Autor Wątek: Mo Yan, "Kraina wódki"  (Przeczytany 1744 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Dołączył: 21 Lip 2008
  • Wiadomości: 468
  • Skąd: Warszawa
  • 赵主席万岁!
    • homikus
Mo Yan, "Kraina wódki"
« dnia: 29 Lip 2008, 19:29 »
莫言, 《酒国》

Jestem właśnie świeżo po lekturze tej książki. Co prawda przeczytałem ją po polsku, nie po chińsku, ale chyba wciąż jeszcze za mało wierzę w siebie, aby tak skomplikowaną powieść czytać w znakach....

Cóż, być może trochę późno, jak na zaliczenie takiej pozycji (i to z początku lat dziewięćdziesiątych), jednak lepiej tak niż wcale. Zakładam, że znajdą się Forumowicze, którzy mają już na koncie 酒国.

Jakie są Wasze wrażenia? Mnie zachwyciła konstrukcja powieści. Trzy z początku niewiele ze sobą mające wspólnego drogi: 1) opowieść o śledczym Ding Gou'er, jako powieść pisana przez samego Mo Yana, 2) wymiana korespondencji pomiędzy Li Yidou a Mo Yanem i 3) opowiadania, które Li Yidou przesyła pisarzowi. Te trzy tory stopniowo coraz bardziej na siebie nachodzą i zazębiają się, aby w końcu połączyć się w finałowej scenie, która "ma być" niby-rzeczywistością. Scenie, która w pełni zasługuje na miano finału wszystkich trzech wątków.

Co tak naprawdę ośmiesza Mo Yan? Czy, idąc najprostszym tropem, konsumpcjonizm i folgowanie najmniej skomplikowanym i najłatwiejszym zachciankom? Czy może idzie dalej w historię i kulturę Chin, o czym dobitnie świadczyć mogłyby wątki choćby "legendarnego" Małpiego Wina.

Z innej beczki - ja, choć może to zbyt daleko idąca paralela, czytając i wyobrażając sobie te wszystkie tak dokładnie i skrupulatnie opisane libacje alkoholowo-jedzeniowe, nie mogłem pozbyć się z głowy obrazu chlejących przy każdej okazji ten swój 白酒 (chińska "wódka") Chińczyków, chlejących go butelkami do obiadu w knajpie (obżerając się przy tym), chlejących butelkami w pociągach (obżerając się przy tym) itd. Sceny takie to była w Chinach codzienność. No, przynajmniej w Wuhanie.

Kolejny wątek: kanibalizm, szczyt i ostateczność, najwyższa i najodważniejsza chyba forma pobłażania swoim żądzom. I to jeszcze jaki kanibalizm! Mali chłopcy, ci "mali cesarze". Niegdyś pozbywano się dziewczynek, hołubiono chłopców, a tutaj chłopców hoduje się na ubój. Cóż za całkowite odwrócenie i pomieszanie paradygmatów, pozwolę sobie tak je nazwać. Ale jakże znaczące?

Co sądzicie o powieści?
Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

                 

Offline hxx

  • Chłop
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 26
  • Skąd: 厦门
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #1 dnia: 29 Lip 2008, 20:38 »
czytałam i bardzo mi się spodobało. Surrealizm, groteska i jakiś upiorny oniryzm; chociaż są, jak to często wg mnie u chińskich autorów, momenty przegadane.
Te parujące bobasy na półmiskach rzeczywiście zostają w pamięci, może dlatego byli to chłopcy, że dziewczynki uważano za, że tak powiem, towar pośledniej jakości, a jak wiadomo- jak się bawić, to się bawić

o ile "Kraina wódki" mi się podobała, o tyle kolejnej książki Mo Yana, "Obfite piersi, pełne biodra" jakoś nie zdzierżyłam, nie doczytałam nawet do połowy. Ale to zapewne temat na inny wątek ...

a tak z innej beczki, a propos kanibalizmu- widziałam na Discovery zajawkę dokumentu o Japończyku, który jakieś 30 czy 40 lat temu zobaczył w telewizji jakąś amerykańską czy francuską aktorkę- ponętną blondynkę. Zobaczył, zachwycił się jej ciałem i urokiem i postanowił ją zjeść. Pojechał do Francji, zabił ją i zjadł. Po wszystkim wrócił do Japonii, gdzie kanibalizm ( ponoć) nie jest karany. Żyje sobie spokojnie i jak każdy celebryta udziela wywiadów etc.

