Autor Wątek: 60 lat minelo  (Przeczytany 1496 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline deming

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 30 Wrz 2008
  • Wiadomości: 199
  • 少说空话多干实事
60 lat minelo
« dnia: 23 Paź 2009, 14:49 »
http://www.msz.gov.pl/Uroczystosc,obchodow,szescdziesiatej,rocznicy,nawiazania,stosunkow,polsko-chinskich,30951.html

uroczystosci, gratulacje, minister Sikorski - moze warto sie pokusic o refleksje na naszym forum -

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #1 dnia: 23 Paź 2009, 21:26 »
mamy nadzieję, iż pozytywny wizerunek Polski w Chinach przyczyni się do większej dywersyfikacji i lepszego zrównoważenia współpracy dwustronnej w nowych obszarach gospodarki, kultury oraz nauki. Okazją ku temu będą imprezy organizowane z okazji Roku Chopinowskiego w 2010, udział Polski w EXPO 2010 w Szanghaju oraz otwarcie Instytutu Polskiego w Pekinie.

Bla bla bla. Jaki pozytywny wizerunek, jaki wizerunek w ogóle? Póki co to Polska właściwie nie ma stosunków z Chinami, udaje raczej, że one nie istnieją. Ale tę dyskusję już tu na forum przerobiliśmy.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #2 dnia: 24 Paź 2009, 05:24 »
To prawda, że stosunki wyglądają kiepsko, zwłaszcza w porównaniu z stosunkami między Chinami a innymi państwami europejskimi (i nie mam tu oczywiście na myśli Malty czy Islandii, z całym szacunkiem dla tych państw).

Wydaje mi się jednak, że widać pewne symptomy ożywienia. Właśnie przyjechał do Pekinu nasz nowy ambasador, który zapowiada się całkiem obiecująco, było ostatnio trochę całkiem poważnych wizyt oficjalnych, a Chińczycy naprawdę mocno interesują się zaangażowaniem w Polsce (w projekty budowy infrastruktury i inwestycje dające dostęp do rynku Unii Europejskiej). Koncepcja polskiej obecności na Expo też wygląda nieźle, o ile będzie zrealizowana (są niestety problemy z funduszami), może pomóc stosunkom polsko-chińskim.

Oczywiście, pozostaje problem mentalny: klinicznej niechęci do Chin w wielu środowiskach (niestety, również opiniotwórczych), która może skutecznie torpedować wiele inicjatyw.

Ogólnie rzecz biorąc jestem jednak (po raz pierwszy od momentu, kiedy zacząłem zajmować się Chinami) umiarkowanym optymistą - uważam, że pewne widoki na poprawę sytuacji są. Jak będzie - pożyjemy, zobaczymy.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #3 dnia: 24 Paź 2009, 12:25 »
Oczywiście, pozostaje problem mentalny: klinicznej niechęci do Chin w wielu środowiskach (niestety, również opiniotwórczych), która może skutecznie torpedować wiele inicjatyw.


O to właśnie chodzi i to właśnie stoi na przeszkodzie do budowy autentycznych stosunków między Polską a Chinami. Pod względem zainteresowania Chinami Polska jest sto lat za wszystkimi liczącymi się krajami świata. Widać to chociażby po ilości uczących się chińskiego i liczbie publikacji naukowych itp.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline deming

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 30 Wrz 2008
  • Wiadomości: 199
  • 少说空话多干实事
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #4 dnia: 24 Paź 2009, 15:01 »
dobrze jest jesli operujemy faktami: vide post Yao o nowym Ambasadorze w Pekinie. ale faktycznie mozna napisac: mierz siły na zamiary - faktycznie kolorowo nie jest, ale ostatnio obserwuje się wzrost zainteresowania obszarem nie tylko Chin, ale całej Azji czego przykladem jest incjatywa Departamentu Azji i Pacyfiku przy powołaniu portalu azjapacyfik.pl - z mojej perspektywy jest to o tyle ciekawa inicjatywa, ze studentom zalicza sie,po  pisaniu przez miesiac dwoch newsow dziennie z tego obszaru jako praktyki a oswiadczenie z tego co wiem podpisuje dyrektor departamentu.

