Autor Wątek: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki  (Przeczytany 795 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline raupe

  • Chłop
  • Dołączył: 18 Gru 2008
  • Wiadomości: 12
Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« dnia: 13 Kwi 2010, 15:45 »
Zastanawia mnie kwestia tłumaczy-Polaków, którzy oferują tłumaczenia na inne języki europejskie, na przykład angielski i niemiecki. Znalazłem kilka takich ofert w Sieci. Ile godzin lektoratów z tych języków mają studenci polskich sinologii? Czy raczej ludzie uczą się tych języków samemu, robią certyfikaty, itp?

Ciekawi mnie to, ponieważ jestem anglistą, miałem lektorat z hiszpańskiego, uczyłem się go też na własną rękę, niedługo zdaję certyfikat, ale tłumaczeń hiszpańsko-polskich, a tym bardziej hiszpańsko-angielsko-hiszpańskich raczej nie odważę się jeszcze robić przez jakiś czas. Jakie jest podejście do tej kwestii sinologów?

Offline homikus

  • Cesarz
  • ******
  • Dołączył: 21 Lip 2008
  • Wiadomości: 468
  • Skąd: Warszawa
  • 赵主席万岁!
    • homikus
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #1 dnia: 13 Kwi 2010, 19:48 »
Ofertę taką przedstawiam i ja sam, więc pozwolę sobie odpowiedzieć.

Dziwne pytanie, ktoś musiałby być wyjątkowym niedorozwojem, żeby oferować usługi w ramach języka, którego poznał jakąś tam odrobinę na nędznawym lektoracie na uczelni.

Ja sam na przykład jeszcze przed studiami otrzymałem gruntowne wykształcenie na polu języka niemieckiego, poparte kilkoma certyfikatami. Podobnie z angielskim. I to, moim zdaniem, daje mi podstawę do realnego oferowania większości usług w ramach tych języków.
Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

                 

Offline raupe

  • Chłop
  • Dołączył: 18 Gru 2008
  • Wiadomości: 12
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #2 dnia: 13 Kwi 2010, 23:38 »
Jestem ciekawy tej kwestii, ponieważ wielu tłumaczy języka chińskiego oferuje tłumaczenia również pomiędzy chińskim i angielskim. Podobnie wiele agencji tłumaczeń, o czym można się przekonać wypisując w Google odpowiednie frazy. Można się spodziewać, że biura tłumaczeń zatrudniają Chińczyków, którzy znają angielski, ale taniej i łatwiej chyba znaleźć Polaka, który zaoferuje podobne usługi.

Dlatego też pytam o ilość godzin lektoratów języków europejskich na sinologiach w Polsce, bo Szanowny Cesarz mógł otrzymać rozległe wykształcenie w tych językach poza studiami, ale czy wszyscy ci tłumacze, którzy oferują tłumaczenia z angielskiego i na angielski mieli podobnie?

Offline Niamey

  • Chłop
  • Dołączył: 29 Paź 2009
  • Wiadomości: 22
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #3 dnia: 15 Kwi 2010, 22:56 »
Ja się na temacie nie wyznaję, ale tak na chłopski rozum, to idąc na sinologię trzeba znać dobrze albo nawet bardzo dobrze angielski, bo w tym języku jest większość materiałów do nauki chińskiego. Języki europejskie tudzież nieeuropejskie, są obecne na sinologii w takiej samej ilości jak i na innych kierunkach i chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa tego za podstawę czegokolwiek. Dodatkowo sinologia (na UW) jest kulturoznawstwem, a nie filologią o zgrozo, więc szanowny raupe może dojść do wniosku, że po sinologii można co najwyżej poopowiadać o chińskiej kulturze, a nie tłumaczyć ;)

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #4 dnia: 16 Kwi 2010, 13:15 »
Kolega raupe podchodzi do sprawy nieco naiwnie... Co ma lektorat na studiach do kompetencji językowych?! Ja na studiach nauczyłem się raptem jednego z pięciu języków obcych, jakimi władam (w jednym przypadku powinienem raczej powiedzieć "władałem") i był to język chiński.

