Autor Wątek: kultura codzienna, a raczej jej brak?  (Przeczytany 2256 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 25
  • Skąd: Warszawa
  • Dołączył: 21.07.2008
  • Wiadomości: 428
  • 赵主席万岁!

    • WWW
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #15 : 4 Lut 2009, 20:22 »
A wiecie co w tym wszystkim najciekawsze?

Że, do stu gamratek, nigdy nigdzie, ani wcześniej, ani później, nie czułem się tak bezpiecznie, jak właśnie w Chinach! Niech tam sobie plują, sikają, smarkają w palce (chusteczki używając tylko do ich wytarcia) etc. Do tego można się przyzwyczaić. Ale przemierzając nocą ulice centrum Warszawy (bądź co bądź bezpiecznej) nie czuję się do końca bezpiecznie. Stan wzmożonej czujności to normalka.

A w Chinach? A gdzie tam! Łaziłem po większych i mniejszych zakuprzach Wuhanu, szwendałem się całymi nocami po ulicach, zaułkach, osiedlach i slumsach. I co? Ba! Otóż nic. Nigdy w życiu nie czułem się tak bezpiecznie w mieście, czy to w dzień czy w nocy, jak właśnie w Wuhanie. I ani razu nie musiałem tego pożałować.
Zapisane

Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

          

szopen

  • Sędzia
  • **
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Adelaide
  • Dołączył: 25.07.2008
  • Wiadomości: 121

Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #16 : 5 Lut 2009, 01:02 »
Dodatkowy problem, to wieksza u Chinczykow tolerancja na tlum i zgielk, oni wydaja sie po prostu lepiej znosic fizyczna bliskosc obcych ludzi i duzy halas, podczas gdy w nas - nie przyzwyczajonych do tego - budzi to po pewnym czasie agresje i frustracje.


Nie wiem czy to mozna nazwac tylko "wieksza tolerancja" bo to jest bardzo istotny element ich swiadomosci i kultury wlasnie.

W przeciwienstwie do wielu innych kultur Chinczycy bardzo niepewnie czuja sie w miejscach pozbawionych tloku i halasu. Na tak zwanym lonie natury wiekszosc wymieka bardzo szybko.

Przekonanie malzonki do spedzenia nocy poza miastem zajelo mi chwile, teraz juz sie przyzwyczaila ale kilka pierwszych wypadow zbyt pewna siebie nie byla.

Zapisane

szopen

  • Sędzia
  • **
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Adelaide
  • Dołączył: 25.07.2008
  • Wiadomości: 121

Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #17 : 5 Lut 2009, 01:13 »
A wiecie co w tym wszystkim najciekawsze?

Że, do stu gamratek, nigdy nigdzie, ani wcześniej, ani później, nie czułem się tak bezpiecznie, jak właśnie w Chinach! Niech tam sobie plują, sikają, smarkają w palce (chusteczki używając tylko do ich wytarcia) etc. Do tego można się przyzwyczaić. Ale przemierzając nocą ulice centrum Warszawy (bądź co bądź bezpiecznej) nie czuję się do końca bezpiecznie. Stan wzmożonej czujności to normalka.

A w Chinach? A gdzie tam! Łaziłem po większych i mniejszych zakuprzach Wuhanu, szwendałem się całymi nocami po ulicach, zaułkach, osiedlach i slumsach. I co? Ba! Otóż nic. Nigdy w życiu nie czułem się tak bezpiecznie w mieście, czy to w dzień czy w nocy, jak właśnie w Wuhanie. I ani razu nie musiałem tego pożałować.


Pod tym wzgledem Tianjin jest na pierwszym miejscu na swiecie. Kto nie mieszkal nie moze sobie wyobrazic uzasadnionego poczucia bezpieczenstwa.
Wprawdzie ma to swoje ciemniejsze strony: widoczna noca obecnosc policji, blokady i sprawdzanie samochodow/taksowek, bezpardonowe kary (kilka miesiecy) za wykroczenia ale z punktu bezpieczenstwa sytuaja niesamowita.