generalnie wydaje sie ze "bla, bla..." przechodzi powoli do przeszlosci. zdajemy sobie sprawe, ze w Polsce istnieje duza roznica pokolen w srodowisku zajmujacym sie Chinami - sa starsi profesorowie, dyplomaci, srednich wiekiem jak na lekarstwo prawie w ogole, i mlodziez, ktora dopiero nabiera doswiadczenia. Intensywnie pracuje sie nad promocja Polski w Chinach vide przyszloroczny rok Chopina i material przygotowywany przez Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki - sprawa instytutu polskiego z tego co wiem jest w toku -

zatem troche sie dzieje....jesli Minister Sikorski, ktory jako wiceminister pod koniec lat 90. krytycznie nastawiony byl do systemu w ChRL teraz zmienia optyka i inaguruje otwarcie portalu azjapacyfik.pl mowiac o wzroscie znaczenia regionu i koniecznosci wspolpracy miedzy innymi z Chinami -

problemy sa i nie wiem czy wynikajace z klinicznej niecheci do Chin czy tez z odmiennosci i braku zrozumienia odmiennosci (mozna w sumie to nazwac kliczna niechecia) - jednak wydaje sie to sie zmienia


Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #5 dnia: 24 Paź 2009, 16:00 »
Przyznam szczerze, ze chcialbym, by te wszystkie inicjatywy oznaczaly zmiane w podejsciu do Chin na wielu plaszczyznach. Bysmy nie patrzyli na Chiny przez krzywe zwierciadlo wlasnych traumatycznych doswiadczen historycznych, ale z przyziemnej perspektywy korzysci dla nas.

Jestem jednak pesymista - choc bardzo chcialbym sie mylic.

NB mam pytanie do Yao - dlaczego przyjazd do Pekinu naszego nowego ambasadora zapowiada sie obiecujaco? Kto nim jest i skad takie przypuszczenia?

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #6 dnia: 24 Paź 2009, 16:44 »
Problem nie tyle tkwi w środowiskach dyplomatycznych czy akademickich (choć i one są winne swoim niedostatecznym zaangażowaniem), ile w ogólnej społecznej obojętności na "sprawy chińskie". Mam wrażenie, że polskie społeczeństwo (Polska) po raz kolejny w historii nie potrafi właściwie ocenić zmian zachodzących w świecie, pasjonując się tak naprawdę mało istotnymi problemikami z własnego podwórka. Żyjemy w jakiejś równoległej rzeczywistości nie zauważając istotnych dla przyszłości świata procesów zachodzących w Chinach czy Indiach, nie wiedząc co się dzieje wokół nas (taka typowo polska mentalność typu "nasza chata z kraja").
Ten brak zainteresowania widać na każdym kroku (a przynajmniej jest on widoczny dla mnie). Brak u nas autentycznej i pogłębionej refleksji i społecznej dyskusji o tych sprawach. Robi się w tym kierunku zdecydowanie zbyt mało, a i zaległości historyczne są potężne. Dotyczy to zarówno spraw politycznych jak i choćby dorobku polskiej sinologii, który jest skromniutki i dowodzi właśnie długotrwałego braku zainteresowania polskiej akademii.
Jest to nie tylko głupie i krótkowzroczne, ale w dłużej perspektywie pewnie również niebezpieczne.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline deming

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 30 Wrz 2008
  • Wiadomości: 199
  • 少说空话多干实事
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #7 dnia: 24 Paź 2009, 17:52 »
jednak mimo wszystko warto odnotować zmiany - ciekaw jestem czy u naszych zachodnich sąsiadów vide Niemcy jest pogłębiona społeczna refleksja na temat jednak w sumie odległy i geograficznie i kulturowo - tego nie wiem - moze ktoś mnie oswieci...trudno tez wymagac, zeby przecietny Kowalski, ktory walczy codziennie o przyslowiowa bulke z maslem nagle opowiadal co tam w Chinach sie dzieje i dlaczego Zhejiang jest bardziej rozwiniety od Guizhou...

