zgoda: tylko jaki to będzie miało wpływ na realny układ sił w centralnym kierownictwie?
Żaden oczywiście. Deputowani do OZPL nadal będą wybierani przez prowincjonalne zgromadzenia i nadal zapewne obowiązywać będzie zasada, że liczba kandydatów jest tylko nieznacznie wyższa od liczby mandatów do obsadzenia (tego raczej nowelizacja nie zmieni), a kandydatów i tak wskaże Partia. Przełożenie na układ sił na szczytach władzy będzie zatem żadne.
swoja droga to fascynujace sa uklady miedzy gubernatorem danej prowincji a sekretarzem partyjnym - z tego co pamietam z bio Li Keqianga i jego okresu henanskiego on byl gubernator bedac jednoczesnie zastepca sekretarza - takie krzyzowe polaczenie rozwiewiaja nadzieje na 党政分开。。。
Ja kiedyś sprawdziłem te układy dla wszystkich prowincji, regionów autonomicznych i miast wydzielonych. To żelazna zasada: szef administracji (gubernator prowincji, przewodniczący regionu czy burmistrz miasta wydzielonego) zawsze jest zastępcą sekretarza prowincjonalnego/regionalnego/miejskiego komitetu partyjnego. W regionach autonomicznych, gdzie przewodniczącym regionalnej administracji musi być z mocy prawa członek mniejszości "wykonującej autonomię" (Ujgur w Xinjiangu, Hui w Ningxia itd.), sekretarzem komitetu partyjnego jest oczywiście niezmiennie Han.
Chodzi tu o zmianę symboliczną, ale jednak - jak uważam - nie bez znaczenia. Systemowe, zapisane w ustawie traktowanie mieszkańców wsi jako obywateli drugiej kategorii, którym nie przysługuje nawet taka sama jak mieszczuchom reprezentacja w fasadowym parlamencie, to jednak rzecz uderzająca w państwie "ludowym", które oficjalnie promuje egalitarne wartości. Czyż jest jakaś bardziej "ludowa" grupa ludności niż chłopi?
Paradoksalnie, jednym z efektów reform, które spowodowały tak ogromne rozwarstwienie społeczne, może być prawne uznanie równości wszystkich obywateli. Oczywiście konsytytucja takąż równość proklamuje, ale szereg przepisów zawiera regulacje w zupełnie innym duchu i - gdyby Chiny miały mechanizm kontroli konstytucyjności ustaw (wiem, wiem, gdyby babcia miała wąsy...), to takie przepisy zostałyby z całą pewnością uznane za niekonstytucyjne, bo takimi w oczywisty sposób są.
Nie chodzi tu tylko o (rzeczywiście mało w praktyce istotne) przepisy wyborcze, ale również wszystkie regulacje dotyczące hukou itd. Miasto i wieś to w Chinach, również na poziomie przepisów prawa, dwa odrębne światy. Teraz ten podział zaczyna się powoli kruszyć i to jest, jak sądzę, wydarzenie godne odnotowania.