Mnie na Tajwanie (bo na Tw też tego pod dostatkiem) przez jakis rok ganiali znajomi, żeby to zjeść. Typowe podszepty choudoufowego szatana brzmią: "to tylko tak pachnie, ale za to jest pyszne". Że niby odwrotnie jak perfumy - ładnie pachną, za to średnio smakują etc. No więc kiedy zjadłam już wszystkie kurioza typu lukrowane pomidorki, i krewetki w lukrze z posypką z cukiereczków (co z tym lukrem) poczułam, że przyszła pora, że nic mi nie straszne, co to nie ja, i że zjem w imie przyjaźni polsko-tajwanskiej. Dzis w zemście, jak kto z Tajwanu do Polski przyjedzie mszczę się żurkiem i pierogami z kapustą, grzybami z omastą