na marginesie to nie spoleczenstwo jest odpowiedzialne za wlasciwa ocene sytuacji miedzynarodowej tylko rzady, ktore ponoc to spoleczenstwo reprezentuja. Nie bardzo sobie wyobrazam zbiorowa, spoleczna jak piszesz dyskusje nt. Chin - no chyba, ze cos ala "rewolucja kulturalna", ale to chyba nonsens...

co do dorobku polskiej nauki - w zasadzie nie ma sensu podkreslac, ze nie jestesmy kolejna Wielka Brytania i przeszlosci pokolonialnej nie mamy - stad tez proste przelozenie na zainteresowanie naukowe w Polsce Chinami - po prostu centrala tego nie potrzebowala vel nie potrzebuje to nie ma zainteresowania. raczej rozpatruje to na prostych (bardzo) zasadach brak popytu - brak podazy. Choc wypada sie zgodzic z przedmowca, iz zagraniczny dorobek polskich wykladowcow zajmujacych sie Chinami jest bardzo nikly - chociaz, mysle, ze mlode pokolenie wniesie sporo - prawda?

dodatkowo dochodzi problem mediow i obrazu, ktory ksztaltuja w polskim spoleczenstwie - sprawa jest znana nie od dzis i chyba nie ma sensu powielac przykladow no, ale moze jeden: swego czasu przeczytalem jakies sensacyjne inf. w Dzienniku (niebieskim) i napisalem do redakcji bezposrednio, iz w tekscie XYZ pojawiaja sie bledy - i co ciekawe otrzymalem odpowiedz od Autora, zeby w nie swoje sprawy nosa nie wtykal...fakt, ze mi nie grozil ale uznalem, ze to zabawne -

w sumie, jestem jednak umiarkowanym optymista - podobnie jak Yao - wazne, zeby sprawy szly z wolna, ale szly porządnie  - jak w bajce Krasickiego Wol Minister.


Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #8 dnia: 24 Paź 2009, 19:09 »
Do Niemiec to się nawet nie ma co porównywać - tam Chiny są sprawą priorytetową od dawna, a i zainteresowanie społeczne i akademickie lata świetlne przed nami. Myślę, że na ten temat może sporo powiedzieć Yao. Zresztą trzeba pamiętać, że dla Niemców Chiny to nie pierwszyzna - vide rola w Shandongu przez I wojną światową, późniejsze zaangażowanie w GMD itp. Słowem oni byli w pierwszym szeregu "otwierających Chiny na świat" (pamiętajmy o wpływie intelektualnym jaki wywarły Niemcy na powstanie nowoczesnych Chin). Książek i prac naukowych o Chinach po niemiecku też niejedna biblioteka jest pełna.

Pisząc o dyskusji nie miałem na myśli oczywiście sytuacji, w której to panowie pod budką z piwem by się na temat Chin i ich rosnącej roli w świecie spierali, ale by zajęli się tym ci, od których można by tego oczekiwać. Marzy mi się po prostu by móc kiedyś przeczytać w polskiej prasie artykuł czy obejrzeć w polskiej telewizji program o Chinach - porządny, merytoryczny, wnoszący coś oryginalnego i oparty na własnej refleksji i znajomości tematu z pierwszej ręki, stworzony przez autora znającego język i kraj. Marzy mi się też by dane nam kiedyś było czytywać, częściej niż dziś, mądre prace naukowe o Chinach pisane przez naszych autorów. Póki co, mamy (jak w tym artykule z Dziennika) wszechobecną amatorszczyznę, bezczelne przepisywanie z prasy zachodniej (właściwie zawsze z błędami językowymi i rzeczowymi) plus solidną porcję stereotypów, bzdur i zwyczajnego braku zrozumienia tematu.
Sęk w tym, by jakieś nasze elity (jakiejkolwiek jakości one nie są) przestały patrzeć na Chiny właśnie tak jak to opisałeś - jako temat geograficznie i kulturowo odległy. W dzisiejszym świecie takie kategorie myślenia po prostu nie mają racji bytu. 全球化 jest rzeczywistością. A i przeciętny Kowalski myślący tylko o bułce dobrze by zrobił gdyby się zastanowił w jakim stopniu poziom jego życia zależy od tego co się dzieje w Chinach, i jak to będzie z tym w przyszłości. Ale do tego ktoś mu to musi najpierw uświadomić - i to jest rola elit, być może również uczestników tego forum.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline deming