Z drugiej strony nie mozna tak zupelnie generalizowac bo sa miasta w Chinach gdzie nie jest tak milo i bezpiecznie, glownie chodzi o DongBei gdzie krewki temperament mieszkancow powoduje czeste rekoczyny i w dzien i w nocy.
Nie wiem jak obecnie ale przez wiele lat Harbin byl bardzo niebezpieczny dla cudzoziemcow noca, to wynikalo z dosc duzej obecnosci Rosjan i podejsciu Chinczykow, ktorzy kazdego bialego brali za Rosjanina (co ciekawe murzynie nie mieli problemow). 
Zapisane

homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 25
  • Skąd: Warszawa
  • Dołączył: 21.07.2008
  • Wiadomości: 428
  • 赵主席万岁!

    • WWW
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #18 : 5 Lut 2009, 02:25 »
Z drugiej strony nie mozna tak zupelnie generalizowac (...)

Oczywiście. Dlatego napisałem konkretnie o Wuhanie :) Zresztą, i tu są dzielnice, które lepiej obcokrajowcom omijać z daleka. Jednak jeśli chodzi o Wuhan lokalnie, pozwoliłem sobie, wszak spędziłem tam rok i poznałem kawał miasta, na uogólnienie :)
Zapisane

Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

          

YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 16.08.2008
  • Wiadomości: 358

    • WWW
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #19 : 5 Lut 2009, 05:51 »
Dodatkowy problem, to wieksza u Chinczykow tolerancja na tlum i zgielk, oni wydaja sie po prostu lepiej znosic fizyczna bliskosc obcych ludzi i duzy halas, podczas gdy w nas - nie przyzwyczajonych do tego - budzi to po pewnym czasie agresje i frustracje.


Nie wiem czy to mozna nazwac tylko "wieksza tolerancja" bo to jest bardzo istotny element ich swiadomosci i kultury wlasnie.

W przeciwienstwie do wielu innych kultur Chinczycy bardzo niepewnie czuja sie w miejscach pozbawionych tloku i halasu. Na tak zwanym lonie natury wiekszosc wymieka bardzo szybko.

Przekonanie malzonki do spedzenia nocy poza miastem zajelo mi chwile, teraz juz sie przyzwyczaila ale kilka pierwszych wypadow zbyt pewna siebie nie byla.


Trudno mi okreslic, czy jest to cecha charakterystyczna dla psychofizjologii Chinczykow, czy tez tylko kulturowa. Zawsze mialem wrazenie, ze sklonnosc do trzymania sie w kupie i halasowania byla w mniej czy wiekszym stopniu uwarunkowana rowniez biologia.

Zwroc uwage, ze czesto wlaczaja TV na full i przyjmuja gosci, a rozmowy tocza sie z przekrzykiwaniem halasu z pudla. Halas nie tylko nie przeszkadza, ale jest wrecz potrzebny. Moze to sila przyzwyczajenia, nie mam pojecia.

Zgadzam sie z Toba, ze czynnik kulturowy jest tutaj bardzo wazny.

Moj znajomy, ktory mial okazje przez parenascie lat byc zonaty z Chinka, takze wspominal mi, jak owczesna zona wymiekala, gdy spedzili kilka dni samotnie w domu w gorach. Dokladnie taka sama sytuacja, jak ta, o ktorej piszesz.

Edyta

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiek: 23
  • Skąd: Polska
  • Dołączył: 27.12.2008
  • Wiadomości: 17

Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #20 : 5 Lut 2009, 09:19 »
Jestem w Chinach dość krótko (pierwszy miesiąc) i zdążyłam się przyzwyczaić jedynie do...
szczerze mówiąc jeszcze przed chwilą myślałam o czymś, do czego zdążyłam się przyzwyczaić, ale już zdążyło mi wylecieć z głowy. Za to wiem czego znieść nie mogę: nie mogę wytrzymać kiedy codziennie idąc na przystanek (z którego dojeżdżam do pracy), codziennie przechodzę przez te same światła i za każdym razem, gdzy jetem na środku ulicy (przy moim zielonym świetle dla pieszych) 1 metr od moich kolan zatrzymuje się zdenerwowany "kierowca", trąbiąc ze zdziwieniem dlaczego jeszcze nie zaczęłam biec. Pierwszy tydzień po prostu byłam w szoku, drugi tyzień coraz bardziej mnie to irytowało, od ostatniego tygodnia, za każdym razem specjalnie zwalniam, zatrzymuję się przed trąbiącym samochodem i zaczynam krzyczeć i wymachiwać rękoma wskazując moje zielone i jego czerwone światło....
Tego po prostu nigdy nie zaakceptuje.
Wiem że Chińczycy są rozwrzeszczani, ulice są niebezpieczne, chodniki śmierdzą itd. Jednak pomimo wszytkich wad cieszę się, że miałam szansę tutaj przyjechać, zobaczyć jak naprawdę wygląda życie w Chinach, jakie są stosunki międzyludzkie, jak smakuje prawdziwe chińskie tradycyjne jedzenie i wiele wiele innych rzeczy. Trzeba zachować optymizm :)
To po prostu inna kultura. Akceptując jej zalety, musimy się też nauczyć jak akceptować jej wady.
Pozdrawiam :)
Zapisane

