Autor Wątek: HSK  (Przeczytany 3387 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: Beijing
  • Dołączył: 24.07.2008
  • Wiadomości: 409

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Yao laoshi.

Odp: HSK
« Odpowiedz #15 : 12 Wrz 2008, 13:05 »
Na UAM-ie jest w programie studiów przedmiot "translatoryka", ale tylko przez dwa semestry po dwie godziny w tygodniu (to trochę mało, ale jako wprowadzenie powinno wystarczyć).

Są różne formy certyfikacji tłumaczy, np. egzamin na tłumacza przysięgłego lub członkostwo w organizacjach zawodowych (typu TEPiS czy Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich - mają dość rygorystyczne kryteria przyjmowania członków), ale trzeba przyznać, że są one mało popularne, więc nie można się zdawać tylko na tłumaczy zrzeszonych.

Jeśli komuś zależy na znalezieniu dobrego tłumacza, powinien kierować się przede wszystkim rozsądkiem:

- Nie jest problemem sprawdzenie tłumacza. Można np. poprosić o referencje lub przynajmniej wskazanie, jakie i dla kogo tłumaczenia wykonywał, a potem to zweryfikować (chociażby zwracając się z pytaniem do poprzednich zleceniodawców lub przeglądając próbki wykonanych przekładów).

- Warto kierować się po prostu opinią innych: dotychczasowych klientów czy innych tłumaczy. Ja, nawet jeżeli nie mogę jakiegoś zlecenia zrealizować, jestem w stanie wskazać osoby, których kwalifikacje znam. Środowisko tłumaczy języka chińskiego jest na tyle wąskie, że większość osób się zna, a większe zlecenia wykonywane są wspólnie (przy tekstach o objętości powyżej kilkunastu stron to wręcz norma), a co za tym idzie orientujemy się dość dobrze w kwalifikacjach koleżanek i kolegów po fachu.

- Nie warto szukać na siłę oszczędności na tłumaczeniach, gdyż są to oszczędności pozorne. Usługi takie (zwłaszcza w przypadku chińskiego) nie są tanie i tanie być nie mogą, zgodnie z zasadą "便宜没有好货,好货不便宜". Jeśli ktoś proponuje/godzi się na niskie stawki, to znaczy, że nisko ocenia swoje własne kwalifikacje - w takim wypadku tylko ktoś bez wyobraźni może powierzyć mu poważne zlecenie. "Atrakcyjne" oferty cenowe są zasadniczo równoznaczne z przyznaniem się do braku kompetencji.
Zapisane

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 16.08.2008
  • Wiadomości: 358

    • WWW
Odp: HSK
« Odpowiedz #16 : 12 Wrz 2008, 19:03 »
Yao, wydaje mi sie ze wykazujesz za wiele wiary w organizacje i opinie, a za malo w HSK i tytuly... ;D

Czy wg Ciebie egzamin na tlumacza przysieglego lepiej weryfikuje umiejetnosci niz HSK? Fakt jest faktem, ze by do tego pierwszego przystapic nalezy najpierw miec tytul magistra, natomiast do tego drugiego - nie, wiec poprzeczki pod tym wzgledem sa inne.

Sprawdzenie tlumacza - zabawne, ze napisales o referencjach. Referencje od osob nie znajacych jezyka? Kazdy tlumacz, ktory przetlumaczy, by bylo zalatwione po mojej mysli, jest dobry... Przejrzec przetlumaczone teksty? Moze porownac orginal z tlumaczeniem?

Opinia innych tlumaczy - tych kiepskich moze tez? A skad klient ma wiedziec, ze ci tlumacze sa dobrzy lub ze polecajac kogos dobrego? A nie po prostu blizszego sobie znajomego?

Nie chce juz pisac o prywacie, hermetycznosci i solidarnosci srodowiskowej, etc. Najlepiej stworzyc stowarzyszenie tlumaczy, i zakazac wykonywania tlumaczen osobom ktore do niego nie naleza...

Ocena na zasadzie "bierze drogo wiec jest dobry"? To chyba zart z Twojej strony.

W kazdym razie niezbyt przekonuja mnie Twoje alternatywy wobec HSK czy stopni naukowych, no ale moze cos umknelo mojej uwadze w przytoczonych przez Ciebie przykladach.

Nic, milego 中秋节!

Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: Beijing
  • Dołączył: 24.07.2008
  • Wiadomości: 409

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Yao laoshi.

