Autor Wątek: świetne zarobki znających chiński?  (Przeczytany 4222 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline ril

  • Skryba
  • *
  • Dołączył: 29 Lis 2009
  • Wiadomości: 82
    • Relacja z pobytu w Wietnamie
świetne zarobki znających chiński?
« dnia: 4 Paź 2010, 15:05 »
Właśnie przeczytałem artykuł o tym jak to świetnie znać egzotyczne języki. Np. chiński. Że mediana  wynagrodzeń ludzi znających bardzo dobrze chiński wynosi 8000 brutto a w przypadku znajomości francuskiego jest to tylko 5000

http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,103345,8452801,Nauka_jezykow_sie_oplaca.html

Czyżby było rzeczywiście tak dobrze?

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #1 dnia: 4 Paź 2010, 15:45 »
Wydaje mi się, że może być to prawdą tylko w przypadku, gdy jest to chiński i coś jeszcze (np. doświadczenie w bankowości, ekonomii, wykształcenie techniczne). W przypadku tłumaczy chyba nie jest tak różowo. A przynajmniej u mnie ;)

Offline Sebastian

  • Chłop
  • Dołączył: 13 Sty 2010
  • Wiadomości: 29
  • Skąd: Warszawa/昆明
    • Chiny, czyli Rzecz o Drugim Końcu Kuli
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #2 dnia: 5 Paź 2010, 10:01 »
W tym artykule tego dokładnie nie powiedziano, ale czytałem kilka innych, mniej więcej tej samej treści, gdzie w którymś kolejnym akapicie jest wyjaśnienie, że te 8 tys. pensji za znajomość chińskiego to się owszem dostaje - ale pod warunkiem, że się oprócz tego pracuje na kierowniczym stanowisku odpowiedniego rzędu w odpowiednio dużej firmie... W chwytliwym nagłówku informacji tej umieścić "zapomniano" ;)

W przypadku tłumaczy rzeczywiście nie zauważyłem jakichś niebotycznych dochodów. Zauważyłem za to rosnącą drapieżną i niezbyt zdrową konkurencję. I niszczenie rynku dumpingowymi cenami świadczonych usług...  :-[

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #3 dnia: 6 Paź 2010, 11:40 »
Zauważyłem, że to Chińczycy zaczynają psuć rynek dumpingowymi cenami, typu 30/40 PLN za stronę. Konkurencji akurat nie obawiam się w dalszej perspektywie, przynajmniej w dalszej perspektywie - coraz więcej osób kończy przygodę z sinologią na licencjacie i zajmują się innymi dziedzinami niż tłumaczenia. Może jeszcze wróci golden age, kiedy będzie można przebierać w zleceniach ;)

Offline Sebastian

  • Chłop
  • Dołączył: 13 Sty 2010
  • Wiadomości: 29
  • Skąd: Warszawa/昆明
    • Chiny, czyli Rzecz o Drugim Końcu Kuli
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #4 dnia: 6 Paź 2010, 12:34 »
Obyś miał rację z  tym kończeniem na licencjatach!  :)  A z Chińczykami psującymi rynek, to niestety jest poważniejszy problem... Pamiętam podobną sytuację z nieco innej branży. Otóż przez lata, kiedy ja wycierałem sobą kurze Chin, niektórzy z moich kolegów ze studiów odkryli prawdziwą, naówczas, żyłę złota: chińskie wycieczki. Pilotów wycieczek ze znajomością chińskiego w naszym kraju wówczas nie było - więc biura podróży płaciły słono, nie wymagając przy tym żadnych uprawnień. A praca była raczej lekka i przyjemna - o ile ktoś lubi być w ruchu i nie przeszkadza mu odrobina stresu związana zawsze z oprowadzaniem wycieczek, delegacji i innych tego typu grup. Kiedy wróciłem do Polski w 2006 roku, interes jeszcze świetnie się kręcił, jednak po kilku miesiącach okazało się, że skądś nagle pojawiła się masa Chińczyków oprowadzających grupy turystyczne - i oczywiście za jedną czwartą tego, co płacono Polakom. Efektu nie trudno się domyśleć. Jeśli to samo stanie się na rynku tłumaczeń - a zważywszy na gwałtownie wzrastającą ilość przyjeżdżających do nas liuxuesheng'ów, nie można takiej ewentualności wykluczyć - to z tłumaczenia chyba już nikt z nas nie wyżyje... No, ale może do tego nie dojdzie! :) 

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #5 dnia: 6 Paź 2010, 14:48 »
Jest jeszcze kwestia łatwości uczenia się języków obcych przez Chińczyków, szczególnie tak trudnego jak polski. Poza tym kiedy już tu osiądą, zobaczą za ile się żyje, to podniosą stawki. Przynajmniej taką mam nadzieję ;)

Offline Sebastian

  • Chłop
  • Dołączył: 13 Sty 2010
  • Wiadomości: 29
  • Skąd: Warszawa/昆明
    • Chiny, czyli Rzecz o Drugim Końcu Kuli
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #6 dnia: 7 Paź 2010, 11:54 »
No, tak - moja żona od czterech lat się męczy z nauką polskiego i łatwo jej to nie przychodzi. Nauka języków to jednak sprawa indywidualna i niektórym przychodzi łatwiej, niż innym. Co prawda umieć wydukać kilka zdań tak, żeby zapytać o drogę, to jedno, a opanować język w takim stopniu, by móc zajmować się tłumaczeniami i robić do dobrze - to zupełnie inna sprawa. Jednak jak sam zauważyłeś, już się pojawili tacy, co się za tłumaczenia biorą... 

