Przypomnialo mi sie, jak pare dobrych lat temu przy locie wewnetrznym probowano prowadzonej przeze mnie grupie szacownych polskich biznesmenow skonfiskowac napoczety alkohol, znajdujacy sie w ich bagazu podrecznym (kazdy cos ze soba mial). Nasi nie dali sie - na miejscu wszystko oproznili do dna.
Widze, ze jestes na cos takiego przygotowany, bierzesz nie tylko lufe, ale i zagryche - niemniej zycze Ci libacji w lepszych warunkach, niz na lotnisku...