Ogolnie rzecz biorac w Chinach caly czas trwa w mediach nagonka majaca - wg mnie - dyskredytowac informacje publikowane czy przekazywane za pomoca internetu. Kafejki internetowe pokazywane sa jako jaskinie zla i zepsucia mlodziezy, a tresci internetowe jako wypelnione pornografia i klamstwami, gdzie za klawiaturami siedza oszusci i cyber-zlodzieje. Nic wiec dziwnego, ze rodzice popieraja wszelkie kampanie "oczyszczania internetu", usuwania websajtow o tresci niezgodnej z przepisami, etc. Oczywiscie nie trzeba byc geniuszem, zeby zdawac sobie sprawe, ze w ten sposob cenzuruje sie internet z tresci niewygodnych dla wladzy - zarowno tych plynacych z zagranicy, jak i tych z kraju.
Kiedy kiedys zostalem w bialy dzien oszukany, i zglosilem sprawe do lokalnej komorki 工商局, powiedziano mi, ze przeciwnik jest za silny, oni sa bezradni, i najlepiej opublikowac wszystko w internecie. Internet jest w Chinach sila, ktora wladzy trudno jest kontrolowac i z ktora musi sie liczyc.
Kazdy websajt w Chinach musi byc zarejestrowany, w praktyce konieczne jest umieszczenie niewielkiego programu wewnatrz plikow normalnie dostepnych tylko dla administratora. Nie znam sie na tym wszystkim specjalnie, ale nie zdziwilbym sie, gdyby byl to rodzaj programu sledzacego tresci publikowane pod dana domena. Jesli wlasciciel websajta nie zgodzi sie na taka "rejestracje", jego strona zostanie usunieta przez firma hostingowa (oczywiscie dotyczy to chinskich firm).
Moi znajomi Chinczycy reprezentuja podejscie opisane przez Yao, nie widac jednak jakichs wiekszych protestow przeciw kontroli internetu przez panstwo. Niechby ktos tylko sprobowal...