Oby nie skonczylo sie tak, jak poprzednim razem...
Myślę, że jednak łatwo LOT-owi nie pójdzie. Nawet jeśli nie potknie się (znowu) o niekompetencję własnych kadr, będzie musiał się zmierzyć z poważną konkurencją. Pamiętajmy, że bezpośrednie połączenie Warszawa-Pekin (czy Warszawa-Szanghaj) to usprawnienie tylko dla mieszkańców Warszawy. Pasażerowie z innych polskich miast i tak będą musieli lecieć z przesiadką, czyli równie dobrze mogą lecieć przez Frankfurt lub Monachium (bo z większości polskich lotnisk można tam chyba teraz bezpośrednio dolecieć). Lot z Warszawy do Chin będzie krótszy niż np. z Frankfurtu jedynie pod warunkiem uzyskania korytarza nad Rosją (przy ostatnim, zakończonym klapą podejściu trwał bodaj nawet dłużej). Przy tym jedna godzina lotu mniej czy więcej nie musi być wcale atrakcyjna, jeśli jej zaoszczędzenie wiązać się będzie z koniecznością oczekiwania na Okęciu (siedzenie na lotnisku to oczywiście wątpliwa przyjemność, ale osobiście wolę się jej oddawać we Frankfurcie lub Monachium niż w Warszawie).
LOT będzie musiał zatem kusić nie tylko ceną (co najmniej równą konkurencji, a najlepiej atrakcyjniejszą), ale i jakością świadczonych usług - w tej dziedzinie ma dramatyczne zapóźnienia, od działania systemów rezerwacyjnych i poziomu obsługi naziemnej począwszy, na ocierającym się (co prawda, sporadycznie, ale i to za często) o chamstwo zachowaniu i postawie personelu pokładowego skończywszy...