Co załatwi Donald? Moim skromnym zdaniem nic.
Nie da się załatwić nie wiadomo czego pojawiając się w takim kraju jak Chiny po 14 latach przerwy - to jest pierwsza wizyta urzędującego polskiego premiera w Chinach od czasów odwiedzin Pawlaka w roku 1994. Wen Jiabao, Hu Jintao ani nikt, kto ma w tym kraju cokolwiek do powiedzenia, nie zemdleje z wrażenia, że taki ich oto zaszczyt spotkał, że nawiedzani są przez szefa rządu Najjaśniejszej...
Trzeba pamiętać o tym, że wizyta nie jest tak naprawdę bilateralna - Tusk przyjechał na szczyt ASEM, a reszta jest przy okazji. Siłą rzeczy jego wizyta (w tłumie przywódców państw Unii Europejskiej i Azji) nie zostanie nawet szczególnie zauważona.
Należy poza tym założyć, że w chińskich kręgach dyplomatycznych pozostał jakiś niesmak po odwołaniu planowanej na kwiecień/maj bieżącego roku wizyty polskiego prezydenta - ta, jak wiadomo, nie doszła do skutku.
Nie oznacza to oczywiście, że wizyta nie jest potrzebna czy ważna. Po pierwsze, nieobecność na szczycie ASEM byłaby szczytem głupoty. Po drugie, po odwołaniu wizyty Lecha K., warto pokazać, że Serenissima nie wypięła się całkowicie na Chiny. Po trzecie, od czegoś trzeba zacząć - i w tym sensie wizyta ta może ewentualnie przynieść jakieś efekty, O ILE na następną nie będziemy czekać do schyłkowego okresu rządów Xi Jinpinga i Li Keqianga...