Odp: HSK
« Odpowiedz #17 : 12 Wrz 2008, 19:53 »
Yao, wydaje mi sie ze wykazujesz za wiele wiary w organizacje i opinie, a za malo w HSK i tytuly... ;D


Gdybym nie wierzył w HSK i tytuły, nie zdawałbym tego pierwszego i nie robiłbym doktoratu - nadal jednak uważam, że nie HSK robi tłumacza, doktorat też niekoniecznie (chyba że z translatoryki).

Czy wg Ciebie egzamin na tlumacza przysieglego lepiej weryfikuje umiejetnosci niz HSK? Fakt jest faktem, ze by do tego pierwszego przystapic nalezy najpierw miec tytul magistra, natomiast do tego drugiego - nie, wiec poprzeczki pod tym wzgledem sa inne.


Oczywiście, że tak, bo egzamin na tłumacza przysięgłego sprawdza umiejętność tłumaczenia, a HSK znajomości języka (powiedzmy), a - jak już napisałem - to nie jest równoznaczne.

Sprawdzenie tlumacza - zabawne, ze napisales o referencjach. Referencje od osob nie znajacych jezyka? Kazdy tlumacz, ktory przetlumaczy, by bylo zalatwione po mojej mysli, jest dobry... Przejrzec przetlumaczone teksty? Moze porownac orginal z tlumaczeniem?


Można to zweryfikować, nawet jak się języka nie zna. Przy tłumaczeniach ustnych widać gołym okiem, czy rozmowa toczy się płynnie, czy to, co tłumacz mówi w znanym nam języku ma w kontekście rozmowy sens. Jeśli tłumacz nie bardzo sobie radzi, widać to jak na dłoni.

Przypadek skrajny, z jakim miałem ostatnio do czynienia, to potwierdza. Zostałem powołany jako tłumacz w postępowaniu, w którym wcześniej tłumaczył ktoś inny. Zmiana nastąpiła, ponieważ funkcjonariusze prowadzący to postępowanie zorientowali się, że coś z tamtym tłumaczem jest nie tak: po prostu było to widać, m.in. po reakcjach Chińczyków, którym tłumaczono i których tłumaczono. Efekt jest taki, że trzeba sprawę odkręcać z pomocą prawników, a tamten tłumacz - zapewniam Cię - ma już opinię (zasłużenie) zszarganą...

Przy tłumaczeniach pisemnych natomiast wystarczy przejrzeć teksty tłumaczone na polski (zakładamy, że mamy do czynienia z polskim klientem). Zapewniam Cię, że nawet jeżeli polski jest językiem ojczystym tłumacza, ale tłumacz jest kiepski, będzie to w polskim tekście widoczne. Dziwaczne sformułowania, kalki językowe itp. błędy zdradzają brak kompetencji. Widziałem już niejedno tłumaczenie zrobione tak, że zęby bolą... (i nie musiałem widzieć tekstu źródłowego, żeby stwierdzić, że to fuszerka).

Opinia innych tlumaczy - tych kiepskich moze tez? A skad klient ma wiedziec, ze ci tlumacze sa dobrzy lub ze polecajac kogos dobrego? A nie po prostu blizszego sobie znajomego?

Nie chce juz pisac o prywacie, hermetycznosci i solidarnosci srodowiskowej, etc. Najlepiej stworzyc stowarzyszenie tlumaczy, i zakazac wykonywania tlumaczen osobom ktore do niego nie naleza...


To jest oczywiście problem zawodowej etyki i odpowiedzialności. Żaden z podanych przeze mnie sposobów nie daje pełnej gwarancji znalezienia dobrego tłumacza, ale uważam, że może pomóc. Powiadam, środowisko tłumaczy języka chińskiego (i w ogóle osób związanych z Chinami) jest niewielkie i naprawdę wiadomo, kto jest dobry, a kto nie. Do uczciwości nikogo nie zmusisz, ale nieuczciwość - zwłaszcza na takim, opartym na zaufaniu, rynku - prędzej czy później się zemści, więc jeśli ktoś podchodzi poważnie do sprawy, nie będzie polecał kogoś, kto się nie nadaje.

Jeśli dobrze rozumiem, sugestia dotycząca stowarzyszenia jest ironiczna - ja też nie jestem zwolennikiem tworzenia sztucznych barier w dostępie do zawodu, bo się konkurencji nie boję. Namawiam jednak każdego potencjalnego klienta do rozwagi. W przeciwnym razie grozić może jedynie śmieszność lub klapa biznesowa, konsekwencje mogą być jednak poważniejsze.