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 30 Wrz 2008
  • Wiadomości: 199
  • 少说空话多干实事
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #9 dnia: 24 Paź 2009, 21:23 »
a propos Niemiec nie mialem na mysli "niemieckiej szkoly studiow chinskich" czy wplywu intelektualnego - fakt, ze z ich obecnosci na EACSach (European Association for Chinese Studies) wnosze, ze sa najlepiej zorganizowani i najprezniej dzialajacy na kontynencie i tu sie zgadzam -  ale wlasnie chodzi o przecietnego niemieckiego Kowalskiego (pisales o spoleczenstwie i do tego sie odnosze) - bede sie upieral, ze nie dyskutuje on o problemach globalizacji np. w Azji Wschodniej - i tu chyba niczym nie rozni sie od naszego Kowalskiego - ale fakt Yao, bedzie lepiej zorientowany (prosba o wypowiedz)...

i przeciętny Kowalski myślący tylko o bułce dobrze by zrobił gdyby się zastanowił w jakim stopniu poziom jego życia zależy od tego co się dzieje w Chinach, i jak to będzie z tym w przyszłości. - jak piszesz: no tak "ale co on z tego bedzie mial?" - to pytanie, niestety vel stety, zasadnicze. bo nie bede ukrywal 小人 (za Konfucjuszem) martwia sie o zwykle problemy i chyba cytat 君子周而不比,小人比而不周 pozostaje bardziej niz aktualny...

chodzi o to, zeby uczestnicy tego forum nie bili piany, ze ciagle jest zle  - tylko dzialali - 少说空话,多干实事.

jesli idzie o zmiany na placowce (do YLK) obecny jest bardzo prezna postacia i doswiadczona dyplomatycznie w Azji - jak mam podobne wrazenie jak Yao - moze cos sie ruszy i drgnie - ale tu bedziemy pewnie zabiegac o wizyte jakiejs waznej persony, zeby politycznie nakrecic kolo wspolpracy. ostatnia wizyta Xi Jinpinga ominela Polske - byl za w Rumunii. Podejrzewam, ze zabiegi sa czynione, ale Chinczycy maja swoje prerogatywy vide Tybet czy kwestia praw czlowieka i przez te kwestie taki polityczny ruch beda torpedowac -

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #10 dnia: 24 Paź 2009, 21:38 »
Zaryzykuję stwierdzenie, że przeciętny Niemiec znacznie więcej wie i znacznie bardziej interesuje się tym co się dzieje w Chinach, niż przeciętny Polak. Dla kogoś te liczne książki są wydawane i skądś ci wszyscy niemieccy sinologowie się biorą. To jest bezpośrednie przełożenie z szerokiego społecznego zainteresowania na ilość i jakość specjalistów.
Co do sytuacji u nas - byliśmy nieraz razem na konferencjach w Polsce rzekomo poświęconych tej problematyce i jak dobrze pamiętasz prawie zawsze była to żenada i raczej pretekst dla dowcipów niż cokolwiek innego. Głos zabierają u nas ludzie nie mający o Chinach zielonego pojęcia. Rzetelnych fachowców jest bardzo mało jak na kraj 40 mln.
A propos mojego poprzedniego posta - nie dalej jak wczoraj widziałem dobry niemiecki film o Chinach.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline deming

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 30 Wrz 2008
  • Wiadomości: 199
  • 少说空话多干实事
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #11 dnia: 24 Paź 2009, 21:56 »
z konferencjami jest faktycznie przysłowiowa "lipa", ale przyczyna tego stanu rzeczy moim zdaniem jest taka, iż brakuje fachowców, którzy będą szkolili przyszłe pokolenia adeptów nauk związanych z Chinami - jezykoznawcow, historykow, politologow itd. (generation gap) to pierwsza sprawa: druga to kwestia "liczenia na zysk" przez orgnizatorow tylko i wylacznie pomijajac kwestie merytoryczne - dlatego tam i tam nie jezdzimy -
ale przyznasz, ze powoli sie to zmienia vide m.in. spotkania wschodnioazjatyckie czy chociazby konferencja, ktora organizuje warszawska sinologia zdaje sie pod koniec listopada nie mowiac o z tego co pamietam okolicznosciowej publikacji sinologii na UAMie.

