Autor Wątek: kultura codzienna, a raczej jej brak?  (Przeczytany 2981 razy)

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Offline bartekchiny

  • Chłop
  • Dołączył: 1 Sie 2008
  • Wiadomości: 13
    • Chiny XXI - galeria zdjęć i dużo więcej
kultura codzienna, a raczej jej brak?
« dnia: 3 Lut 2009, 10:40 »
Znowu przechodzę z etapu tolerancji i akceptacji (o czym pisałem na swojej stronie WWW), w etap irytacji. Mieszkam w Chinach 5 lat. Jakiś czas temu przywyknąłem do ogólnych zasad savoir-vivre, a raczej braku tych zasad. Ostatnio jednak znowu zaczęło mnie to irytować.

Otóż, byłem w Indonezji przez 4 dni, wcześniej miesiąc w Polsce. W Indonezji też jest dużo ludzi, też duży ruch uliczny, ale wszyscy potrafią się jakoś zachować. Poza tym większość ludzi mówi po angielsku, uśmiechają się, zagadują. Owszem, często chodzi o jakiś biznes, zarobki na turystach, ale w wielu wypadkach po prostu rozmawiają z obcokrajowcami, albo chcą w czymś pomóc, doradzić. W Szanghaju też mi się to zdarzyło, ale nie żeby 90% Chińczyków się do nas uśmiechało i zagadywało.

Jak tylko przekroczyłem granicę z Chinami to szok. Od razu awantura przy odprawie paszportowej. Cham wyginał mój nowy, czysty paszport przez 10 minut. Przerzucał puste strony, gniótł je jak jakiś notes i szukał pieczątek (na pustych stronach). Odezwałem się i po prostu powiedziałem, żeby trochę łagodniej traktował mój paszport, bo to mój dokument.

Wyjście z granicy, Shenzhen i ogólny syf. Ludzie wyrywający bagaż z ręki, oferujący nielegalne taksówki, jakieś krzykliwe kobiety, kolejki do taksówek, przepychanie, zwykłe chamstwo.

Kiedy ten naród się ucywilizuje? Naprawdę ręce mi opadają. Mogłem z Chin nie wylatywać, całkiem po prostu przywyknąłem do chamstwa, a tam zobaczyłem nowy, inny i przyzwoity świat. Nawet ruch uliczny w Indonezji jest normalny, przestrzegają zasad, miliony skuterów, ale normalnie zatrzymują się na światłach i nikt nie trąbi.

Wiem, że może się czepiam Chińczyków i ktoś ich będzie zaraz bronił (sam tak zwykle robiłem). W sumie mam wielu przyjaciół w Chinach, nawet rodzinę. Ale pewnych rzeczy już nie mogę tolerować, tego chamstwa, przepychania, charkania, srania i sikania na chodnikach (dotyczy głównie dzieci, ale nie tylko). Po prostu brakuje mi słów, żyjemy w XXI wieku, tryb koczowniczy życia już się dawno zakończył. Kiedy to dotrze do Chińczyków? Czy może zawsze będą takimi dzikusami?

Na usprawiedliwienie można napisać, że to dżungla, że dużo ludzi i każdy się rozpycha, walczy o swoje. Ale jakoś w Indonezji, czy Japonii też jest dużo ludzi, albo nawet w Hongkongu i potrafią się normalnie zachowywać. Może więc macie jakieś inne wyjaśnienia?
__________________
Pozdrawiam
Bartek

www.fotochiny.com

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #1 dnia: 3 Lut 2009, 17:38 »
Może to jest kwestia różnych poziomów wrażliwości na pewne zjawiska, ale ja po dwóch miesiącach w Polsce wróciłem do Chin z ulgą i radością, nic mnie też szczególnie nie uderzyło po powrocie. Wprawdzie wróciłem do Pekinu, nie Shenzhen, ale nie wydaje mi się, aby to robiło aż tak wielką różnicę.