Wszystko jest kwestią odpowiedzialności i etyki samego tłumacza - nie ma, moim zdaniem, żadnego instytucjonalnego sposobu weryfikacji tych kompetencji. Jeśli ktoś oferuje tłumaczenia w kilku parach językowych, to należy założyć optymistycznie, że wie, co robi i potrafi to zrobić. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę bezkrytyczny stosunek wielu ludzi do własnych kompetencji, osoba uważająca, że coś potrafi, wcale potrafić nie musi...

Mylisz się również, raupe, co do relacji kosztów między tłumaczem, który jest Polakiem, a tym, który jest Chińczykiem. Jeszcze nie zdarzyło mi się przyjąć zlecenia od chińskiego biura tłumaczeń (zapytań miałem co najmniej kilkanaście), gdyż byli w stanie zapłacić mi najwyżej 25-30% mojej zwyczajowej stawki. Ich stawki są z kolei oparte na tym, ile biorą tłumacze będący Chińczykami (jak zakładam).
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Niamey

  • Chłop
  • Dołączył: 29 Paź 2009
  • Wiadomości: 22
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #5 dnia: 17 Kwi 2010, 18:14 »
Zastanawiam się też jakby mogło to inaczej wyglądać, niż jest teraz. Jest kilka opcji: po pierwsze, można otworzyć lingwistykę stosowaną z wiodącym chińskim i angielskim/niemieckim. Po drugie, tłumacz sinolog może przetłumaczyć z chińskiego na polski, a następnie zanieść to do tłumacza anglisty. Oba rozwiązania przynoszą według mnie więcej strat niż korzyści.

Offline raupe

  • Chłop
  • Dołączył: 18 Gru 2008
  • Wiadomości: 12
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #6 dnia: 18 Kwi 2010, 02:16 »
Nie widzę niczego "dziwnego" czy "naiwnego" w swoich pytaniach. Właściwie zadanie tych pytań było łagodną próbą poddania w wątpliwość kompetencji w języku angielskim/niemieckim Polaków-tłumaczy języka chińskiego - nie wszystkich oczywiście, ale dużej części z nich. Bo wątpię, żeby większość posiadała wystarczającą znajomość angielskiego i/lub niemieckiego, żeby na nie tłumaczyć z chińskiego, chociaż większość reklamuje takie usługi.

Analogicznie rzecz biorąc większość, filologów europejskich uczy się oprócz swojego języka kierunkowego innych języków europejskich. Nie znam anglisty, germanisty czy hispanisty (kobiet i mężczyzn), który nie uczyłby się innego języka samodzielnie/na kursie/w tandemie, a obracam się wśród filologów; właściwie większość moich znajomych jest filologami. Bardzo niewielu z nich jednak tłumaczy ze swojego trzeciego na pierwszy, a tym bardziej drugi język. Mimo, że uczą się tych języków kilka lat, mają certyfikaty, a często i zaliczone wyjazdy do krajów, w których ich trzeci język jest używany. Znają więc go pewnie całkiem dobrze, możliwie, że na poziomie sinologów posługujących się angielskim/niemieckim, ale nie decydują się na tłumaczenie z tych języków, bo nie uważają się za specjalistów. Nie rozumiem więc skąd ta pewność siebie sinologów.

Tylko proszę nie pisać, że to przez to, że mandaryński jest tak ciężkim językiem, że w porównaniu z nim nauka każdego innego, zwłaszcza europejskiego języka to kaszka z mleczkiem, bo opanowanie na profesjonalnym poziomie każdego języka (wymaganym, żeby móc na niego i z niego tłumaczyć) to wyzwanie.

@ Niamey: Drugi rozwiązanie owszem jest koślawe, ale czemu lingwistyka stosowana z angielskim/niemieckim i chińskim jest złym pomysłem? Osoby studiujące ten kierunek na UAMie, dla przykładu, studiują trzy języki - nawet zakładając, że chiński jest najtrudniejszym językiem świata, profesjonalne opanowanie chińskiego i angielskiego jest porównywalne pod względem wysiłku z opanowaniem dwóch języków biegle i jednego na poziomie średniozaawansowanym.