inna rzecz, ze jestesmy bardzo malo znani na zewnatrz a to nie prowadzi do poprawy jakosci - brakuje w srodowisku naukowym przyslowiowego "zeba" i chyba chetni do jezdzenia i zdobywania wiedzy czy wrecz jej konfrontowania wygineli gdzies w wirze wydarzen nad Wisla. niestety taka jest rzeczywistosc - pytania ile srodowisko naukowe w Polsce ma publikacji w liczacych sie osrodkach studiow chinskich w Europie czy Stanach? nie wiem - ale ciezko jest cos w necie odszukac. myslenie pewnie jest niestety mocno rownajace do dolu: trzeba po angielsku, jeszcze akademickim angielskim a komu sie chce? przyczyn tego stanu rzeczy jest pewnie sporo: kiepskie pensje na uczelniach, koniecznosc dorabiania w prywatnych szkolach etc. i druga sprawa to co osobiscie mnie najbardziej irytuje brak dzialania - wspolnego dzialania srodowisk naukowych w RP - przywary nasze jednak biora gore...ooooo...filozoficznie sie zrobilo - dzieki za posta.

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #12 dnia: 25 Paź 2009, 02:40 »
jesli idzie o zmiany na placowce (do YLK) obecny jest bardzo prezna postacia i doswiadczona dyplomatycznie w Azji - jak mam podobne wrazenie jak Yao (...).


Prosze o konkrety, _konkrety_! Czyli: kto jst naszym ambasadorem, skad przeswiadczenie, ze to prezna postac, jakie ma doswiadczenie?
A w ogole nie do konca rozumiem, co moze zrobic nawet najprezniejszy ambasador, jesli polska "racja stanu" jest jak jest? Przeciez to nie ambasador kreuje polityke danego kraju, on ja tylko realizuje, a jesli ma talent to moze co najwyzej "wygladzac ostre krawedzie".

Nie chce torperdowac watku, ale jestem ciekaw postaci nowego ambasadora. Pamietam wielu, kiedys dla dobra stosunkow z ChRL byli to ludzi starej gwardii, ktorzy studiowali w latach 50tych w Chinach, byli przyjmowani na audiencjach przez Mao i na "ty" z wieloma wysoko postawionymi dygnitarzami chinskimi. I nic to nie pomoglo w ociepleniu stosunkow miedzy Polska i Chinami. Czyzby nowa gwardia mogla tu cos pomoc, skoro atuty naszego kraju wcale w miedzyczasie nie wzrosly?

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #13 dnia: 25 Paź 2009, 04:13 »
Prosze o konkrety, _konkrety_! Czyli: kto jst naszym ambasadorem, skad przeswiadczenie, ze to prezna postac, jakie ma doswiadczenie?
A w ogole nie do konca rozumiem, co moze zrobic nawet najprezniejszy ambasador, jesli polska "racja stanu" jest jak jest? Przeciez to nie ambasador kreuje polityke danego kraju, on ja tylko realizuje, a jesli ma talent to moze co najwyzej "wygladzac ostre krawedzie".


Nowy ambasador nazywa się Tadeusz Chomicki, wcześniej był ambasadorem w Seulu i dyrektorem Departamentu Azji i Pacyfiku w MSZ. Sprawia wrażenie (dopiero przyjechał, więc trzeba się póki co opierać na wrażeniach) bardzo profesjonalnego dyplomaty, człowieka z zapałem do pracy i - co istotne - mającego tzw. "przełożenie" w kraju, co znaczy, że MSZ będzie słuchać tego, co ambasador ma do powiedzenia, a to się niezwykle liczy, przede wszystkim z punktu widzenia chińskich rozmówców. Nasz poprzedni ambasador w Pekinie co i rusz dowiadywał się z polskiej prasy (sic!), że niebawem zostanie odwołany. Tego dowiadywali się oczywiście także Chińczycy, a zatem można sobie wyobrazić, że nie mógł w pełni skutecznie działać mając permanentnie niepewną pozycję w kraju.