Zarzut w rodzaju "w Indonezji wszyscy mówią po angielsku, a w Chinach nie" jest, wybacz, dziwaczny. Nie wiem, czy próbowałeś kiedyś porozumieć się po angielsku w Polsce... ja tak (w ramach eksperymentu) i cóż, wyniki były w najlepszym razie kiepskie. Równie dobrze można by zarzucać przyjeżdżającym do Chin cudzoziemcom, że nie mówią po chińsku... w końcu powszechnie wiadomo, jakim językiem mówi się w tym kraju, a przyjazd bez jego znajomości jest - jak zawsze w takim przypadku - pewnym ryzykiem.

Nie twierdzę, że zachowania Chińczyków nie bywają rażące, ale może warto poczekać trochę, ochłonąć i spojrzeć na to z nieco większego dystansu niż w momencie przyjazdu, gdy jest się zmęczonym podróżą, zirytowanym drobnymi trudnościami "na szlaku" itd. W takiej sytuacji nawet drobnostki potrafią potwornie wkurzyć :-)
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #2 dnia: 3 Lut 2009, 17:46 »
Yao, nigdy nie miewasz gorszych dni? Zazdroszcze, ale u mnie to pewnie wiek. Poczekaj troche...;)

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #3 dnia: 3 Lut 2009, 17:54 »
tak, twórca wątku z pewnością ma właśnie "bad China days" jak mawiał mój znajomy australijski mandżurysta.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #4 dnia: 3 Lut 2009, 18:03 »
Yao, nigdy nie miewasz gorszych dni? Zazdroszcze, ale u mnie to pewnie wiek. Poczekaj troche...;)


Naturalnie, że miewam, ale nie generalizuję moich chwilowych nastrojów w oceny kondycji współczesnego społeczeństwa chińskiego... ;-)
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #5 dnia: 3 Lut 2009, 18:04 »
I tym sie roznisz od Bartka...:)

Offline homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Dołączył: 21 Lip 2008
  • Wiadomości: 468
  • Skąd: Warszawa
  • 赵主席万岁!
    • homikus
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #6 dnia: 3 Lut 2009, 20:20 »
Nie spędziłem może w Chinach aż tylu lat, co nasi tutaj forumowi guru ;) , ale raz zdarzyło mi się mieć podobne odczucia. Na szczęście raz... Po kilku miesiącach we wspaniałym mieście [desc=Wuhan]武汉[/desc] wyjechałem na trochę do Hongkongu. Że było to dla mnie nie lada szokiem (wszak nie mieszkałem byłem wcześniej ani w Szanghaju, ani w Pekinie) - dodawać nie muszę. Pamiętam, że kiedy wsiadłem już w pociąg powrotny w Shenzhen i kiedy przez kolejne 12 godzin w drodze do Wuhanu mogłem poobcować sobie z kontynentalnymi Żółtymi Braćmi, wpadłem w lekką panikę. Szybko minęło, ale jednak. Co ciekawe, po kolejnych pobytach w HK nie miałem już tego problemu.

Jak rzekłem, nie równać mi się doświadczeniem w wieloma z Was, ale coś tam zdarzyło mi się jednak w tych Chinach przeżyć.

Jeśli zaś chodzi o:

(...) uśmiechają się, zagadują. Owszem, często chodzi o jakiś biznes, zarobki na turystach, ale w wielu wypadkach po prostu rozmawiają z obcokrajowcami, albo chcą w czymś pomóc, doradzić. W Szanghaju też mi się to zdarzyło, ale nie żeby 90% Chińczyków się do nas uśmiechało i zagadywało.