Ocena na zasadzie "bierze drogo wiec jest dobry"? To chyba zart z Twojej strony.


Ja napisałem: "bierze tanio, więc jest kiepski" - a to jednak nie do końca to samo. Kiepski tłumacz, który będzie sobie dużo liczył, prędzej czy później wypadnie z rynku, bo nikt nie będzie chciał przepłacać za fuszerkę. Dlatego kiepski tłumacz nie może sobie pozwolić na wysokie ceny.

Jeszcze raz powtarzam, nie znam stuprocentowo pewnej recepty na odróżnienie tłumacza dobrego od słabego (chodzi oczywiście o sposoby, jakie dostępne są potencjalnym klientom). Pewne sposoby można jednak zastosować, żeby ryzyko wpadki obniżyć.

Tobie również życzę radosnego święta :-)
Zapisane

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 16.08.2008
  • Wiadomości: 358

    • WWW
Odp: HSK
« Odpowiedz #18 : 12 Wrz 2008, 20:20 »
Ty chlopie lepiej spac idz, bo pozno juz... Jutro pogadamy.

YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 16.08.2008
  • Wiadomości: 358

    • WWW
Odp: HSK
« Odpowiedz #19 : 13 Wrz 2008, 05:26 »
Bez watpienia masz racje, ze zdanie egzaminu majacego na celu weryfikacje umiejetnosci tlumaczenia bedzie lepszym wyznacznikiem wykwalifikowanego tlumacza niz egzamin czysto jezykowy. Z drugiej strony bardzo dobra znajomosc obu jezykow jest warunkiem koniecznym, by ktos dobrze tlumaczyl. Tu pojawia sie pytanie, w jakim stopniu egzaminy na tlumacza przysieglego weryfikuja wiedze jezykowa? I w jakim rzeczywiscie potwierdza kwalifikacje jako tlumacza? Czy brales udzial w takich egzaminach? Pomijam kwestie osob w komisji egzaminacyjnej i ich kwalifikacje, choc to tez interesujacy temat.

Zwykle tlumacza zle osoby, ktore po prostu jezyka dobrze nie znaja. Nie wyobrazam sobie za to, zeby ktos naprawde zle tlumaczyl, jesli dobrze zna oba jezyki. Moze nie bedzie to zawsze doskonale, ale cala tresc powinna zostac przekazana. Forma przekazu to kwestia kosmetyki tlumaczenia, natomiast tresc jest podstawa i wynika ze zrozumienia - lub nie - jezyka. Ta ostatnia jest bez watpienia wazniejsza. Pomijam tu z premedytacja tlumaczenia symultaniczne, te wymagaja specyficznych umiejetnosci, oprocz znajomosci jezykow, nie o nich tu rozmawiamy. Swoja droga ile jest osob w kraju, ktore potrafia je wykonywac (chodzi oczywiscie o j.chinski)?

Kolejna rzecz w tlumaczeniach, to znajomosc tematyki. Jesli slabo zna sie dana tematyke i zwiazane z nia slownictwo, wowczas trudno jest gwarantowac dobre tlumaczenie. Ta kwestia znow sprowadza sie tak naprawde do znajomosci jezyka - a konkretnie slownictwa w okreslonej dziedzinie.

Nastepna rzecz to... odrobina inteligencji. Trzeba jej troche, by stawic czola tlumaczeniu rzeczy, o ktorych niewiele sie wie. Wowczas zwykle tlumaczenie opisowe pozwala na wybrniecie z sytuacji - co jest o tyle latwe, ze wiekszosc roznego rodzaju specjalistycznej terminologii w chinskim jest tak naprawde opisowa. Gorzej bedzie z ta terminologia w jezyku zachodnim. Stad tez najlepszy bedzie tlumacz, ktory ma rowniez wyksztalcenie zwiazane z tematyka rozmow.

Piszesz o sprawdzeniu tlumaczen pisemnych potencjalnego tlumacza - razace bledy w tekscie np. polskim swiadcza tylko o niedostatecznym opanowaniu obu jezykow i tematyki. Swiadcza rowniez o niedbalosci. Tak wiec problem znow sprowadzilbym zasadniczo do znajomosci jezykow. Jesli chodzi o ustne - podobnie (pomijajac fakt, ze jak klient moze w ten sposob weryfikowac potencjalnego tlumacza przed zatrudnieniem go?). Jestem przekonany, ze tlumacz w podanym przez Ciebie przykladzie po prostu nie znal dobrze obu jezykow.

