i stwierdzil:
"O tutaj trzeba wywiercic dziure, podlaczyc rure i puscic 10 mertow szesciennych wody na godzine".
Dwa tygodnie negocjacji z wladzami gorzelni pozniej dziur wywiercono i podlaczono wode.
I takim oto sposobem gorzelnia, ktora Chinczycy zbudowali za 18 milionow dolarow i ktora byla w stanie produkowac tylko techinczny spirytus po wydaniu 10 tysiecy yuanow mogla robic czysciutki spirytus, taki jak do najlepszych wodek uzywaja.
Trzeba bylo wiedziec, gdzie ta dziure wywiercic. Znal sie gosc na rzeczy.
Od katastrofy Admiro to nie uratowalo, problemem nie byla jakosc trunkow.
A i kilka lat pozniej sama gorzelnia tez zbankrutowala i zostala zamknieta.