Chcieć to móc! :)
[czyli: doświadczenia z praktyki w Chinach]

homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 25
  • Skąd: Warszawa
  • Dołączył: 21.07.2008
  • Wiadomości: 428
  • 赵主席万岁!

    • WWW
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #21 : 5 Lut 2009, 12:09 »
Tego po prostu nigdy nie zaakceptuje.

O nie, droga Edyto, albo to zaakceptujesz i się przyzwyczaisz, albo sfiksujesz po jakimś czasie, przełoży się to na inne sfery życia w Chinach, znienawidzisz Żółtych Braci i nigdy więcej nie będziesz chciała tam wrócić, lecząc wpierw przez kilka miesięcy "post-traumatic disorder" :)

To po prostu inna kultura. Akceptując jej zalety, musimy się też nauczyć jak akceptować jej wady.

Howgh! I tyczy się to również osobliwej kultury drogowej :)
Zapisane

Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

          

Niltinco

  • Sędzia
  • **
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiek: 24
  • Skąd: Olkusz
  • Dołączył: 23.07.2008
  • Wiadomości: 127

Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #22 : 5 Lut 2009, 12:17 »
Ja rozumiem, że szok kulturowy bywa straszny i momentami ma się ochotę specjalnie tym Azjatom robić na złość, ale czy nie można po prostu olać tych ich „wad” i cieszyć się z pobytu? Ja wiem, że mnie jest łatwo mówić bo jeszcze w żadnym państwie azjatyckim nie byłam, ale prawdopodobnie właśnie olewałabym to co mnie wkurza i patrzyłabym na pozytywne strony takiego wyjazdu bo w końcu pobyt np. w Chinach kiedyś się skończy i trzeba będzie wrócić do szarej, polskiej rzeczywistości.
Zapisane

"Arguing over internet is like a special olympics, even if you win, you're still retarded."

Wlodek

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: 罗兹
  • Dołączył: 25.07.2008
  • Wiadomości: 273
  • China is a civilization pretending to be a state

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Wlodek.

Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #23 : 5 Lut 2009, 12:56 »
zależy jak długo ten pobyt trwa (a mówimy tu o dość długich pobytach). Rzeczywistość w Chinach zaś bywa jeszcze bardziej szara niż ta polska, a na północy zimą lessowo-mroźna, co w moim przypadku często bywa mocno depresyjne.
Zapisane

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

bartekchiny

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Dołączył: 01.08.2008
  • Wiadomości: 13

  • Zobacz album fotografii Użytkownika bartekchiny.

    • WWW
Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #24 : 5 Lut 2009, 17:42 »
Fajnie... dyskusja się rozwija, a nawet schodzi na inne tematy.

Odnośnie moich zdjęć... no cóż wygrywa estetyka. Jakoś nie myślę o fotografowaniu charkających ludzi, zasranych chodników, czy sikających dzieci (to by nawet podchodziło pod pedofilię). Poza tym sporo zdjęć sprzedaję teraz, więc nikt bródu nie kupuje. Dziękuje za odwiedziny i zawsze zapraszam, może jutro dodam jakieś nowe fotki.