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 306
  • Skąd: Warszawa
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #2 dnia: 30 Lip 2008, 13:03 »
Jeżeli rozmawiacie o treści książki, to umieszczajcie ostrzeżenia o spoilerach, bo popsujecie komuś przyjemność :P

Offline homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Dołączył: 21 Lip 2008
  • Wiadomości: 468
  • Skąd: Warszawa
  • 赵主席万岁!
    • homikus
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #3 dnia: 30 Lip 2008, 13:12 »
Czy ja wiem, w zasadzie to, co napisałem, to niewiele więcej, niż przeczytać można w opisie książki na rewersie czy w pierwszej lepszej recenzji. Chodzi mi oczywiście o zdradzanie treści książki, nie o to, ze zerżnąłem recenzję ;)

Wiele z tych informacji niewiele mówi, a większość znajduje się już na samym początku. Ale OK, faktycznie trzeba pamiętać o tym, żeby przypadkiem nie zdradzać za dużo, dzięki za uwagę i wybacz, jeśli napisałem jednak troszkę za dużo :)
Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

                 

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 306
  • Skąd: Warszawa
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #4 dnia: 30 Lip 2008, 13:18 »
Potraktuj to, Wasza Cesarska Mość, jako napomnienie od ministra  ;D

Offline Heri Varga Vinr

  • Chłop
  • Dołączył: 23 Lip 2008
  • Wiadomości: 11
  • Skąd: Iðavöllr / Ötükän / Chwarena / Cân Iâ / Sigil
  • Því at snotrs manns hjarta verðr sjaldan glatt...
    • You say you know me... Do you?
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #5 dnia: 30 Lip 2008, 18:03 »
LOL, LOL I say!

A knycha się mnie podobała. W sumie to zakończenie w swej formie i tak jest smakowite niezwykle, także Zhao swymi słowami mógłby zepsuć tylko ociupinkę. W ogóle językowo / formalnie mnie ta kniżka bardzo się podobała. I plastyczna niezwykle, jak to było wspomniane.

(Ye gods, w sumie w każdym temacie pewnie każdy to samo będzie pisał, w tonacji 'zgadzam się z poprzednikami' albo 'moi poprzednicy penisoidalne twierdzenia rzucali', tak jak i ja powyżej; albo to, albo cisza zupełna będzie. Internet to jednak jest bzdura straszliwa i bezsensowna.)

Möngke Tenggeri-yin Küčün-dür!

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #6 dnia: 31 Lip 2008, 14:41 »

Co tak naprawdę ośmiesza Mo Yan? Czy, idąc najprostszym tropem, konsumpcjonizm i folgowanie najmniej skomplikowanym i najłatwiejszym zachciankom? Czy może idzie dalej w historię i kulturę Chin, o czym dobitnie świadczyć mogłyby wątki choćby "legendarnego" Małpiego Wina.

Kolejny wątek: kanibalizm, szczyt i ostateczność, najwyższa i najodważniejsza chyba forma pobłażania swoim żądzom. I to jeszcze jaki kanibalizm! Mali chłopcy, ci "mali cesarze". Niegdyś pozbywano się dziewczynek, hołubiono chłopców, a tutaj chłopców hoduje się na ubój. Cóż za całkowite odwrócenie i pomieszanie paradygmatów, pozwolę sobie tak je nazwać. Ale jakże znaczące?



A może wcale nie ośmiesza... Powieść jest w swojej treści raczej niepokojąca (w formie, moim zdaniem, wybitna). Pamiętajmy, że stworzona niedługo po 1989 roku - jest przez część krytyków łączona z wydarzeniami tego roku, kiedy Partia postanowiła "pożreć" dzieci pokolenia lat 80-tych, pokolenia kulturowej i artystycznej eksplozji postmaoistowskiej.