Offline jin tongxue

  • Sędzia
  • **
  • Dołączył: 27 Gru 2008
  • Wiadomości: 111
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #7 dnia: 7 Paź 2010, 17:26 »
Tak zwani native-speakerzy są strasznie przereklamowani. Klientowi się wydaje, że native speaker to jest taki magik, co zna każde słowo w swoim języku :D

A jak przychodzi do tłumaczenia tekstów specjalistycznych, to taki native - jeśli jest bez przygotowania - wyprodukuje takiego babola, że nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. A klient nie ma jak sprawdzić, bo nawet się z nim nie dogada :DDD

Myślę, że chora sytuacja na rynku tłumaczeń chińskich ma trzy przyczyny:
1. istnieje grupa początkujących tłumaczy polskich (tzw. świeżo upieczonych "sinologów"), którym wydaje się, że za samą umiejętność otwarcia chińskiego słownika NIE DO GÓRY NOGAMI należą im się dożywotnie apanaże. Tacy tłumacze albo zaniżają jakość tłumaczeń, albo zaniżają ceny a tak czy owak PSUJĄ REPUTACJĘ pozostałym tłumaczom. Klienci wprawdzie nie rozumieją po chińsku, ale idiotami nie są, więc wolą poszukać tańszych wykonawców, zamiast płacić ChW ile za ChW co. (Dochodzę do wniosku, że warto po prostu wybrać sobie wąską specjalizację i wziąć się porządnie do nauki.)

2. tzw. native speakerzy znajdują klientów, bo stosują dumpingowe ceny, zwykle przy dumpingowej jakości. Przez co sinolodzy patrzą na Chińczyków bez mała jak Rzymianie na barbarzyńców, zamiast poszukać wśród nich partnerów do współpracy (czyli np. do korekty, do prostych tłumaczeń na chiński, do oprowadzania chińskich wycieczek w PL - oczywiście pobierając uzgodnioną prowizję,  do przywożenia słowników itp książek, do poznawania innych Chińczyków).

3. Cichym wrogiem tłumacza, który przyspieszając tłumaczenie bierze udział w psuciu rynku jest kol. google.translate. Z czasem będzie stawał się coraz potężniejszy i wierzę, że za jego sprawą minimalne ceny na tłumaczenia będą dalej drastycznie spadać.

Może zatem należy po prostu zagrać z klientem w otwarte karty:

OK, chcecie za darmo? Polecam tłumaczenie przez google.translate.

OK, niektóre zamówienia lepiej ode mnie wykona mój znajomy kolega Chińczyk (np. tłumaczenie prostej korespondencji na CHN, może nawet tłumaczenie jakichś ulotek reklamowych, albo w miarę gładkie ustne tłumaczenie jakichś nieistotnych pierdół z polskiego na CHN). W związku z tym, chcecie tanio, poprawną chińszczyzną (haha i tu się natniecie, bo dosłowne tłumaczenie z PL, które produkuje przeciętny native jest niestety DALEKIE od poprawnej chińszczyzny!) i nie zależy wam na jakości, proszę bardzo, oto jego numer telefonu i jego orientacyjny cennik.

Natomiast ja jestem filologiem z wykształcenia, broniłem się np. z eseistyki Lu Xuna i od x lat specjalizuję w obrabiarkach, i mogę zagwarantować, że nikt w Polsce wam tych waszych obrabiarek nie przetłumaczy lepiej niż ja. A oto mój numer telefonu i mój cennik.

Innymi słowy, trzeba ROZWARSTWIĆ rynek. Specjalizacja to jest normalna tendencja na rynku, czyż nie?

Myślę, że naszym podstawowym schorzeniem zawodowym jest "syndrom Miauczyńskiego": tzn. kiedy przed podjęciem działania rozważamy możliwe zyski i straty, wolimy ponieść straty z powodu działania w pojedynkę niż z powodu działania w grupie.
Wyjście? Powinniśmy przestać na siebie patrzeć wilkiem ("ja byłem w Chinach tylko 2 lata, a temu się udało całe 10, a to ch.. jeden!", "on tłumaczył dla SPÓŁKI X a ja tylko dla spółki y, a to ch..!"). Musimy zacząć się uczyć od siebie! To uzdrowi atmosferę, uzdrowi rynek. 
Konkretne kroki?
1. Założenie SINOFORUM (BRAWO Cesarz!!!!!!)
2. Wprowadzenie następującego eleganckiego zwyczaju:
polecający zlecenie ma prawo liczyć na prowizję (np. 10%) od tego, kto to zlecenie weźmie i wykona. W ten sposób każdy jest po części zainteresowany, aby ten drugi dostał zlecenie.
(Przejąłem ten pomysł (jakiś rok temu) od ludzi z Poznania i bardzo sobie go cenię.)
3. Nawiązanie współpracy z CHińczykami na NASZYCH zasadach.

