Wiem, że powtarzam to już w którymś wątku na temat tatuażu po chińsku, ale co mi tam, może ktoś kiedyś wysłucha:
Jako osoba uwielbiająca tatuaże i wielokrotnie już wydziarana uważam, że nie powinno się robić sobie napisów w języku, którego się nie zna! Oczywiście, można sobie sprawdzić w internetowym słowniku jak napisać to czy tamto, ale tatuaż będzie w najlepszym wypadku wiernym odwzorowaniem czcionki, na którą akurat się trafi i będzie po prostu nudny. Jeżeli ma się mniej szczęścia, albo trafi na średniego tatuatora, to kończy się ze znakami które są nieproporcjonalne, brakuje im kresek, są nieczytelne albo po prostu wyglądają głupio. Jeżeli ktoś bardzo, bardzo pragnie wydziergać sobie coś po chińsku, to tylko u solidnego tautatora ze świetnym projektem, sprawdzonym przez sinologa pod kątem czcionki, symetrii itd (o sensie nie wspominając). Jeszcze lepiej zrobić u Chińczyka, który sam najlepiej będzie wiedział jak fajnie wkomponować znaki w ciało nie zaburzając ich wyglądu graficznego. A już najlepiej odpuścić chińskie znaki i wymyślić coś osobistego, ze swojego kręgu kulturowego - coś, z czym czujemy się pewnie.
Poglądowo, jak zwykle,
Hanzi Smatter.