Z drugiej strony trudno uniknąć skojarzenia wątku kanibalizmu ze słynnym "Dziennikiem szaleńca" Lu Xuna - to chyba pierwszy (a na pewno najsłynniejszy) przykład wykorzystania tego rodzaju tematyki jako tworzywa nowoczesnej literatury chińskiej. Lu Xun, jak mi się wydaje, posłużył się wątkiem kanibalizmu do ukazania grozy współczesnego mu społeczeństwa chińskiego. To robi także Mo Yan, który Chiny wprawdzie kocha, ale dostrzega z bolesną ostrością wiele ich patologii.

Polecam powieści, których akcję Mo Yan osadził w swoim ukochanym północno-zachodnim Gaomi ("Czerwone Sorgo" czy "Bunt czosnkowy/Ballada o czosnku" (różnie to na różne języki przekładają).

Tak na marginesie, jak już przy Mo Yanie jesteśmy, uważam, że jeśli w najbliższym czasie jakiś Chińczyk dostanie literackiego Nobla, to ten akurat pisarz będzie kandydatem numer 1 - wspomnicie moje słowa ;-)
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Dołączył: 21 Lip 2008
  • Wiadomości: 468
  • Skąd: Warszawa
  • 赵主席万岁!
    • homikus
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #7 dnia: 1 Sie 2008, 18:16 »
(...) kiedy Partia postanowiła "pożreć" dzieci pokolenia lat 80-tych, pokolenia kulturowej i artystycznej eksplozji postmaoistowskiej.

Faktycznie, zdusić w zarodku wykwitające nowe idee, tak niebezpieczne dla Partii. A wszystko sięga tak głęboko, że nawet prawy prokurator nie ma szans sam jeden przeciwko dzieciożercom i skazany jest nie tylko na niepowodzenie, ale na szaleństwo i ostateczną porażkę wszystkiego w co wierzył, a co w końcu skończyć może co najwyżej "w dole kloacznym".

Cytuj
Polecam powieści, których akcję Mo Yan osadził w swoim ukochanym północno-zachodnim Gaomi ("Czerwone Sorgo" czy "Bunt czosnkowy/Ballada o czosnku" (różnie to na różne języki przekładają).

Muszę poczytać, ech, lista jest już tak długa, nie nadążam ze wszystkim...

Cytuj
Tak na marginesie, jak już przy Mo Yanie jesteśmy, uważam, że jeśli w najbliższym czasie jakiś Chińczyk dostanie literackiego Nobla, to ten akurat pisarz będzie kandydatem numer 1 - wspomnicie moje słowa ;-)

Hm, to wywołałoby niesamowitą burzę dyskusji na całym świecie, dyskusji z pewnością niewygodnej dla Partii. Jak myślicie, jak ustosunkowaliby się do tego Towarzysze chińscy? To przecież byłaby sytuacja inna, niż w przypadku Gao Xingjiana, który jest obywatelem francuskim i tam mieszka. Tu Towarzysze zmierzyć musieliby się z dyskusją zainspirowaną twórczością pisarza cenionego w samych Chinach i który wciąż ma tam swoje miejsce.
Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

                 

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #8 dnia: 1 Sie 2008, 18:46 »
Ja myślę, że w Chinach przyjęto by taką nagrodę z radością. W końcu Chińczycy narzekają, że jeszcze żaden ich pisarz nie dostąpił tego zaszczytu (Gao Xingjian się przecież nie liczy). Takich właśnie wydarzeń się w Chinach wyczekuje - symboli wejścia Chin w światowy główny nurt cywilizacyjny. W Chinach dyskusja i tak ograniczyłaby się do laurek ;-)
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Dołączył: 21 Lip 2008
  • Wiadomości: 468
  • Skąd: Warszawa
  • 赵主席万岁!
    • homikus
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #9 dnia: 1 Sie 2008, 18:49 »
No tak
(Gao Xingjian się przecież nie liczy)

No właśnie, to miałem na myśli.

