Ja nie jestem pewien, czy można tu mówić o "powrocie", gdyż Chiny trudno by określić w jakimkolwiek okresie ich historii mianem morskiego mocarstwa. Nawet wyprawy Zheng He niczego tu nie zmieniają, bo (choćby przejściowego) panowania na morzach Chinom nie dały - przede wszystkim dlatego, że Chińczycy mieli morze raczej w nosie.
Możemy zatem mówić raczej o "wypłynięciu" niż "powrocie" Chin na morza. To dość naturalny element strategii rozbudowy potencjału ChALW. Mając tak długą linię brzegową, serię sporów granicznych dotyczących wysp i akwenów morskich oraz będąc w tak dużym stopniu zależnym od transportu morskiego Chiny muszą mieć możliwość sprawnego operowania na morzach i zabezpieczania swoich interesów. Dlatego pewnie za parę lat ujrzymy pierwszy chiński lotniskowiec, a potem pewnie kolejne (jeden to chyba jednak będzie za mało).