To co masz w paszporcie to nie jest wiza studencka tylko wiza wjazdowa
To jak najbardziej jest wiza
studencka.
Zaraz po przyjezdzie do Chin musisz oddac paszport na policje i zameldowac sie i wtedy dopiero dostajesz wize studencka na rok, ktora uprawnia cie do nieograniczonych wjazdow i wyjazdow.
To z kolei nie jest żadna "wiza", a pozwolenie na pobyt. Teraz wklejają je do paszportu i na pierwszy rzut oka przypomina wizę, ale to jednak nie to samo. Kiedyś dostawało się zresztą osobny dokument.
Prawdą jest natomiast (co najważniejsze), że pozwolenie na pobyt umożliwia dowolną liczbę wjazdów i wyjazdów, można zatem jeździć do Polski, Hongkongu i dokądkolwiek się chce.
Przy wyrabianiu wspomnianego zezwolenia na pobyt warto zwrócić uwagę na jedną rzecz:
Uczelnie mają dziwny zwyczaj masowego wożenia swoich nowych studentów zagranicznych na badania lekarskie, które rzekomo są konieczne do wyrobienia pozwolenia na pobyt. Badania rzeczywiście są konieczne, ale przecież każdy robi je w swoim kraju (w naszym przypadku w Polsce), bo bez ich przedstawienia konsulowi nie można dostać wizy studenckiej. Nie ma powodu, żeby te badania powtarzać, a Biuro Bezpieczeństwa Publicznego i tak ma w nosie medyczne szczegóły, bo wymaga jedynie przedstawienia zaświadczenia o braku medycznych przeciwwskazań dla pobytu. Takie zaświadczenia wydają te same przychodnie, do których spędza się studentów na badania, na podstawie badań przeprowadzonych w Polsce (trzeba mieć oryginalny, wypełniony przez lekarza i opieczętowany formularz oraz oryginały badań krwi, zdjęcie rentgenowskie i zapis EKG). Zaświadczenie kosztuje kilkadziesiąt kuai'ów - nie wiem, jaka jest aktualna cena, ale w roku 2008 było to 60 RMB, podczas gdy badania kosztowały bodaj 600... Szkoda pieniędzy!