Autor Wątek: Czy "europeizacja cywilizacji chińskiej" = "sinizacja cywilizacji europejskiej"?  (Przeczytany 1848 razy)

0 użytkowników i 5 Gości przegląda ten wątek.

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Jak wiadomo, z punktu widzenia Chinczykow "nie-Chinczycy" z ich "kulturą" w czasach historycznych zawsze byli "barbarzyńcami". Do dzis to sie ani troche nie zmienilo.

Lu Xun już w 燈下漫筆(1925) skojarzył stosunkowo swieże wrażenie od zetkniecia z kulturą Zachodu z przeszłymi doswiadczeniami kontaktu z najeźdźacami z "barbarzyńskich" państw na północy (przez ost. 1500 lat północne Chiny "zaliczyły" 5 dynastii "barbarzynskich" na tronie cesarskim, południowe bodajże 3).
Koniec najezdzców byl zawsze taki, ze sinizowali sie doszczetnie, do tego stopnia, ze dzis ciezko ustalic ich cechy rasowe (geny typu mongoloidalnego sa wyjatkowo trwale), podobnie jak to, czy mieli wlasna panstwowosc, czy tez byli po prostu wojowniczymi "nomadami".

Wniosek Lu Xuna byl taki, ze cywilizacja Zachodu zaczynajac od "najazdu" i (pozornego) podporzadkowania sobie Chin, skonczy całkowitą sinizacją..

Zatem wydaje mi sie, ze im mniej bedziemy ingerować w cywilizację chińską, m.in. bawiąc się w "prawa człowieka" na chinskim terytorium, tym dlużej przetrwamy jako cywilizacja. (Mowie o tym w skali HISTORYCZNEJ, nie w perspektywie 10-20 lat).

Myślę, że ciekawym tematem byłaby w tym kontekście historia diaspory chińskiej - jakim tendencjom  historycznym podlega ewolucja grup Chińczyków wewnątrz społeczeństw niechińskich?
Bo nie wierzę, że są w stanie nie zasymilować się w drugim - trzecim pokoleniu. A jeśli tak, to poza kolorem skóry nie różnią się niczym od innych diaspor etnicznych!  Czyli chińscy imigranci nie stanowią zagrożenia etnicznego. Ale chińska kultura (którą poznajemy i propagujemy) - TAK.

Co na to szanowne gremium?
得魚忘筌,得意忘言。

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Pisałem jakiś czas temu o potrzebie badania chińskich podręczników szkolnych. Wówczas rozumowałem raczej pod kątem pretensji terytorialnych do Syberii i prawdziwego oblicza stosunków chińsko-rosyjskich. Po przemyśleniu problemu, wnioskuję, że problem dotyczy także Europy, a może nawet przede wszystkim Europy. W każdym razie Polski na pewno. Co więcej, nabrałem dziwnej pewności, że Rosji trwałe schińszczenie raczej nie grozi.

Dopowiem:
Pomyślałem o tym, że w dialogu miedzycywilizacyjnym wytwarzają się "linki" między kluczowymi pojęciami dialogujących cywilizacji. Tzn. np. (skądinąd dosyć bzdurne) "moralność konfucjańska jest podobna do chrzescijańskiej", "szkoła mojia przypomina chrześcijan", także w postaci opozycji: kultura konserwatywna-kultura innowacji, wojny religijne-tolerancja religijna, demokracja-despocja.

To jest analogiczne do przeliczania np. wartości walut albo wartości temperatur z Fahrenheita na Celsjusza.

Tworząc takie "przeliczniki", z jednej strony stwarzamy sobie wrażenie (mylne!!) rozumienia tej drugiej strony (Konfucjusz?  A, to taki wędrowny nauczyciel, coś jak Jezus, tylko nie uważał się za Boga...), a z drugiej - nieświadomie - otwieramy się na jej oddziaływanie. (Yesu? To prawie tak jak nasz Kongzi. Niech żyje przyjaźń laowaisko-chińska!)

Krótko mówiąc, utraciwszy głębokie zrozumienie SENSU naszych "pojęć podstawowych", pod wpływem kontaktu z obcymi, przyjmujemy takie powierzchowne "przeliczniki" i zaczynamy używać ich do postrzegania siebie.

Na tym polega mechanizm śmierci cywilizacji, której jestesmy świadkami.
 
