fluor ma rację w tym, że Chińczycy, mimo bardzo częstego braku tonalności w chińskim w wydaniu Europejczyka, albo wręcz kompletnego mętliku i zamieszania, najczęściej z kontekstu potrafią wywnioskować sens wypowiedzi. Raz lepiej, raz gorzej, ale da się.
Faktycznie, tonów nie można uczyć się osobno. Po wstępnym poznaniu zasad i brzmienia po prostu trzeba ćwiczyć i ćwiczyć pod okiem kompetentnego instruktora i w pewnym momencie zorientujesz się, że właściwie mówisz już odruchowo w tonach. Albo że nie mówisz w ogóle. Cóż, trzeba dużo słuchać, czytać na głos, rozmawiać.
Jednak nic nie gwarantuje sukcesu. Znam ludzi, którzy mimo wielu lat nauki chińskiego za nimi nie potrafią rozróżnić tonów, usłyszeć ich, a co dopiero poprawnie się nimi posługiwać. Prawdą chyba jest to, że potrzebny tutaj choć szczątkowy słuch muzyczny. Tak mi się zdaje. Szczególnie, że z tego co widzę, ludziom z muzycznym wykształceniem faktycznie łatwiej przychodzi posługiwanie się tonami i robią to znacznie poprawniej.