Kto z szanownych Forumowiczów miał do czynienia z tym jedynym w swoim rodzaju specjałem, "śmierdzącym tofu"? Ponieważ to potrawa szczególnie miła mieszkańcom Wuhanu, przez cały rok pozostawałem pod jej wielkim wpływem. Bardzo złym...
Już pierwszego dnia w Wuhanie, kiedy szedłem sobie ulicą, pomyślałem w pewnym momencie: "co u licha tutaj tak straszliwie i nieznośnie śmierdzi?!" A było to faktycznie nie do zniesienia... I tak przez cały rok. Ulice przepełnione tym... "zapachem", który czuć na kilkanaście metrów od stoiska. Ponieważ sposoby przyrządzania są najwyraźniej różne, raz woniało bardziej, a raz mniej intensywnie. Ale zawsze paskudnie... Przez kilkanaście miesięcy nie udało mi się przyzwyczaić i znieczulić na ten zapach!
Pewien Chińczyk rzekł mi, że 臭豆腐 można albo kochać, albo nienawidzić. Nie ma nic pośrodku.
Nasz forumowy Nadworny Eunuch podczas wizyty w Wuhanie skusił się na 臭豆腐 i nawet tak bardzo nie narzekał, ba!, chyba mu zasmakowało?

A jak wasze doświadczenia z tym wspaniałym wynalazkiem?