得魚忘筌,得意忘言。

Offline WangBin

  • Skryba
  • *
  • Dołączył: 21 Lis 2008
  • Wiadomości: 54
  • Skąd: Kraków
Ciekawe spostrzeżenie. Pamiętać jednak należy że z każdej strony patrząc, to im jest lepiej, tym większa szansa, że za niedługo będzie gorzej. I odwrotnie. Powinniśmy próbować wyłowić z chińskiej kultury i gospodarki rzeczy nam przydatne i u nas rozsądnie je stosować tak jak chińczycy to robią u siebie.

Nie bałbym się upadku Europy bo uważam Średniowiecze za jeden z ważniejszych dla niej okresów. Jeśli przyjdzie kolejne, to za kilkaset lat będzie się musiała na nowo odrodzić.

Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
Cóż, nie powiedziałabym tak radykalnie, że gdziekolwiek następuje utrata głębokiego rozumienia sensu własnych wartości. Może głównie dlatego, że samo „głębokie rozumienie sensu własnych wartości” jest niedefiniowalne. Ale i też dlatego, że samo pojęcie „własnych wartości” jest trudno definiowalne (no bo co? To jest coś, co wyznaje większość? Czy to co wyznaje mniejszość, ale mająca władzę – także symboliczną? W jakim przedziale czasu?). Można oczywiście próbować tego typu konstrukty operacjonalizować – np. „głębokie rozumienie” to znajomość genealogii i mechanizmów oddziaływań w danej sferze.
Jeśli nawet głębokie rozumienie miałoby na tym polegać, to nie wiem, czy, jeśli chodzi o Europę, można mówić o czymś takim. W przeważających ilościowo warstwach społeczeństw Europy raczej nigdy takiego rozumienia – nawet jeślibyśmy już ustalili jakieś dominujące (jakkolwiek nie definiować takiej dominacji) w dłuższych przedziałach czasowych na danym obszarze wartości, nie było. A poza tym samo takie operacjonalizowanie zawsze będzie dyskusyjne,  bo – jak wiadomo - znajomość genealogii nie jest równoważne rozumieniu etapów obecnych. Ba! Często prowadzi na manowce – tak jak w licznych przypadkach ”badań”, w których mówi się np. o okcydentalizacji Japonii a później Chin, w oparciu głównie o to, że pewne artefakty, które tam dziś występują, genealogicznie wywodzą się z Europy. Dla niektórych „genealogia” stanowi dowód, że dane artefakty nie są, i co gorsza, nie będą, dajmy na to chińskie czy japońskie. Można dojść przy tym wręcz do niezłych absurdów, jakimi dla mnie są chociażby twórczość Huntingtona czy tak popularnego B. Barbera, który pisze rzeczy w rodzaju „Historycznie ujmując, samochód ma w sobie coś rdzennie amerykańskiego. Internacjonalizacja kultury samochodu […], a także upowszechnienie jego produkcji, oznacza globalizację Ameryki bez względu na to, kto samochody wytwarza. Chińczycy postawili niedawno a przemysł motoryzacyjny. […]Decyzja ta w o wiele większym stopniu niż inne podjęte przez nich decyzje może doprowadzić do amerykanizacji, której się tak obawiają” (Dżihad kontra McSwiat).
Jak dla mnie – takie łechtanie własnej próżności i rozpaczliwa próba zdefiniowania kulturowego „siebie” na nowo przy nieuświadomionych założeniach a priori.
Nieodrodną stroną takich operacji jest- jak zauważa Said – wypreparowanie obrazu Innego, który jest naszym (tzn autora, no bo kogo?) binarnym przeciwieństwem. I po trochu tak się biorą „cywilizacje” w dyskursach „naukowych” i politycznych, a za nimi obawy „zderzeń cywilizacji” czy „śmierci cywilizacji”.

Moja obawa jest taka, że mówienie o „cywilizacjach” i „kulturach” to raczej operowanie typami idealnymi, które, wbrew pozorom, nie musi ułatwiać poznania, ale za to, poprzez esencjonalizowanie i przyjmowanie nieuswiadomionych a priori, utrudniać rozumienie tego, co ważne – procesu ciągłej zmiany. Takie podejście – znowu za Saidem – raczej służy wytwarzaniu obrazów samego siebie, na własny użytek. I dla mnie to jest zagrożeniem, jeśli chodzi o tzw. „naukę”, bo chyba nikt poważny nie napisze już dziś, że Konfucjusz, Budda czy cokolwiek czy ktokolwiek to taki chiński Jezus, Martin Luter King czy kto tam jeszcze (choć fakt, oczywiście jeszcze nie dawno trafiały się wcale wpływowe prądy myślenia, że „konfucjanizm to protestantyzm Wschodu” – ale chyba krytyka tegoż nurtu na trwałe zapisała się jako ostrzeżenie w tzw. naukach społecznych). Pierwsze pytanie jest więc chyba takie – czemu myślimy (a za tym – działamy) dialektycznie? A nie – kto pierwszy zginie?