Cytuj
W Chinach dyskusja i tak ograniczyłaby się do laurek ;-)

A poza nimi? Przecież nie sposób im będzie pozostać głuchymi na dyskusję na całym świecie. Nagroda Nobla to w końcu nie jakieś tam wyróżnienie na wiejskim festynie, ale wydarzenie na skalę światową :)
Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

                 

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #10 dnia: 1 Sie 2008, 19:01 »
Można to w znaczącym stopniu zignorować - tak jak zignorowano Gao...
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline fluor

  • Chłop
  • Dołączył: 4 Sie 2008
  • Wiadomości: 3
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #11 dnia: 5 Sie 2008, 21:38 »
Zastanawiam się czy polska wersja "Jiu Guo" jest tłumaczeniem wprost z chińskiego, czy też niestety z angielskiej matrycy dla tłumaczy europejskich. Pod tytułem widnieje dopisek "Przełożyła Katarzyna Kulpa". Jeśli istotnie z chińskiego, no to byłby powód do podziwu i opadnięcia szczęki. Choćby ten kawałek opisujący drobiazgowo ubój i przeróbkę osła, w którym cała masa specjalistycznego słownictwa. Ostatnia część książki to jedno zdanie długie na 6 stron, wyglądające bardzo chińsko. Może więc faktycznie jest to dzieło genialnej polskiej tłumaczki?

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #12 dnia: 5 Sie 2008, 21:50 »
Z tego, co ja wiem, jest to rzeczywiście przekład z oryginału. Wypada chyba domniemywać, że tłumaczka i wydawca nie oszukują czytelników, chyba żeby pojawiły się istotne argumenty przemawiające na rzecz innej wersji... W dobrym przekładzie nie powinno być widać języka źródłowego, w przekładzie kiepskim interferencje pozwalają z reguły na szybką i bezbłędną identyfikację języka źródłowego.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline fluor

  • Chłop
  • Dołączył: 4 Sie 2008
  • Wiadomości: 3
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #13 dnia: 6 Sie 2008, 01:05 »
Może Mo Yan końcówkę napisał jakimś staroświeckim stylem i tłumaczka postanowiła to przekazać. W sumie książka świetna, a mój podziw dla przekładu wręcz wzrósł przed chwilą, bo znów zajrzałem do książki.

Offline Heri Varga Vinr

  • Chłop
  • Dołączył: 23 Lip 2008
  • Wiadomości: 11
  • Skąd: Iðavöllr / Ötükän / Chwarena / Cân Iâ / Sigil
  • Því at snotrs manns hjarta verðr sjaldan glatt...
    • You say you know me... Do you?
Odp: Mo Yan, "Kraina wódki"
« Odpowiedź #14 dnia: 6 Sie 2008, 09:03 »
Zastanawiam się czy polska wersja "Jiu Guo" jest tłumaczeniem wprost z chińskiego, czy też niestety z angielskiej matrycy dla tłumaczy europejskich. Pod tytułem widnieje dopisek "Przełożyła Katarzyna Kulpa". Jeśli istotnie z chińskiego, no to byłby powód do podziwu i opadnięcia szczęki. Choćby ten kawałek opisujący drobiazgowo ubój i przeróbkę osła, w którym cała masa specjalistycznego słownictwa. Ostatnia część książki to jedno zdanie długie na 6 stron, wyglądające bardzo chińsko. Może więc faktycznie jest to dzieło genialnej polskiej tłumaczki?


Na 100% z chyńskiego, od nasz (w sensie warszawsko sinotknięta) diłczyna jest o ile mnie pamięć nie myli, a mylić może; znajoma znajomej z resztą, kiedyś rozmawialiśmy o tej kniżce i jej tłumaczeniu, i z pewnością z oryginału.

Möngke Tenggeri-yin Küčün-dür!

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.082 sekund z 20 zapytaniami.