Nie mogę się zgodzić. Tu znów chyba zaleta pewnej prowincjonalności Wuhanu, gdzie białoskóry wciąż jest nie lada atrakcją w wielu przypadkach. Przypadkowo spotkani na przystankach, w sklepach, w knajpach etc. Chińczycy byli niesamowicie rozmowni, ciekawi mnie, Polski i Europy. Często zagadywali i oferowali pomoc, nie oczekując w zamian niczego więcej, niż kilka słów o dalekiej Polszczy. To właśnie była jedna z rzeczy, które w Chinach zaskoczyły mnie niesamowicie pozytywnie. A jeszcze bardziej pozytywnie zaskakiwała mnie, co prawda dość rzadko, wiedza niektórych Chińczyków o Polsce, wiedza, która była dalece szersza od w Chinach przeciętnej.

I rację ma Nauczyciel Yao, w Polsce porozumieć się po angielsku jest czasem równie trudno, jak w Chinach... Ech, ileż to razy jakaś kelnereczka w jakiejś warszawskiej knajpie pytała gości wokoło, czy ktoś mógłby jej może pomóc dogadać się z jakimś obcokrajowcem. Niemało już miałem takich sytuacji, szczególnie że w okresie wakacyjnym obcokrajowców w stolicy nie brakuje. Aż strach pomyśleć, co dzieje się w mniejszych miastach...
Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

                 

Offline bartekchiny

  • Chłop
  • Dołączył: 1 Sie 2008
  • Wiadomości: 13
    • Chiny XXI - galeria zdjęć i dużo więcej
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #7 dnia: 4 Lut 2009, 04:54 »
Witam ponownie! To w zasadzie nie było od razu po powrocie. Minęły już chyba 3 tygodnie, a moje odczucia są podobne. Sam ostatnio broniłem Chińczyków na forum o turystyce. Ale uświadomiłem sobie, że się czepiam i bronię ich bez powodu, tak dla zasady. No bo jak bronić Azjatów, jeśli ktoś pisze (cytat polskiego turysty po powrocie z kraju środka):
Nawet ladne te Chiny, natomiast Chinczycy masakra. Nigdzie nie widzialem
takich ludzi - non stop charkanie, plucie, palenie, bekanie, pierdzenie,
szczanie na ulicy. Do tego za czesto sie nie myja, a zebow to chyba w
ogole nie myja patrzac na ich czarny kolor i powalajacy oddech ;-).
Dotyczy tez mlodych dziewczyn ;-)


Brzmi rasistowsko, można się obrazić, ale jest w tym trochę prawdy. Ja oczywiście wdałem się w dyskusję i pisałem, że to nieprawda, że zależy kto, gdzie, że ogólnie jest fajnie. Ale nie jest aż tak fajnie. Uwierzcie mi patrzę na to z perespektywy, mieszkam tu już dosyć długo, bywałem w przeróżnych miastach i miasteczkach. Wychowałem się w przyzwoitych warunkach, od małego starałem się być dżentelmenem, szanowałem starszych i kobiety, ale tutaj tego po prostu nie ma. Jest za to codzienne chamstwo. Przepychanie w autobusach i metrze, wydzieranie się przez telefon, głośne dyskusje w restauracjach, korzystanie z komórek w kinach. Dwa lata temu w pociągu prawie zostałem osrany przez dziecko, przy wysiadaniu rodzice założyli mu pieluchę, ale 14 godzin dziecko sikało i srało na podłogę przed moimi stopami. Co z nimi jest nie tak? To chamsto widać też w ruchu ulicznym, kierowcy mają taką domenę "Mam samochód, wy chamy, wy prostaki, wypier... z drogi, bo jadę, kto ma rower albo idzie pieszo jest dla mnie śmieciem, którego mogę po prostu zabić bez mrugnięcia okiem". Nie macie takiego wrażnia, że u nich dominuje chamstwo i brak obycia w życiu codziennym?