Na Yesu, Buddę i Mencjusza, ależem sie rozpisała  ;D nie może być

Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
a jesli chodzi o "smierć cywilizacji" to każdy wiek mówi to samo ( i to nie tylko w Europie, wszak w Chinach chyba jeszcze bardziej). Od wieków. I dodaje: teraz to już naprawdę!  :D

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Ciekawe spostrzeżenie. Pamiętać jednak należy że z każdej strony patrząc, to im jest lepiej, tym większa szansa, że za niedługo będzie gorzej. I odwrotnie. Powinniśmy próbować wyłowić z chińskiej kultury i gospodarki rzeczy nam przydatne i u nas rozsądnie je stosować tak jak chińczycy to robią u siebie.

Nie bałbym się upadku Europy bo uważam Średniowiecze za jeden z ważniejszych dla niej okresów. Jeśli przyjdzie kolejne, to za kilkaset lat będzie się musiała na nowo odrodzić.


Fakt, Średniowiecze, to chyba rzeczywiście znakomity klucz do dziejów Europy.

Ale - czy dobrze rozumiem, że uważasz je za okres upadku Europy? Jesli tak, to nie zgadzam się z Tobą, natomiast zgadzam się z M. Bierdiajewem (vide "Nowe Średniowiecze", mam przedruk z wydawnictwa Antyk, nie wiem czy ktoś inny wydawał, Autor pisze o nadejściu nowego "duchocentrycznego", hierarchicznego systemu światopoglądowego napodobie Średniowiecza na gruzach światopoglądu oświeceniowego, jakkolwiek nie porusza aspektów etnicznych problemu) co do tego, że był to okres kształtowania się podstaw cywilizacji europejskiej. Renesans i Barok to okres jej destrukcji, kiedy z odłamków starych "form" + obcych czynników cywilizacyjnych (odpowiednio Bizancjum i islam) powstawały niezwykłe arcydzieła.
Oświecenie to jej antyteza, która okrzyknęła się "tą właściwą tezą".
Zakładam, że Średniowiecze to okres upadku "pra-Europy" (post-rzymskich pogańskich królewstw i plemiennych sojuszy) pod naciskiem chrześcijaństwa. Idąc za tą logiką, mozna się spodziewać średniowiecza zbudowanego przez obcych z naszą pomocą na paradygmatach obcej (nieeuropejskiej) cywilizacji. Nb. niektórzy uważają, że już w 1683, 1920 i 1945-1953 mało brakowało.

Co do rozwiązań: nie wierzę, że potrafimy dostrzec, rozszyfrować i zastosować ich rozwiązania.
得魚忘筌,得意忘言。

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Cóż, nie powiedziałabym tak radykalnie, że gdziekolwiek następuje utrata głębokiego rozumienia sensu własnych wartości. Może głównie dlatego, że samo „głębokie rozumienie sensu własnych wartości” jest niedefiniowalne. Ale i też dlatego, że samo pojęcie „własnych wartości” jest trudno definiowalne (no bo co? To jest coś, co wyznaje większość? Czy to co wyznaje mniejszość, ale mająca władzę – także symboliczną? W jakim przedziale czasu?).


No fakt, trochę niejasne to "głębokie rozumienie". Ale tam było"pojęć", nie "wartości". "Wartości" w ogóle nie dają się definiować ani układać w systemy. Najwyżej w bełkot medialnych demagogów. Zwłaszcza "wartości, które są wartością samą w sobie". :-P

Może wobec tego lepiej "utożsamianie się z podstawowymi pojęciami swojej cywilizacji poprzez realizację ich w praktyce".
得魚忘筌,得意忘言。

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
E. Said pięknie fajnie, ale nie wolno pomijać prostego faktu, że nawet język danego Polaka nie jest przekładalny w 1:1 na język innego Polaka. Moje przekonanie o istnieniu odmiennych cywilizacji oparte jest na obserwacji, że współczynnik tej "nieprzekładalności" dla relacji Polak z Warszawy-Polak z Krakowa, Polak-Rosjanin, Rosjanin-Chińczyk różni się zdecydowanie (i wzrasta dla podanego ciągu). Wierzę, że powyżej pewnego "progu nieprzekladalności" nieprzekładallność osiąga skokowo bardzo wysoką wartość. To swiadczy o różnicy cywilizacyjnej.
 