@ Yao laoshi: Chodziło mi raczej o różnicę pomiędzy znalezieniem Chińczyka, który tłumaczy pomiędzy chińskim a angielskim oraz Polakiem, który oferuje tłumaczenia pomiędzy chińskim, polskim i angielskim - w Polsce, przez polskie biura tłumaczeń. Chyba pierwsza opcja mimo wszystko jest bardzie kłopotliwa i droższa. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę.

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #7 dnia: 18 Kwi 2010, 05:57 »
@ Yao laoshi: Chodziło mi raczej o różnicę pomiędzy znalezieniem Chińczyka, który tłumaczy pomiędzy chińskim a angielskim oraz Polakiem, który oferuje tłumaczenia pomiędzy chińskim, polskim i angielskim - w Polsce, przez polskie biura tłumaczeń. Chyba pierwsza opcja mimo wszystko jest bardzie kłopotliwa i droższa. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę.


Bardziej kłopotliwa - to możliwe, droższa - niekoniecznie.

W ogóle nie bardzo rozumiem skupienia dyskusji na sinologach podejmujących się tłumaczeń w innych parach językowych niż polski-chiński... Problem kwalifikacji tłumaczy jest problemem obejmującym wszystkie specjalności. Część osób oferujących takie usługi po prostu nie ma odpowiednich kwalifikacji i podejmuje się rzeczy, których wykonać porządnie nie potrafi.

Ja potrzebowałem kiedyś tłumaczenia przysięgłego na niemiecki i to, co otrzymałem (tłumaczenie wykonane przez magistra germanistyki, tłumacza przysięgłego), było pełne błędów - jestem w stanie to ocenić, bo sam od prawie 10 lat tłumaczę (nieprzysięgle) na niemiecki i z niemieckiego.

Sprawa jest całkowicie indywidualna. Ktoś może mieć dyplom filologii germańskiej, angielskiej czy romańskiej, a i tak nie mieć odpowiednich kwalifikacji do tłumaczenia na odpowiednio: niemiecki, angielski czy francuski. Ktoś inny mógł nie mieć nawet lektoratu na studiach, a mieć kwalifikacje.

Tworzenie filologii "hybrydowych" chińsko-jakichśtam nie jest, moim zdaniem, żadnym rozwiązaniem (patrz wyżej).

Swoją drogą, w Polsce jednak tłumaczy się z reguły między chińskim a polskim. Myślę, że problem jest tak naprawdę marginalny.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Offline Niamey

  • Chłop
  • Dołączył: 29 Paź 2009
  • Wiadomości: 22
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #8 dnia: 18 Kwi 2010, 12:08 »
Właściwie zadanie tych pytań było łagodną próbą poddania w wątpliwość kompetencji w języku angielskim/niemieckim Polaków-tłumaczy języka chińskiego

To akurat było bardzo czytelne i tak właśnie zrozumiałam ten post.

Moje przekonanie, że lingwistyka stosowana chińsko-angielska/niemiecka jest złym rozwiązaniem nie opiera się na tym, że chiński to taki trudny język. Uważam, że sprowadzanie nauki chińskiego do zagadnień czysto lingwistycznych, z pominięciem aspektów kulturowych, literackich, filozoficznych, historycznych itd. jest szkodliwe i negatywnie wpływa na "jakość sinologa". Przy nauce języków takich, jak francuski, angielski, niemiecki, hiszpański nie jest to taką dużą wadą, gdyż najczęściej tamtejsza kultura jest nam w jakiś sposób bliska - jeśli chodzi o mnie, byłam w każdym z tych krajów, czasem nawet kilka miesięcy, znam tamtejsze dzieła literackie, filozoficzne, orientuję się mniej więcej w tamtejszej sztuce oraz obyczajach. Moja koleżanka, naprawdę rewelacyjna, jeśli chodzi o kompetencje w języku niemieckim, pierwszy raz pojechała do Niemiec dopiero pod koniec studiów (wcześniej kilkanaście lat się uczyła). W przypadku języka chińskiego, niepojechanie do Chin oraz nie wgłębianie się w tamtejszą kulturę, w znaczący sposób rzutuje negatywnie na umiejętności językowe. To trochę tak jak wielu młodych pianistów obecnie - mają świetną technikę, potrafią grać w zastraszającym tempie, ale nikt nie powie, że to dobrzy pianiści - bo nie rozumieją tego, co grają.