Chodzi mi o to, że Chińczycy mają wiele do czynienia z zagranicą. Biznes, turystyka... w Polsce tego nie ma na wielką skalę. Nikt nie powie mi, że kelnerka w Suwałkach musi mówić w trzech językach. Ale na przykład w Ningbo czy Yiwu wypadałoby znać trochę angielski, bo sporo tam biznesmenów. Poza tym ile oni mają materiałów do nauki? Półki w księgarniach się uginają: sezony Friends z napisami jak w karaoke, wywiady, muzyka z tłumaczeniem, słuchowiska, mp3, mp4, jakieś specjalne odtwarzacze, tłumacze...

Ja mówię trochę po chińsku i jakoś mi to szczególnie nie przeszkadza. Wiem, że to obcokrajowcy powinni uczyć się danego języka, ale patrząc na skalę biznesu w tym kraju, turystykę itp. Wypadałoby się poduczyć trochę języków obcych. No chyba, że im nie zależy? Teraz w Shenzhen szkoły językowe przechodzą odrodzenie, wszędzie reklamy, pytanie tylko jak oni ich uczą w tych szkołach? To że ktoś ma Australijski, czy Kanadyjski paszport nie oznacza, że jest od razu nauczycielem z powołania.
__________________
Pozdrawiam
Bartek

www.fotochiny.com

Offline szopen

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 124
  • Skąd: Adelaide
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #8 dnia: 4 Lut 2009, 05:16 »
Moj punkt widzenia.
"Kultura" codzienna, zasady dobrego zachowania itp w jakich nas wychowano nie sa czyms uniwersalnym i na calym swiecie jednakowym.
To nie jest jedyna, poprawna i nie podlegajaca dyskusji "kultura".

Ot cos w Europie dosc powszechnego od kilkudziesieciu lat.
I tyle.


 

Offline bartekchiny

  • Chłop
  • Dołączył: 1 Sie 2008
  • Wiadomości: 13
    • Chiny XXI - galeria zdjęć i dużo więcej
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #9 dnia: 4 Lut 2009, 05:22 »
Coś powszechnego, przyjemnego i ułatwiającego życie, zwykła zyczliwość i savoir-vivre, czego w Chinach pewnie nie będzie przez najbliższe 100 lat. Chyba trzeba się z tym pogodzić.
__________________
Pozdrawiam
Bartek

www.fotochiny.com

Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #10 dnia: 4 Lut 2009, 10:38 »
Nam (ale tutaj też bym nie generalizowała)
 ułatwiającego zycie.

Chodzi mi o to, że Chińczycy mają wiele do czynienia z zagranicą. Biznes, turystyka... w Polsce tego nie ma na wielką skalę.

Obawiam się, że samo "manie" do czynienia z zagranicą nie musi automatycznie prowadzić do chęci nasladownictwa obyczajów en gros. I bynajmniej nie musi to być dowodem "zapóźnienia" czy małej lotności opornego.
To trochę takie: przeciez widza nasz przykład - czemu jeszcze nie uznali naszej wyższości i nie zaczęli się od nas uczyć? To taki prztyczek dla nas - albo - (innego wyjścia nie ma, jesli dopuszcza się tylko alternatywy) - rzeczywiscie wina jest mała lotność "niecywilizowanego"
A z tym przykładem jesli chodzi o cudzoziemców w Chinach to tez bardzo różnie...


Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #11 dnia: 4 Lut 2009, 10:40 »
Szopen ma sporo racji - nie możemy wymagać, aby na całym świecie np. puszczano kobiety przodem, bo nam się wydaje to właściwe i zgodne z elementarnymi zasadmi savoir-vivre'u...

Poza tym uważam, że często dokonujemy jednak zbyt daleko idących uogólnień (to zwłaszcza a propos cytatu przytoczonego przez Bartka). Po przejściu się niektórymi ulicami wielu (jeśli nie wszystkich) polskich miast też można by (będąc zagranicznym turystą) komentować:
Polska - kraj bardzo ładny, ale Polacy to jakieś bydło.
Nigdzie na świecie nie widziałem czegoś takiego: ledwo trzymający się na nogach pijani ludzie na ulicach widoczni są już około południa, a pod każdym sklepem stoją wyniszczeni alkoholem menele spożywający cuchnące tanie wina. Wszędzie, na chodnikach i trawnikach, psie kupy - chodząc trzeba się uważnie rozglądać. W wejściach do kamienic natomiast intensywny zapach uryny. Na ścianach wielu budynków antysemickie napisy w rodzaju "Jude raus" albo gorsze, co szokuje zwłaszcza w kraju, na terenie którego obejrzeć można liczne ślady Holocaustu.