Nie mam pojecia, jak duze jest srodowisko tlumaczy j. chinskiego w Polsce. Czy znasz ich wszystkich, takze tych mieszkajacych np. w Chinach?  :);D Swoja droga nie wierze, ze znajac nawet kogos lepszego nie poleci sie raczej blizszego kumpla. Szczegolnie, gdy jest to kwestia wyboru nie miedzy tlumaczeniem zlym i dobrym, a akceptowalnym i bardzo dobrym. Masz racje, ze to kwestia etyki, ale jestem realista - a moze za dlugo w Chinach przebywam... :(

Jesli chodzi o wynagrodzenie vs umiejetnosci, to napisales 好货不便宜, ale masz racje, 不便宜 nie jest dokladnie tym samym co 贵... ;D Kiepski tlumacz ktory ewidentnie spartaczy robote nie wypadnie z rynku, nawet jesli bedzie drogi, jesli tylko bedzie umial znalezc nowych klientow. To tak jak z tymi seryjnymi oszustami. Nawet, jesli tlumacze znaja sie miedzy soba, klienci juz niekoniecznie. Oczywiscie te kwestie moglyby rozwiazac referencje, ale czesto nikt nie jest nimi zainteresowany. Klienci czesto nie chca ujawniac, ze robia biznes z Chinami; nowi klienci nie chca pracowac z tlumaczem, ktory juz dla kogos z branzy tlumaczyl. Czesto jest tak, ze preferuja kogos zaufanego, niz dobrego, jesli nie mozna obu tych cech polaczyc.

NB - jakie sa obecnie stawki tlumaczy j.chinskiego w Polsce? Mozesz podac konkretne cyfry?

Dywagacje dywagacjami, do HSK warto i nalezy podejsc, jesli ma sie taka mozliwosc, i zachecam do tego kazdego. Nawet jesli potem wyniki tego egzaminu beda dyskredytowane przez osoby krytycznie do niego nastawione...

I zgodze sie z Toba, ze nie ma do konca pewnej metody pozwalajacej na oddzielenie ziarna od plew w tej branzy. Takie zycie.

Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: Beijing
  • Dołączył: 24.07.2008
  • Wiadomości: 409

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Yao laoshi.

Odp: HSK
« Odpowiedz #20 : 13 Wrz 2008, 11:17 »
O HSK:

Ja nie dyskredytuję wyników HSK, zwracam jedynie uwagę na to, że z metodologicznego punktu widzenia egzamin jest przygotowywany w sposób, który nie daje w pełni wiarygodnego pomiaru kompetencji językowych (w przypadku kandydatów z krajów Zachodu wynik jest z reguły poniżej ich rzeczywistych umiejętności, czasami drastycznie poniżej).

Nieskromnie powiem, że wiem co nieco o egzaminowaniu z języka, gdyż sam wielokrotnie męczyłem się układając kolokwia, egzaminy itp. tudzież je oceniając. Nie mówiąc już o tym, że (oprócz HSK) miałem okazję przystępować do pięciu innych egzaminów na różne certyfikaty językowe i - przy wszystkich wadach tych pozostałych - HSK wypada metodologicznie zdecydowanie najgorzej.

Dlatego w moich wypowiedziach na temat HSK starałem się wskazać, co można zrobić, żeby wynik zoptymalizować, czyli nie wypaść znacznie poniżej swoich możliwości. Ja będę zawsze wychodził z założenia, że polski student z danym wynikiem HSK tak naprawdę po chińsku mówi nieco lepiej (a czasem nawet dużo lepiej).
Zapisane

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: Beijing
  • Dołączył: 24.07.2008
  • Wiadomości: 409

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Yao laoshi.

Odp: HSK
« Odpowiedz #21 : 13 Wrz 2008, 12:03 »
Zwykle tlumacza zle osoby, ktore po prostu jezyka dobrze nie znaja. Nie wyobrazam sobie za to, zeby ktos naprawde zle tlumaczyl, jesli dobrze zna oba jezyki. Moze nie bedzie to zawsze doskonale, ale cala tresc powinna zostac przekazana. Forma przekazu to kwestia kosmetyki tlumaczenia, natomiast tresc jest podstawa i wynika ze zrozumienia - lub nie - jezyka. Ta ostatnia jest bez watpienia wazniejsza. Pomijam tu z premedytacja tlumaczenia symultaniczne, te wymagaja specyficznych umiejetnosci, oprocz znajomosci jezykow, nie o nich tu rozmawiamy. Swoja droga ile jest osob w kraju, ktore potrafia je wykonywac (chodzi oczywiscie o j.chinski)?