Nie chce torperdowac watku, ale jestem ciekaw postaci nowego ambasadora. Pamietam wielu, kiedys dla dobra stosunkow z ChRL byli to ludzi starej gwardii, ktorzy studiowali w latach 50tych w Chinach, byli przyjmowani na audiencjach przez Mao i na "ty" z wieloma wysoko postawionymi dygnitarzami chinskimi. I nic to nie pomoglo w ociepleniu stosunkow miedzy Polska i Chinami. Czyzby nowa gwardia mogla tu cos pomoc, skoro atuty naszego kraju wcale w miedzyczasie nie wzrosly?


Otóż wydaje mi się, że atuty jednak wzrosły. Polska jest państwem członkowskim Unii Europejskiej, co oznacza, m.in. że inwestowanie w Polsce (nadal znacząco tańsze niż w Europie Zachodniej) daje dostęp do całego europejskiego rynku, strzeżonego przez różne, mniej lub bardziej protekcjonistyczne, bariery. Chińczycy to wiedzą i dlatego zależy im na dostępie do Polskiego rynku. Z naszej strony to zainteresowanie też już się dostrzega, stąd np. publikacje w rodzaju tej oto: http://www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/20CF051D-114D-446D-B4EB-CC4647E38670/50665/chineese.pdf

Druga rzecz to budowa infrastruktury, na którą wydamy w najbliższych latach miliardy euro (w tym wiele z funduszy unijnych), a chińskie koncerny są bardzo tymi projektami zainteresowane. Stają do przetargów, gdzieś już nawet podobno chińska firma dostała kontrakt na budowę odcinka autostrady.

Nasze położenie też być może uda nam się w końcu wykorzystać jako atut. PKP Cargo powołał ostatnio spółkę z chińskimi kolejami.

O tym, że Chińczycy są zainteresowani rozwijaniem stosunków z Polską świadczy też, moim zdaniem, sposób, w jaki reagują na dość częste wizyty Dalajlamy w naszym kraju. Poza rytualnymi pohukiwaniami rzecznika MSZ z użyciem oklepanych formułek zarezerwowanych na takie okazje ("wewnętrzne sprawy Chin" etc.) nic się nie dzieje. Prasa milczy (co oczywiście oznacza, że tzw. 有关部门 nie pozwalają jej podchwycić tematu), nagonki w stylu tych antyfrancuskich też nie uświadczysz. To coś znaczy i moim zdaniem nie tylko to, że Polska jest tak mało istotna, żeby nie warto się było pienić.

W tej sytuacji mamy unikalną okazję, żeby sytuację wykorzystać. Z wielu wydarzeń, rozmów itd., o których wiem, byłem świadkiem lub uczestnikiem (czasem jako tłumacz, więc oczywiście szczegółów nie mogę podać) wnioskuję, że Polska tym razem tej szansy nie chce zaprzepaścić. To jest właśnie podstawa mojego, umiarkowanego oczywiście, optymizmu.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: 60 lat minelo
« Odpowiedź #14 dnia: 25 Paź 2009, 04:20 »
Co do wątku niemieckiego. Uważam, że zarówno na poziomie akademickim, jak i politycznym, jak i - że tak powiem - "przeciętnym" sytuacja jest zasadniczo różna od Polski. Wystarczy poczytać, ile i jak (!) pisze się w "F.A.Z.", "Spieglu" czy innych ważnych niemieckich tytułach o Chinach, ilu studentów chińskich studiuje na niemieckich uczelniach, jakie są możliwości zetknięcia się ze sprawami chińskimi. To jest inny świat i uważam, że dotyczy to również szerszego publicznego dyskursu, do którego dostęp mają również ludzie nie zaczytujący się w publikacjach naukowych.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.125 sekund z 21 zapytaniami.