Jak widać, wszystko jest względne. Ja zawsze powtarzam: jeśli komuś jest w Chinach bardzo źle, nie musi tu mieszkać. Każdy cudzoziemiec może w dowolnej chwili spakować walizki i się stąd wynieść - przymusowych osiedleń w ChRL się nie praktykuje ;-)
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 25 Lip 2008
  • Wiadomości: 278
  • Skąd: 罗兹
  • China is a civilization pretending to be a state
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #12 dnia: 4 Lut 2009, 11:50 »
Wojtek - otóż i to, trafione w sedno. Akurat wróciłem do domu mijając po drodze wielu takich właśnie meneli od lat tkwiących pod tym samym sklepem, przy okazji slalomując między plwocinami i psimi kupami na chodniku oraz przechodząc koło muru z wymalowaną gwiazdą Dawida na szubienicy. I choć to Bałuty, a więc najbardziej menelska dzielnica, jednego z bardziej menelskich miast tego kraju, to widoki takie znane są wszystkim Polakom, nawet tym z bardziej cywilizowanych grodów.

Chińczycy owszem, są bardziej hałaśliwi, przepychający się itp. - ale to chyba efekt przystosowania do życia w ogromnym zagęszczeniu, gdzie bycie pierwszym czy lepiej słyszalnym oznacza często być albo nie być. Na pewno wiele możemy się od nich nauczyć - dbałości o zdrowie, ogólnej kultury fizycznej, zainteresowania innymi, troski o wszelkie dobra publiczne (popularne w Chinach "siłownie" w parczkach i na skwerach nie wytrzymały by u nas pierwszego tygodnia) itd.
Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Offline Bolanren

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 20 Lis 2008
  • Wiadomości: 116
  • Skąd: Tianjin
    • Raport z Panstwa Srodka
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #13 dnia: 4 Lut 2009, 12:14 »
 A ja postaram się "zastrzelić" Pana Bartka jego własną bronią. O to cytat z fotochiny.com - "Wiem, że sam tekst sprawia, że coś jest niejasne, coś jest nieprawdziwe lub ciężko w coś uwierzyć. Doświadczyłem tego administrując inną stronę o Chinach, dlatego teraz stawiam na obraz, przekaz wzrokowy."  Patrząc na Pana stronę (na foto) nie odnosi się takiego wrażenia jakie Pan opisał powyżej Panie Bartku.
 Więcej pisał już nie bede po Koledzy już odpisali i w większości się zgadzam.

P.S. Gratuluje bardzo ładnych fotek Panie Bartku - to nie docinka, mówię poważnie!

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedź #14 dnia: 4 Lut 2009, 13:30 »
Moim zdaniem problem z Chinami i pewnymi trudnymi dla nas do zaakceptowania zachowaniami ich obywateli wynika z populacji kraju. Normalne, to co mowi kazdy napotkany Chinczyk - 中国人太多了...Zageszczenie miast powoduje, ze to, co napotkane raz w roku byloby zabawna anegdota do opowiedzenia rodzinie w kraju, staje sie przez swa czestotliwosc czyms nie do zniesienia.

Dodatkowy problem, to wieksza u Chinczykow tolerancja na tlum i zgielk, oni wydaja sie po prostu lepiej znosic fizyczna bliskosc obcych ludzi i duzy halas, podczas gdy w nas - nie przyzwyczajonych do tego - budzi to po pewnym czasie agresje i frustracje.

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.126 sekund z 19 zapytaniami.