Ja widziałem i uważam, że film jest niezły, zwłaszcza w pokazywaniu ciekawego psychologicznego mechanizmu powstawania więzi między ofiarą a oprawcą - nie wiem, czy to się da podciągnąć pod syndrom sztokholmski, ale pewnie to jakieś zbliżone zjawisko.
Nie rozumiem tylko, co film miałby mieć wspólnego z jakąkolwiek agitacją?