Nie wiem, moze faktycznie cos sie tam zmienilo ale pamietam, ze kilkanascie lat temu jak sie wchodzilo do ChRL-wskiej ubikacji publicznej, nawet w centrum Pekinu, to nie bylo gdzie stanac bo pietrzace sie odchody byly wszedzie. Smrod byl taki, ze mowilem kumplowi by mnie wyciagal jak nie wroce po trzech minutach, bo pewnie mnie zemdlilo. PRL byl higieniczny w porownaniu z Chinami Ludowymi. Na dodatek Chinczycy czesto stali przede mna, gdy krecilem, i komentowali moj sprzet w stylu: "Ni kan! Da jiba laowai...." Jak moglem to walilem do najblizszego hotelu udajac goscia. To se nie wrati...
Co do homestay w ChRL to watpie by zwykla rodzina mogla laowai-a przyjac. Pewnie bezpieka musi taka rodzine najpierw zatwierdzic i odpowiedni poziom dochodow tez musi byc aby laowai widzial jaki dostatek panuje.