Kolejna rzecz w tlumaczeniach, to znajomosc tematyki. Jesli slabo zna sie dana tematyke i zwiazane z nia slownictwo, wowczas trudno jest gwarantowac dobre tlumaczenie. Ta kwestia znow sprowadza sie tak naprawde do znajomosci jezyka - a konkretnie slownictwa w okreslonej dziedzinie.

Nastepna rzecz to... odrobina inteligencji. Trzeba jej troche, by stawic czola tlumaczeniu rzeczy, o ktorych niewiele sie wie. Wowczas zwykle tlumaczenie opisowe pozwala na wybrniecie z sytuacji - co jest o tyle latwe, ze wiekszosc roznego rodzaju specjalistycznej terminologii w chinskim jest tak naprawde opisowa. Gorzej bedzie z ta terminologia w jezyku zachodnim. Stad tez najlepszy bedzie tlumacz, ktory ma rowniez wyksztalcenie zwiazane z tematyka rozmow.


Masz rację, że treść jest najważniejsza, ale nie można też lekceważyć formy. Ja tu cały czas piszę o tłumaczeniu z prawdziwego zdarzenia, nie o "tłumaczeniu", zabawie w tłumaczenie czy przyjacielską przysługę dla pana Zdzisia, który chce kupić kontener gwoździ... Jeśli tłumaczysz tekst do publikacji lub oficjalne rozmowy w ministerstwie, nie możesz sobie pozwolić na wplatanie w każde zdanie nieśmiertelnego 那个,这个...

Tłumaczenie polega na tym, żeby treść wyrażoną w języku A (źródłowym) wyrazić w formach właściwych dla języka B (docelowego), z uwzględnieniem konwencji, stylistyki itd. języka B.

Podstawą jest oczywiście znajomość języków A i B, ale nikt nigdy nie nauczy się żadnego języka na tyle, żeby znać wszystkie możliwe słówka, formy tekstów, konwencje przyjęte w ich formułowaniu itd. Specjalizacja, o której piszesz, byłaby oczywiście świetnym rozwiązaniem, ale tutaj zderzamy się z rzeczywistością - gdyby tłumacze języka chińskiego w Polsce zaczęli się wąsko specjalizować (oczywiście każdy z nas ma jakieś obszary specjalizacji, ale nie ograniczamy się do nich wykonując zlecenia), 3/4 klientów zostałaby na lodzie.

I tu właśnie liczy się to, co wykracza poza zwykłą znajomość języka, a należy do warsztatu tłumacza - m.in. to, co nazwałeś w swojej wypowiedzi "odrobiną inteligencji" (ale to jest raczej umiejętność, której można się nauczyć i którą można wyćwiczyć). Radzenie sobie w sytuacjach, kiedy nie znamy tematu i słownictwa - a takie sytuacje zdarzać się będą zawsze, bo nikt nie osiągnie takiego poziomu znajomości chińskiego, żeby jednocześnie wiedzieć, jak po chińsku nazywają się: odchody polatuch z gatunku Trogopterus xanthipes, nadkrytyczny dwutlenek węgla, spółka komandytowo-akcyjna i sekcja madrygalistów (przykłady autentyczne z różnych tłumaczeń).

Trzeba zatem wiedzieć, jak się należy za takie rzeczy zabrać - i nie chodzi tu o jakąś teorię, ale o realne umiejętności, wykraczające poza znajomość dwóch języków, między którymi dokonuje się tłumaczenia. Czy wyobrażasz sobie kogoś, kto nauczy się chińskiego na tyle, żeby wiedzieć, jak jest po chińsku np. "Lajkonik" (czyli słowo, które po prostu nie ma chińskiego odpowiednika). Jeśli się na coś takiego trafi, trzeba odpowiednik stworzyć i to zgodnie z zasadami sztuki przekładowej - to są m.in. te umiejętności, po których poznaje się dobrego tłumacza, a które Ty pewnie określisz mianem "odrobiny inteligencji" (inteligencja, jak to w pracy umysłowej, niewątpliwie się przydaje, i to bardzo, ale umiejętności i doświadczenie nie mniej).

