莫言, 《酒国》
Jestem właśnie świeżo po lekturze tej książki. Co prawda przeczytałem ją po polsku, nie po chińsku, ale chyba wciąż jeszcze za mało wierzę w siebie, aby tak skomplikowaną powieść czytać w znakach....
Cóż, być może trochę późno, jak na zaliczenie takiej pozycji (i to z początku lat dziewięćdziesiątych), jednak lepiej tak niż wcale. Zakładam, że znajdą się Forumowicze, którzy mają już na koncie 酒国.
Jakie są Wasze wrażenia? Mnie zachwyciła konstrukcja powieści. Trzy z początku niewiele ze sobą mające wspólnego drogi: 1) opowieść o śledczym Ding Gou'er, jako powieść pisana przez samego Mo Yana, 2) wymiana korespondencji pomiędzy Li Yidou a Mo Yanem i 3) opowiadania, które Li Yidou przesyła pisarzowi. Te trzy tory stopniowo coraz bardziej na siebie nachodzą i zazębiają się, aby w końcu połączyć się w finałowej scenie, która "ma być" niby-rzeczywistością. Scenie, która w pełni zasługuje na miano finału wszystkich trzech wątków.
Co tak naprawdę ośmiesza Mo Yan? Czy, idąc najprostszym tropem, konsumpcjonizm i folgowanie najmniej skomplikowanym i najłatwiejszym zachciankom? Czy może idzie dalej w historię i kulturę Chin, o czym dobitnie świadczyć mogłyby wątki choćby "legendarnego" Małpiego Wina.
Z innej beczki - ja, choć może to zbyt daleko idąca paralela, czytając i wyobrażając sobie te wszystkie tak dokładnie i skrupulatnie opisane libacje alkoholowo-jedzeniowe, nie mogłem pozbyć się z głowy obrazu chlejących przy każdej okazji ten swój 白酒 (chińska "wódka") Chińczyków, chlejących go butelkami do obiadu w knajpie (obżerając się przy tym), chlejących butelkami w pociągach (obżerając się przy tym) itd. Sceny takie to była w Chinach codzienność. No, przynajmniej w Wuhanie.
Kolejny wątek: kanibalizm, szczyt i ostateczność, najwyższa i najodważniejsza chyba forma pobłażania swoim żądzom. I to jeszcze jaki kanibalizm! Mali chłopcy, ci "mali cesarze". Niegdyś pozbywano się dziewczynek, hołubiono chłopców, a tutaj chłopców hoduje się na ubój. Cóż za całkowite odwrócenie i pomieszanie paradygmatów, pozwolę sobie tak je nazwać. Ale jakże znaczące?
Co sądzicie o powieści?