Co do kultury, przyzwoitego zachowania. Pewnie... nie musimy wcale narzucać naszych zasad. Ale tak się zastanawiam (znam tyle Chinek), czemu one wolą białych facetów? Pomyślmy... może chodzi o to przepuszczanie, o drobinę romantyzmu, dżentelmeństwa. Na miejscu Chińczyków bardzo bym się martwił, nie dość, że mają za dużo chłopów to jeszcze dziewczyny uciekają im w ramiona białych. I co powiecie na ten argument? Według mnie zwykły savoir-vivre wygrywa z chamstwem. Ilu ja Chińczyków widziałem w autobusach, siedzących wygodnie, a ich dziewczyny, czy żony stoją z siatkami.

Co do ruchu ulicznego to mogę napisać książkę na ten temat. Ogólnie też im się stawiałem (sporo jeździłem na kolarzówce), walczyłem z kierowcami, jak z wiatrakami. Oni po prostu nie rozumieją naszych roszczeń co do pierwszeństwa i zielonego światła. Koleżanca radzę uważać. Też zwalniałem na przejściu, ale to ryzykowne, ich hamulce, albo mózg (chińscy kierowcy mają dwie kule, które pływają w żelu, one rzadko się stykają, więc nie myślą podczas jazdy).  To jest naprawdę niebezpieczne! Po co leżeć w szpitalu przez idiotów?

Zdarzyło mi się napisać artykuł do Focusa ( http://www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/piec-osob-na-metr-kwadratowy/ ). Pisałem tam o tej przestrzeni. Zwykle ludzie potrzebują 0,5-1 metr prywatnej, nietykalnej przestrzeni, którą mogą naruszyć tylko najbliższe osoby. W Chinach tego nie ma, im to nie przeszkadza, życie w gromadzie to dla nich raj.

A moja żona odpoczęła w Zakopanem, było super, wcale się nie bała otwartej przestrzeni. Marzymy o powrocie i już bardzo powoli się szykujemy. Jak ktoś już napisał, na siłę tu nie trzeba siedzieć. Zawsze to jakaś przygoda, ale skoro mnie to męczy coraz bardziej to już strategicznie planuję powrót, ale to zajmie trochę czasu, więc jeszcze się będę skarżył nie raz. He he!
Zapisane

__________________
Pozdrawiam
Bartek

www.fotochiny.com

aimier

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Dołączył: 01.11.2009
  • Wiadomości: 15

Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #25 : 6 Lis 2009, 08:07 »
Tak, jak człowiek tak łazi po mieście i patrzy to go nachodzą myśli, się człowiek zastanawia: rzeczywiście z czego wynika ten kontrast w zachowaniu? Ja osobiście bardzo żałuje ze nie doczytałem "Przemiany obyczajów w cywilizacji Zachodu" autorstwa Norberta Eliasa, tam jest dość ładnie pokazane (pomijając cale rozważania o przeciwstawieniu w języku niemieckim pojęć "kultura" i "cywilizacja"), jak bardzo ten cały reżim formalny, któremu poddany jest człowiek "kulturalny" (czyli nie-cham, nie-prostak) ma charakter relatywny i uwikłany historycznie. To ze to ułatwia życie jest ściemą, pisanie takich rzeczy jest jedynie dowodem na to w jakim stopniu system ten uległ internalizacji, nie ma on żadnego innego znaczenia jak tylko wyznaczenie różnicy. Pierwotnie chodziło o różnice pomiędzy  stanem szlacheckim a pozostałymi stanami... potem? Odsyłam do Eliasa. Dystynkcje można zawsze przeprowadzić inaczej.
Co jest warte namysłu, przynajmniej dla mnie, to te zamiłowanie Chińczyków do small talków i stawianie tych samych rytualnych pytań, zwłaszcza o pochodzenie. Większość ludzi nie ma najmniejszego pojęcia o Polsce i miesza im się 波兰,芬兰,荷兰. Choć bywa ze zdarzaja sie rozmowcy, ktorzy staraja sie zablysnac i np. zadaja pytanie o to czy w Polsce mieszkaja sami Żydzi :)
Zapisane

Niamey

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Dołączył: 29.10.2009
  • Wiadomości: 22

Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #26 : 8 Gru 2009, 00:41 »