Co o tym sądzicie?
得魚忘筌,得意忘言。

Offline Sebastian

  • Chłop
  • Dołączył: 13 Sty 2010
  • Wiadomości: 29
  • Skąd: Warszawa/昆明
    • Chiny, czyli Rzecz o Drugim Końcu Kuli
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #8 dnia: 8 Paź 2010, 12:22 »
Święte słowa!!! Popieram!  :)

Offline Sebastian

  • Chłop
  • Dołączył: 13 Sty 2010
  • Wiadomości: 29
  • Skąd: Warszawa/昆明
    • Chiny, czyli Rzecz o Drugim Końcu Kuli
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #9 dnia: 13 Paź 2010, 16:26 »
Kiedy wiosną 2006 roku wracałem do Polski po długiej nieobecności, zastałem nasz krajowy rynek tłumaczeń niezbyt jeszcze nasycony. Tłumacząc z języka chińskiego naprawdę można było nieźle zarobić, jednak już wtedy tu i ówdzie podnosiły się głosy, że źle się zaczyna dziać, że konkurencja się robi niezdrowa, że powinniśmy się zjednoczyć i działać razem, zamiast każdy sobie rzepkę skrobać – jeden na szkodę drugiemu, a pośrednio i nieświadomie, również na szkodę własną (bo komuż innemu psuje się rynek dumpingowymi cenami, jak nie sobie samemu – tyle, że odczuje się to może w trochę dalszej perspektywie?).

Czy powinniśmy zatem stworzyć coś w rodzaju stowarzyszenia – bardziej lub mniej formalnego? 

Offline ximinez

  • 救国大夫
  • *****
  • Dołączył: 22 Lip 2008
  • Wiadomości: 311
  • Skąd: Taipei
  • ugabuga!
    • Tłumacz polsko-chiński
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #10 dnia: 14 Paź 2010, 16:48 »
Zorganizowanie się na pewno byłoby dla nas korzystne, ale nie bardzo widzę jak miałoby to funkcjonować, zarówno od strony formalnej jak i praktycznej. Miałoby to jakikolwiek sens tylko wtedy, kiedy zebralibyśmy większość aktywnych zawodowo tłumaczy z chińskiego, co jest imho zupełnie niemożliwe, nawet z pomocą tego forum.

Offline Sebastian

  • Chłop
  • Dołączył: 13 Sty 2010
  • Wiadomości: 29
  • Skąd: Warszawa/昆明
    • Chiny, czyli Rzecz o Drugim Końcu Kuli
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #11 dnia: 23 Paź 2010, 22:35 »
Jest to prawie niemożliwe, ale... może jednak warto byłoby spróbować...?

Offline Camillvs

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 29 Lip 2008
  • Wiadomości: 296
  • Skąd: Prusy
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #12 dnia: 26 Lis 2010, 07:39 »
Kilka osób mogłoby się zebrać razem pod jednym szyldem i działać na rynku jako jedna firma. Jedyną barierą, którą widzę, to fiskalny wyzysk podatnika w Polsce.

A ceny Chińczyków za tłumaczenie to nie żaden "dumping", tylko oddech wolnego rynku. Zdrowy rynek to wolny rynek.

A właśnie, jest ktoś dobry z medycznego języka chińskiego i lubi jeździć do Wólki Kosowskiej?:D

Offline Sebastian

  • Chłop
  • Dołączył: 13 Sty 2010
  • Wiadomości: 29
  • Skąd: Warszawa/昆明
    • Chiny, czyli Rzecz o Drugim Końcu Kuli
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #13 dnia: 26 Lis 2010, 13:59 »
Nie spełniam warunku nr 2 - nie cierpię jeżdżenia do Wólki Kosowskiej...;D

A ceny Chińczyków za tłumaczenie to nie żaden "dumping", tylko oddech wolnego rynku.


Jak byśmy tego nie nazwali, działa to na naszą niekorzyść. Mówiąc bez ogródek - trzeba się więcej narobić za mniejsze pieniądze. W tej sytuacji zastanawianie się, jak by tu się obronić przed tym zjawiskiem jest chyba całkiem naturalne. Każdy z nas zainwestował coś w naukę tego języka - swój wysiłek, czas, pieniądze.  ;)

Offline Camillvs

  • Mędrzec
  • ***
  • Dołączył: 29 Lip 2008
  • Wiadomości: 296
  • Skąd: Prusy
Odp: świetne zarobki znających chiński?
« Odpowiedź #14 dnia: 27 Lis 2010, 14:22 »
Tak działa rynek, że konsumenci na tym mogą tylko zyskać, a usługodawcy muszą się bardziej starać, co podnosi poziom oferowanych usług.

No i zawsze można znaleźć jakąś fajną firmę krzak, zarabiać i nie pytać za dużo ;)

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.091 sekund z 20 zapytaniami.