@Bandicota
Przyznam szczerze nie zrozumialem Twojego... Postu! Alkohol w postaci niestezonej? A czyz on nie jest juz wystarczajaco rozrzedzony? Narracje kuchenne?! Kuchnia? Chodzi o to pomieszczenie gdzie stoi lodowka, mikrofalowka i gdzie skladuje sie brudne naczynia? ...A tak powaznie, to ilekroc czytam ten opis to slinianki zaczynaja mi intensywniej pracowac! Dongbei oprocz (wymierajacych!) tygrysow, nadkonsumpcji baijiu i srogich zim, slynie rowniez z doskonalych grzybow mu’er i zenszenia. To ostatnie jest podstawa bardzo tu popularnych nalewek leczniczych 药酒 (pare litrow baijiu, dwa duze korzenie, troche 枸杞子, mozna dorzucic rogi jelonka, zmije albo jaszczurke, odczekac dwa miesiace i rozpoczac kuracje... co do smaku... ech....), jak rowniez skladnikiem rosolow (cala ta 人参汤 to chyba w ogole przyszla z kuchni koreanskiej, nota bene z oczywistych przyczyn niesamowicie tu popularnej), jedna z wersji (ta najzdrowsza) w miesjce zwyklego kurczaka uzywa乌鸡, wszystkie niesty obywaja sie bez wina!
@YLK
Taaak. Pierwsza reakcja na sformulowanie o dokuczliwych zimach bylo: 吹牛!Niespodziewany opad sniegu, brak centralnego i tak nie moga sie rownac z mrozami minus 20 pare, w porywach minus 30 pare (dzisiaj jeszcze wmiare, chyba nie przekroczylo minus 10)! Po chwili jednak sie zreflektowalem, “dokuczliwosc” to wszak stan umyslu! Co takiego tkwi w bazie, ze powoduje takie sprzecznosci w sferze nadbudowy?! I tak, oczywiscie! W Dongbeiu powszechnie wiadomo, ze ludzie z Poludnia to skapi, zapatrzeni w siebie hipokryci, 上海人 w szczegolnosci! Zupelnie nie czuja ducha wspolnoty, klamia, nie bojmy sie tego slowa - wyzyskuja! Wszystkiemu winien jest ten filistynski, pozorowany na tradycjonalizm, a w istocie swej kosmopolityczny konsumeryzm! Grzezniecie w swoim bagnie uniwersalnych wartosci, reformatorskich zapedow, zwierzecych instynktow (animal spirits) kapitalizmu. Nic wiec dziwnego, ze nawet przy drobnym pogorszeniu sie okolicznosci zewnetrznych popadacie w spleen, zima wam dokucza! Niezapominajmy! Konsekwencja guizotowskiego “Enrichissez-vous” bylo baudelaire’owskie “Enivrez-vous”! Czyli co? Dekadencja, ot co!
(W wypowiedzi zabraklo mi delikatnego product placementu, dyskretnej sugestii, co kupic, 牌子?;P)