O nie, droga Edyto, albo to zaakceptujesz i się przyzwyczaisz, albo sfiksujesz


w pełni się z tym zgadzam :D Moje doświadczenie było takie, że przez pierwszy miesiąc pobytu przechodziłam różne fazy frustracji, agresji, apatii itp. itd. Nie mogłam powstrzymać odruchowego wykrzywienia się na widok spluwających siarczyście ludzi, na początku panicznie bałam się przechodzić przez ulicę, reagowałam alergicznie na taksówkowych naganiaczy, na kolejne kulawe zaczepki pt. "heloł yur soł biutiful" reagował cokolwiek negatywnie i od czasu do czasu mówiłam do siebie na głos po polsku. Po pewnym czasie wszystko przeszło, zaakceptowałam naganiaczy, odnalazłam radość w przechodzeniu przez ulicę :P, przestałam zauważać, że w niektórych miejscach permanentnie się na mnie gapią (a co więcej przestało mi to przeszkadzać). Po powrocie do Polski, gdy przechodziłam na pasach i samochód się przede mną zatrzymał, byłam tak zaskoczona, że dostałam ataku śmiechu.
Dla mnie kluczowym momentem, było gdy przestałam postrzegać tych ludzi, jako jakichś dziwnych kosmitów, ale zaczęłam się zastanawiać się, jakie są powody ich zachowania, dlaczego tak dziwnie jeżdżą, dlaczego krzyczą, dlaczego mnie zaczepiają i się gapią.
Pewien mój znajomy kwitował wszystkie moje rewelacje o Chinach hasłem "no wiesz, to jest po prostu inna kultura..." - i tu padało odpowiednie dookreślenie - inna kultura drogowa, kulinarna, komunikacyjna itd. W jego ustach było to rzecz jasna lekką kpiną, ale nie sposób się z tym nie zgodzić.
I jeszcze jedna refleksja, w związku z tym, że Chińczycy to dla nas ci "inni" w automatyczny sposób przychodzą nam generalizacje - gburowaty celnik staje się emblematycznym przykładem chińskiego chamstwa. Miałam dużo szczęścia i ze strony Chińczyków spotkały mnie prawie same miłe rzeczy. Na tej podstawie mogłabym uogólnić, że Chińczycy, to sympatyczny, uprzejmy, zawsze uczciwy i starający się pomóc naród. A przecież nie potrzeba wiele doświadczenia, by wiedzieć, że to nie do końca prawda. 
Zapisane

ikari_yui

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Dołączył: 06.08.2008
  • Wiadomości: 11

Odp: kultura codzienna, a raczej jej brak?
« Odpowiedz #27 : 20 Lut 2010, 22:59 »
Witam,

Chciałabym zacząć od tego, że uwielbiam  życie w Chinach i z pewnością wrócę tam na dłużej ale muszę zgodzić się z autorem tematu. Ja rozumiem, że Chiny można uwielbiać i cieszyć się życiem tam ale nie powinniśmy zaprzeczać podstawowym faktom życia codziennego w  Chinach.

Chińczycy plują, bekają, wymiotują na ulicach, publicznie załatwiają również inne potrzeby fizjologiczne, w toaletach często nie trafiają do dziury i dekorują ją na około zostawiając w bonusie kupę niedopałków. W pociągach świnią niewyobrażalnie, plują pod siebie i potem na tym siadają, dzieci sikają do śmietnika przy którym stoisz, palą bez otwierania okien. Poza tym palą wszędzie w taksówce, restauracji etc. Widok po posiłku w restauracji tez potrafi zatrwożyć. Kultura prowadzenia pojazdów została już wspomniana. Pozostaje jeszcze kwestia chińskiego disco polo  puszczanego permanentnie w każdym publicznym środku komunikacji, najlepiej przez kilka osób na raz jakby robili sobie konkurencję. Awantury na dworach, przy zakupach. Wpychanie się w kolejki i udawanie głupiego, że nie wiedzą o co chodzi. etc.

