Wracając do tematu wątku: w ubiegłym roku, po tym jak zaatakowano w Paryżu sztafetę z ogniem olimpijskim (przypominam, było to po stłumieniu zamieszek w Tybecie) w chińskiej sieci krążyć zaczął mail wzywający do antyfrancuskiego bojkotu. Wysyłano go sobie na zasadzie łańcuszka, tj. znajomi znajomym, a ci swoim znajomym itd. Ja też dostałem od kogoś tego maila - o którego autorstwo niektórzy podejrzewali chińskie służby. Co ciekawe, był zredagowany z zachowaniem zasad pozwalających ominąć filtry wyszukujące słowa kluczowe, o których pisze w swoim tekście Zhi Laohu.
Zamiast 政府 było gov-ern-ment, zamiast 警察 - pol.ice, XZ zamiast 西藏 itd.
Żeby było śmieszniej, mail był wściekle antyfrancuski, a nawet antyzachodni (łącznie z wypominaniem wojen opiumowych itp. zadr z przeszłości), więc w zasadzie prorządowy, chociaż władze szybko uznały, że patriotyczna młodzież jednak nieco przesadziła i próbowały za pomocą mediów łagodzić nastroje.
Nie zmienia to jednak faktu, że w celu dołożenia np. francuskiemu rządowi też trzeba uciekać się do marsjańskich sztuczek, bo system nie jest na tyle mądry, aby odróżnić różne 政府.
Nasuwa mi się też przykład z końca ubiegłego roku, kiedy to Sarkozy spotkał się w Gdańsku z Dalajlamą, co wywołało - jak zapewne pamiętacie - kolejną falę antyfrancuskich nastrojów i spowodowało odwołanie szczytu UE-Chiny (Francja przewodniczyła wówczas Unii).
Otóż na forach internetowych pisano wówczas o Sarkozy'm nie 萨科齐 (jak to jest przyjęte w zapisie znakami), a 傻科齐. Na początku wydawało mi się, że to wyłącznie drwina - i tak zapewne było, ale może jednocześnie próba ominięcia ewentualnych blokad postów z nazwiskiem znienawidzonego Napoleona XXI wieku...