Na różnicy kontekstów. Język, którym przecież opisujemy wszystko, o czym próbujemy mówić, jak ujął to genialny Zhuang Zhou, jest siecią. A "sieć", dla odróznienia od "katalogu", składa się z elementów oraz powiązań między nimi. 

To o czym pisałem w poprzednich postach daje się znakomicie rozrysować na sieciach. Mamy sieć "polską" i "chińską", które są "użytkowane" odpowiednio przez przedstawicieli tych kultur. Dochodzi do połączenia np. "rytuał" z 禮, potem połączenie jest "użytkowane" wraz z sąsiednimi pojęciami po obu stronach (lub po jednej ze stron), i w efekcie dochodzi do powstania kolejnych połączeń między sieciami, ale cały czas istnieje zagrożenie, że pojęcia które nie maja odowiedników po drugiej stronie zostaną "wykluczone" jako nie pasujące do sieci i dojdzie do ich "atrofii". Pytanie, po czyjej stronie będzie więcej przypadków atrofii.

Dzieje cyw. chińskiej wskazują, że Chińczycy są kameleonami cywilizacyjnymi dość odpornymi na taką "atrofię".  -? (no nie wiem, hipoteza 而已)

Krócej mówiąc, używając pojęć figurujących jako odpowiedniki w słownikach, ja i Chińczyk w rzeczywistości rozumiemy je odmiennie. Jaki wniosek? "Inny", czy też "obcy" to nie wymysł ksenofoba, tylko osoba, z którą nie jesteśmy w stanie się porozumieć, pomimo słowników.
Próbowałaś kiedyś wytłumaczyć Chińczykowi, że to, co zrobił zgodnie z Twoim zamówieniem nie jest w ogóle zgodne z Twoim zamówieniem? No to wiesz o co mi chodzi.
Wmawia się nam, że ma miejsce dialog między kulturami, w rzeczywistości ma miejsce globalny 自言自語.
得魚忘筌,得意忘言。

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
自言自語


Naprawde dobrze to ujales. ;D

Offline xiaobai

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Sie 2008
  • Wiadomości: 171
    • Za Chiny Ludowe
Jin, pełna zgoda, że nie można pomijać, chyba na żadnym poziomie, zjawisk „nieprzekładalności” i oczywistych różnic znaczeń.

Ja się po prostu boję, że operując czymś takim jak „cywilizacje” czy „kultury”, rysujemy taki schemat i tak upraszczamy rzeczy, że stwierdzenia płynące z takich kategoryzacji przestają być relewantne dla poszczególnych „drobnych” faktów, albo sprowadzają je wszystkie do wspólnego mianownika, podczas gdy przyczyn i czynników wpływających na rzeczywistośc jest zwyczajnie mnóstwo.
A później – żeby nie wyszło, że ten brak relewantności "myśli" i faktu oznacza, że "tym gorzej dla faktów".
Nie wiem, ja po prostu boje się trochę takich spektakularnych uogólnień. Bo co konkretnie będzie znaczyć np. "smierć cywilizacji"?

Oczywiście, – co do „niezgodności zamówienia z tym, co przyszło” - na ogół, jak usiąść i przejrzeć wszystko po kolei, okazywało się, że w grę wchodziło mnóstwo czynników po jednej i po drugiej stronie – bynajmniej nie tylko dotyczących języka i sfery znaczeń, ale przede wszystkim – ekonomicznych (czyt. Ktoś cos komuś wcisnął, co mu akurat zbywało, bo liczył, że to tak daleko, że nie będzie się chciało nikomu odsyłać ;D. Tudzież: komus nie chciało sie poprosić tłumacza o sprawdzenie oferty, bo to drogo, taki tłumacz... a maszyna - dajmy na to 2 mln pln)

Offline WangBin

  • Skryba
  • *
  • Dołączył: 21 Lis 2008
  • Wiadomości: 54
  • Skąd: Kraków
Z tym dialogiem międzykulturowym rzeczywiście coraz gorzej.

Po zacytowaniu Zhuang Zhou powinna nastąpić tutaj cisza ale Twoja teoria sieci zadziałała i na mnie i się odezwę.

