Chińczycy wytykali Francuzom Korsykę. Oczywiście nie robiły tego chińskie władze (bo one konsekwentnie wystrzegają się popierania jakichkolwiek separatyzmów, aby nie tworzyć precedensów mogących zagrozić ich interesom), a jedynie chińscy internauci, którzy w apogeum antyfrancuskiej histerii masowo wzywali do wspierania "niepodległej Korsyki" i spotkań przywódców chińskich z przedstawicielami korsykańskich separatystów.