Nie wiem czy wypowiedziałam się jasno, ale podsumowując - nauka języka chińskiego bez zaplecza kulturowego i kontaktu z Chinami jest nauką kulawą. Dlatego też lingwistyka stosowana chińsko-jakaśtam jest złym pomysłem, bo będzie produkować kulawych sinologów (a w zasadzie nie sinologów tylko filologów języka chińskiego?).

Mówiąc szczerze nie do końca rozumiem Twoje wątpliwości. Po pierwsze sztuka tłumaczenia jest sztuką praktyczną i jak mniemam tak wygląda jej nauczanie na odpowiednich filologiach. Tak też wygląda zdobywanie tej kompetencji przez osoby nie mające odpowiedniego wykształcenia filologicznego. Powiem jak to wygląda w innych dziedzinach - tłumaczenie tekstu, dajmy na to z zakresu filozofii analitycznej, dokonane przez filologa, nigdy nie będzie tak dobre (merytorycznie), jak tłumaczenie dokonane przez filozofa zajmującego się tą działką - z tej prostej przyczyny, że filolog nie ma szans dotrzeć do tego, że termin, który tłumaczy według wszelkich prawideł sztuki, odwołuje się do jakiegoś niszowego eseju sprzed 30 lat, gdzie termin ów posiada absolutnie inne niż dotychczas użycie i w innym eseju po polsku przyjęto takie, a nie inne, nieintuicyjne tłumaczenie tegoż terminu.

Ponadto, skoro nie istnieje żadna ścieżka edukacji (oprócz studiowania sinologii i filologii np. agielskiej jednocześnie, a znam jedną taką osobę), która umożliwiałaby te "idealne" kompetencje w obu językach, to nie rozumiem czego dokładnie dotyczy Twój zarzut? Że się podejmują tych tłumaczeń? A co innego  w zasadzie proponujesz? Myślę, że w tej sytuacji wiele wyjaśniłoby porównanie tłumaczenia tego samego tekstu z chińskiego na angielski przez Polaka oraz przez Chińczyka. I wtedy moglibyśmy ocenić czy polscu tłumacze przeceniają swoje umiejętności. Swoją drogą, biorąc pod uwagę ilość absolwentów sinologii i to, że tylko jakaś niewielka część z nich oferuje tłumaczenia chiński-angielski, podejrzewam, że większość z tej garstki rzeczywiście potrafi tłumaczyć na angielski :)

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 306
  • Skąd: Warszawa
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #9 dnia: 16 Cze 2010, 15:02 »
Poczułem się po przeczytaniu pierwszego postu wywołany do tablicy, więc spieszę z wyjaśnieniem paru kwestii.

Po pierwsze - stopnie naukowe i wykształcenie mają w rzeczywistości niewiele wspólnego z rzeczywistymi kwalifikacjami i umiejętnościami. Sinologia nie kształci dobrych, a często nawet przyzwoitych tłumaczy. Zetknąłem się już parokrotnie z tłumaczeniami chn<->pl tak spartaczonymi, że zwątpiłem w sens istnienia takiego kierunku, jak sinologia ;-) Sinologia daje jedynie podstawy do poznania j. chińskiego, ale bez ciężkiej, samodzielnej pracy w trakcie i po studiach, absolwent tego kierunku nigdy nie osiągnie biegłości językowej. Tak samo jest w przypadku każdej innej filologii czy kulturoznawstwa. Mi niejednokrotnie otwiera się nóż w kieszeni, kiedy słyszę/czytam parszywie przetłumaczone listy dialogowe w filmach (akurat w tym wypadku widać to jak na dłoni, inaczej jest z książkami, kiedy trzeba sięgnąć po oryginał). Z magistrów anglistyki równie często jak z absolwentów sinologii wychodzi nieznajomość idiomów, niuansów i języka potocznego.