Nie czytałem Bierdiajewa w sprawie Średniowiecza, ale z tego co piszesz to myślę bardzo podobnie. Z dzisiejszego punktu widzenia Średniowiecze, Romańszczyzna były solą ziemi Europy, Organizacja klasztorów pielgrzymkowych, słynne "ora et labora". itp.
Póżniejsze czasy to rzeczywiście schyłek. Nawet "gotyk" przez włochów nazwany tak został gdyż ci zobaczyli w nim schyłek - najazd estetyki Gotów. Wszystko późniejsze to rzeczywiście tylko "zjazd".
Wszelako jednak z punktu widzenia człowieka patrzącego jak upada jego Rzym - Średniowiecze to był koniec Świata i nie ma im się co dziwić że tak to czuli.

Brak wiary powoduje schyłek i nieważne w co albo w kogo się wierzy.

W wojsku widać to dokładnie jak morale żołnierza zwiększyć potrafi gotowość bojową armii.

Trzeba wierzyć, nie załamywać się i jak mawia nam miłościwie panujący "siać..."

Nawet kryzys teraz mający się za jakiś czas rozpocząć kiedyś będzie miał swoje dno. Może więc dziś powinniśmy za to szklanicę wychylić...

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Ja się po prostu boję, że operując czymś takim jak „cywilizacje” czy „kultury”, rysujemy taki schemat i tak upraszczamy rzeczy, że stwierdzenia płynące z takich kategoryzacji przestają być relewantne dla poszczególnych „drobnych” faktów, albo sprowadzają je wszystkie do wspólnego mianownika, podczas gdy przyczyn i czynników wpływających na rzeczywistośc jest zwyczajnie mnóstwo.
A później – żeby nie wyszło, że ten brak relewantności "myśli" i faktu oznacza, że "tym gorzej dla faktów".
Nie wiem, ja po prostu boje się trochę takich spektakularnych uogólnień. Bo co konkretnie będzie znaczyć np. "smierć cywilizacji"?


Co do "cywilizacji" (w rozumieniu Huntingtona czy Kieniewicza) , to uważam, że istnienie takiego tworu jest udowadnialne doświadczalnie (vide mój powyższy wywód o komunikacji). Nośnikiem cywilizacji - takiej lub innej- jest (jak twierdzi Kieniewicz) każdy pojedynczy człowiek. Przy takim założeniu, ryzyko pominięcia szczegółów jest chyba zminimalizowane.  <<<----??

Fakt, "śmierci cywilizacji" na razie nie potrafię zdefiniować. Śmierć, jako taka, to wg mnie, przejście w inny wymiar życia. Więc hasło "śmierć cywilizacji" jest do wyrzucenia.
To, o co mi chodziło, znowuż można by rozrysować na sieciach. Spadek "nieprzekładalności" poniżej pewnej granicy? Albo może osiągający pewną prędkość graniczną? Zepchnięcie centrum "sieci" na peryferia? Zepchnięcie obszarów zachodzenia nieprzekładalności na peryferia w warunkach przekładalności centrum?
Przekładalność centrum większa od przekładalności peryferiów?
Chyba to ostatnie.
Czyli nie ma czegoś takiego jak 100% "zniknięcie cywilizacji", bo zawsze cosik zostanie. Ale to już nie będzie cywilizacja.
得魚忘筌,得意忘言。

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Brak wiary powoduje schyłek i nieważne w co albo w kogo się wierzy.



Zgadzam się w 75%. Te brakujące 25% to zastrzeżenie, że nie można, wierząc gremialnie w zupełnie różne rzeczy, mówić:"Wierzymy!"  To tak jakby przyjść w pięciu do lekarza i powiedzieć: "Boli nas!"

Być może własnie ten pluralizm (a ścisle mówiąc - proces pluralizacji) wiar jest jednym z dowodów schyłku.
得魚忘筌,得意忘言。

Offline WangBin

  • Skryba
  • *
  • Dołączył: 21 Lis 2008
  • Wiadomości: 54
  • Skąd: Kraków
Tak. Masz rację.
Trzeba mieć dobrze określonego wspólnego wroga - wtedy może wygrać wojnę. Ale i skóra cierpnie jak sobie przypomnieć czasy wielkich inkwizytorów...

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Tytułem notki bibliograficznej:
 
Powyższe przemyślenia są inspirowane krótkim, ale dość odkrywczym - moim zdaniem - tekstem

"System, Dynamics and Interference in Culture: A Synoptic View" Itamara Even-Zohara z 1990

np. z http://www.tau.ac.il/~itamarez/works/books/ez-pss1990.pdf

得魚忘筌,得意忘言。

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.123 sekund z 20 zapytaniami.