Prosze o konkrety, _konkrety_! Czyli: kto jst naszym ambasadorem, skad przeswiadczenie, ze to prezna postac, jakie ma doswiadczenie?
A w ogole nie do konca rozumiem, co moze zrobic nawet najprezniejszy ambasador, jesli polska "racja stanu" jest jak jest? Przeciez to nie ambasador kreuje polityke danego kraju, on ja tylko realizuje, a jesli ma talent to moze co najwyzej "wygladzac ostre krawedzie".
Nowy ambasador nazywa się Tadeusz Chomicki, wcześniej był ambasadorem w Seulu i dyrektorem Departamentu Azji i Pacyfiku w MSZ. Sprawia wrażenie (dopiero przyjechał, więc trzeba się póki co opierać na wrażeniach) bardzo profesjonalnego dyplomaty, człowieka z zapałem do pracy i - co istotne - mającego tzw. "przełożenie" w kraju, co znaczy, że MSZ będzie słuchać tego, co ambasador ma do powiedzenia, a to się niezwykle liczy, przede wszystkim z punktu widzenia chińskich rozmówców. Nasz poprzedni ambasador w Pekinie co i rusz dowiadywał się z polskiej prasy (sic!), że niebawem zostanie odwołany. Tego dowiadywali się oczywiście także Chińczycy, a zatem można sobie wyobrazić, że nie mógł w pełni skutecznie działać mając permanentnie niepewną pozycję w kraju.
Nie chce torperdowac watku, ale jestem ciekaw postaci nowego ambasadora. Pamietam wielu, kiedys dla dobra stosunkow z ChRL byli to ludzi starej gwardii, ktorzy studiowali w latach 50tych w Chinach, byli przyjmowani na audiencjach przez Mao i na "ty" z wieloma wysoko postawionymi dygnitarzami chinskimi. I nic to nie pomoglo w ociepleniu stosunkow miedzy Polska i Chinami. Czyzby nowa gwardia mogla tu cos pomoc, skoro atuty naszego kraju wcale w miedzyczasie nie wzrosly?
Otóż wydaje mi się, że atuty jednak wzrosły. Polska jest państwem członkowskim Unii Europejskiej, co oznacza, m.in. że inwestowanie w Polsce (nadal znacząco tańsze niż w Europie Zachodniej) daje dostęp do całego europejskiego rynku, strzeżonego przez różne, mniej lub bardziej protekcjonistyczne, bariery. Chińczycy to wiedzą i dlatego zależy im na dostępie do Polskiego rynku. Z naszej strony to zainteresowanie też już się dostrzega, stąd np. publikacje w rodzaju tej oto:
http://www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/20CF051D-114D-446D-B4EB-CC4647E38670/50665/chineese.pdfDruga rzecz to budowa infrastruktury, na którą wydamy w najbliższych latach miliardy euro (w tym wiele z funduszy unijnych), a chińskie koncerny są bardzo tymi projektami zainteresowane. Stają do przetargów, gdzieś już nawet podobno chińska firma dostała kontrakt na budowę odcinka autostrady.
Nasze położenie też być może uda nam się w końcu wykorzystać jako atut. PKP Cargo powołał ostatnio spółkę z chińskimi kolejami.
O tym, że Chińczycy są zainteresowani rozwijaniem stosunków z Polską świadczy też, moim zdaniem, sposób, w jaki reagują na dość częste wizyty Dalajlamy w naszym kraju. Poza rytualnymi pohukiwaniami rzecznika MSZ z użyciem oklepanych formułek zarezerwowanych na takie okazje ("wewnętrzne sprawy Chin" etc.) nic się nie dzieje. Prasa milczy (co oczywiście oznacza, że tzw. 有关部门 nie pozwalają jej podchwycić tematu), nagonki w stylu tych antyfrancuskich też nie uświadczysz. To coś znaczy i moim zdaniem nie tylko to, że Polska jest tak mało istotna, żeby nie warto się było pienić.
W tej sytuacji mamy unikalną okazję, żeby sytuację wykorzystać. Z wielu wydarzeń, rozmów itd., o których wiem, byłem świadkiem lub uczestnikiem (czasem jako tłumacz, więc oczywiście szczegółów nie mogę podać) wnioskuję, że Polska tym razem tej szansy nie chce zaprzepaścić. To jest właśnie podstawa mojego, umiarkowanego oczywiście, optymizmu.