Po drugie - to, co tłumacz wpisze sobie w CV zależy tylko i wyłącznie od jego przyzwoitości, pewnej dozy pokory i profesjonalizmu. Sam reklamuję się z tłumaczeniami chn<->en tylko dlatego, że uważam swoją znajomość angielskiego za świetną. Oczywiście, podpieram to w CV/internecie certyfikatem CPE, maturą międzynarodową IB, ale w życiu nie odważyłbym się podjąć tłumaczenia tej pary językowej, gdybym w angielskim nie czuł się pewnie. Na marginesie - jestem nagminnie brany za Kanadyjczyka, kiedy mówię po angielsku, raz nawet pewna Kanadyjka zapytała czy jestem z Toronto, a że miasto do znam dość dobrze, bez wahania skłamałem, że spod Toronto, z Mississaugi. Poległem dopiero przy rozmowie o odleglejszych peryferiach miasta, w których nie orientowałem się już tak dobrze ;-) Podsumowując - konstruowanie oferty tłumaczeniowej jest zawsze kwestią indywidualną. Nikt przyzwoity nie zaoferuje usług w językach, które zna w stopniu niezadowalającym. Inna sprawa, że nie wszyscy tłumacze są przyzwoici, ale nie dotyczy to tylko sinologów ;-) Sam nigdy nie odważyłbym się proponować tłumaczeń z/na koreański, choć kurs odbyłem i certyfikat mam.

Po trzecie - jak ktoś już zauważył - tłumaczenia chn<->en są kwestią marginalną. Choć tłumaczę już od jakiegoś czasu, nigdy nie zdarzyło mi się takie zlecenie. Podejrzewam, że większość sinologów, którzy decydują się na umieszczenie w ofercie drugiej pary językowej, robi to tak "na wszelki wypadek". Prawda jest taka, że w Anglii/USA, Niemczech, czy Francji jest dużo więcej sinologów niż u nas, a co za tym idzie konkurencja większa i ceny bardziej wyśrubowane. Poza tym każdy zleceniodawca woli native'a. W środowisku sinologów naszą zaletą nie jest znajomość chińskiego, ale właśnie polskiego, ponieważ ta para jest dużo rzadziej spotykana, a co za tym idzie, o wiele bardziej dochodowa.

Offline YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 16 Sie 2008
  • Wiadomości: 387
    • Chiny z Bardzo Bliska
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #10 dnia: 16 Cze 2010, 15:44 »
Z tymi tlumaczeniami roznie bywa, i czasami sytuacja zmusza tlumacza do podjecia sie na goraco zadan, ktore nie zawsze umieszcza w swojej ofercie. Kilka dni temu tlumaczylem podczas jednej z polskich misji w Szanghaju. Wazny gosc z Hongkongu z tylko sobie znanych przyczyn nie chcial mowic w putonghua, wolal po angielsku (prawdopodobnie dlatego, ze wiekszosc zagranicznych uczestnikow seminarium mowila po angielsku), i z koniecznosc tlumaczylem go - bez wiekszych problemow - na chinski dla pozostalych chinskich gosci.
W sumie ciekawe doswiadczenie, tlumaczyc chinczyka, by chinczycy go zrozumieli...:)

Offline Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 24 Lip 2008
  • Wiadomości: 437
  • Skąd: Beijing
Odp: Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki
« Odpowiedź #11 dnia: 16 Cze 2010, 16:59 »
Mnie też się zdarzyło kilka razy tłumaczyć z angielskiego na chiński (ale w każdym wypadku byli to polscy oficjele, którzy woleli zabrać głos po angielsku dając zapewne szansę wysłuchania ich niechińskojęzycznej publiczności) tudzież na odwrót, a bodaj raz z chińskiego na niemiecki. Miałem nawet taką sytuację, że na spotkaniu bardzo oficjalnym (takim, gdzie każda strona przyprowadza własnego tłumacza) chiński tłumacz przekładał dla polskiej delegacji na angielski, a ja dla Chińczyków z polskiego na chiński.

Niemniej jednak takie sytuacje są naprawdę rzadkie, a poza wszystkim - jak słusznie zauważył Ximinez - to czy się ktoś podejmuje, czy nie, zależy od indywidualnego poczucia odpowiedzialności i przyzwoitości.
"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.142 sekund z 20 zapytaniami.