Cytuj
Kultura" codzienna, zasady dobrego zachowania itp w jakich nas wychowano nie sa czyms uniwersalnym i na calym swiecie jednakowym.
To nie jest jedyna, poprawna i nie podlegajaca dyskusji "kultura


To nie jest kwestia odmiennej kultury. To jest kwestia zaniku kultury.
Kraj ten wybił swoje elity, zniszczył kulturę wysoką, sztukę, dziedzictwo historyczne. Chcecie mi powiedzieć, że Chińczycy zawsze pluli i sikali po kątach? I że to właśnie jest kultura kraju środka, który był w swoim czasie najbardziej rozwiniętym na świecie? Przepraszam ale takie twierdzenia są uwłaczające dla samych Chińczyków. Nie możemy nazywać kulturą tak niezwykłego kraju i narodu takiego prymitywizmu. I naprawdę nie piszcie, że patrzę na to z perspektywy europocentrycznej. Jest to raczej perspektywa nie zapominająca o ewolucji rodzaju ludzkiego. i dotychczasowych osiągnięciach Chińczyków

Skoro ma to być wyjątkowa kultura narodu chińskiego to dlaczego nie jest tak na Tajwanie? Bo nie przeszli oni przez takie piekło jak Chińczycy na kontynencie.  Nie żyli oni w takiej nędzy i tak bardzo skoncentrowani po prostu na przeżyciu. Wszyscy czytaliśmy w liceum o zaniku kultury w człowieku w chwilach ciągłego zagrożenia życia.

Dlaczego w Pekinie, czy ludzi bogatszych takie zachowania zanikają czy są negowane?
Dlaczego któryś z oficjeli partyjnych nie beknie lub nie splunie sobie w trakcie przemowy dla dodania kolorytu?
Czyżby na Tajwanie i wśród warstw wyższych wyrzekano się tradycyjnej kultury chińskiej? Chcecie mi powiedzieć, że Chińczyk musi bekać, pluć etc bo inaczej nie byłby Chińczykiem?

Cytuj
Ja rozumiem, że szok kulturowy bywa straszny i momentami ma się ochotę specjalnie tym Azjatom robić na złość, ale czy nie można po prostu olać tych ich „wad” i cieszyć się z pobytu? Ja wiem, że mnie jest łatwo mówić bo jeszcze w żadnym państwie azjatyckim nie byłam, ale prawdopodobnie właśnie olewałabym to co mnie wkurza i patrzyłabym na pozytywne strony takiego wyjazdu bo w końcu pobyt np. w Chinach kiedyś się skończy i trzeba będzie wrócić do szarej, polskiej rzeczywistości.


Niltinco kiedy zaczynasz się zakochiwać w kraju, w którym żyjesz, kiedy uwielbiasz jego ludzi, gdy po prostu pobyt w kraju jest Twoim życiem, a nie po prostu wycieczką trudno Ci się odciąć od rzeczywistości. Oczywiście, że człowiek zagryza zęby i udaje, że nic się nie stało gdy po raz kolejny prawie obsikało go chińskie dziecko. Ale to nie o to chodzi, żeby znosić to wszystko. Ciężko jest patrzyć na to jak naród zniszczył sam siebie. Na konsekwencje błędów historii.

Chiny to mój ulubiony kraj na świecie. I wierzę, że Chińczyków stać na więcej niż to wszystko o czym wspomniałam. Wierzę, że to nie jest kultura chińska tylko cena jaką płaci naród za błędy swoich przywódców. Spójrzmy na to jak wygląda Polska i ile czasu zajmuje nam odrodzenie się po wymordowaniu polskich elit w czasie II WŚ oraz po komunizmie. Jestem przekonana, że Chiny odrodzą się kiedyś nie tylko jako potęga gospodarcza ale i powrócą do swoich bogatych tradycji kulturowych.

To chyba tyle.
Zapisane
 


Podobne wątki
Temat Zaczęty przez Odpowiedzi Wyświetleń Ostatni
Brak pewien bardzo istotny zauważyłem
w Propozycje Działów i Kategorii
szopen 4 569 Ostatni 30 Lip 2008, 00:48
wysłany przez homikus
Kultura Japoni i nie tylko...
w Japonia
Mei 6 952 Ostatni 12 Sie 2008, 21:03
wysłany przez Niltinco
Stowarzyszenia Chiny kultura
w Inne strony (Użytkowników)
mkajzer 5 932 Ostatni 21 Sty 2009, 11:40
wysłany przez Camillvs

chiński nauka | chiński tłumacz | język chiński | tłumacz chiński | chiński | chiński | chiński tłumaczenia | chiński Warszawa | kurs chińskiego
mandaryński | mandaryński nauka | nauka chińskiego | tłumaczenia chiński