« Odpowiedz #23 : 1 Wrz 2008, 15:19 »
Witam wszystkich.
Pamiętam, jak kiedyś oglądałam program o kobietach ze skrępowanymi stopami. Przeprowadzano wywiady ze staruszkami z ropiejącymi kończynami, pokazywano technikę bandażowania oraz zdjęcia rentgenowskie. Zastanawiałam się wtedy skąd wziął się ten ideał "piękna". Później przeczytałam Kwiat Śniegu i Sekretny Wachlarz, który mną lekko wstrząsnął. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego akurat stopy? Czemu nie twarz, biust czy postura? (o inteligencji nie wspominam, bo chyba większość z nas nie wyobraża sobie chińskiej teściowej testującej poziom IQ kandydatki na żonę).
Nie tak dawno temu na discovery czy national geographic leciał program o stopach w różnych kulturach. Oprócz baletnic, gimnastyczek, tancerek irlandzkich i ludów afrykańskich wymieniono również Chinki. I co ciekawe, ponoć krępowanie stóp sprawiało, że miednica miała inny kształt niż powinna, co prowadziło do głębszych doznań erotycznych.
Chociaż akurat tej chińskiej tradycji nie jestem w stanie zaakceptować, chciałam zwrócić waszą uwagę na to, że również w naszej kulturze istnieje analogiczny kult kaleczenia stóp w imię piękna. Mówię o wspomnianych już, baletnicach. Dla wielu z nas primabalerina również jest ucieleśnieniem gracji i kobiecości. Co więcej, aby taką zostać trzeba spełniać pewne kryteria, które najczęściej liczone są w centymetrach. Wiele z tancerek świadomie kaleczy swoje stopy, kolana i stawy biodrowe, by stać się idealną.
Na szczęście, przeciętny Polak na wstępie nie dyskryminuje potencjalnej partnerki na podstawie wielkości stopy >.>