NB - jakie sa obecnie stawki tlumaczy j.chinskiego w Polsce? Mozesz podac konkretne cyfry?


Profesjonalni tłumacze pracują za co najmniej 1000-1500 złotych dziennie. Zdarzają się jednak zlecenia za 200-350 złotych dziennie i podobno są ludzie, którzy je biorą - o poważnym tłumaczeniu nie może być oczywiście w tym przypadku mowy.

Odrębna kwestia to tłumaczenia dla sądów, prokuratury czy innych organów, które płacić mogą jedynie według rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości. To są pieniądze śmieszne w porównaniu ze stawkami rynkowymi, ale ja osobiście podejmuję się od czasu do czasu z obywatelskiego obowiązku (zwłaszcza po ostatnich dwóch przypadkach, kiedy przekonałem się, że mogę w ten sposób naprawdę komuś pomóc).
Zapisane

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 16.08.2008
  • Wiadomości: 358

    • WWW
Odp: HSK
« Odpowiedz #22 : 13 Wrz 2008, 14:22 »
HSK:
Czy z 5 egzaminow (rozumiem, ze jezykowych), do ktorych przystepowales, ktorys byl z chinskiego? Jesli tak, to ciekaw jestem jaki - bo rozumiem, ze oceniasz go lepiej niz HSK.
Pewnie masz racje piszac, ze przy takim samym wyniku HSK poziom umiejetnosci mowienia Polaka bedzie nieco wyzszy niz Japonczyka czy Koreanczyka. Akurat nasz jezyk pozwala na dosc szybkie opanowanie fonetyki j.chinskiego, choc niestety czesto jest tak, ze dopasowuje sie automatycznie polskie gloski do chinskich i na tym dalej "jedzie" - choc przeciez tak naprawde roznia sie one od siebie.
Wracajac do HSK - jak w przypadku kazdego testu przygotowanie do niego, zapoznanie z formami zadawania pytan, z pewnoscia pozwoli na zwiekszenie szansy uzyskania wyzszych wynikow. Zatem moje pytanie  - czy jest lepszy, alternatywny dla HSK egzamin, ktory lepiej weryfikuje znajomosc chinskiego? Egzamin, do ktorego nie trzeba sie specjalnie przygotowac, bo jest tak skonstruowany, ze testuje znajomosc jezyka tylko, a nie wprawe w rozwiazywaniu quizow jezykowych.

Tlumaczenia:
Dzieki za informacje, jestem zaskoczony wysokoscia wynagrodzenia tlumaczy... :o
Jesli chodzi o forme "podawania" tlumaczenia, to jest to mimo wszystko kosmetyka i w duzej mierze zalezy bardziej od elokwencji, a nie koniecznie znajomosci jezyka. Z tlumaczeniami zawsze jest odwieczny problem, czy tlumaczyc doslownie, czy tlumaczyc idee. Zwykle konieczny jest kompromis i laczenie obu metod. Napotykajac nowe slownictwo rowniez trzeba sobie radzic. Nawet, jesli mozna nabyc umiejetnosci tlumaczenia na biezaco nowych (dla tlumacza) slow, nigdy nie ma pewnosci, ze tlumaczenie to bedzie zgodne z istniejacym w obcym jezyku slowem/odpowiednikiem. Pol biedy, jesli tlumaczenia dokonuje sie miedzy ludzmi znajacymi sie na dyskutowanej tematyce. Gorzej, gdy zna sie na niej tylko jedna strona - choc wowczas mozna bez wstydu zapytac ta znajaca sie, co to wlasciwie jest - i przelozyc slowo opisowo. Najczesciej jednak ta nieznajaca sie na tematyce strona bedzie sama prosila o wyjasnienia...

Tlumaczenie pisemne jest o tyle latwe, ze mozna spokojnie korzystac z literatury i slownikow. Jedyne utrudnienie, to specyficzna forma jezyka pisanego, rozniaca go od kolokwialnego.

Tlumaczenie ustne jest trudniejsze, bo wykonuje sie je w czasie realnym, tu i teraz. Wymaga czesto znajomosci lokalnych akcentow czy tez fonetycznych przeinaczen, a czesto lokalnej skladni. Niemozliwe jest korzystanie ze slownika. Pozostaje oparcie na doswiadczeniu w tlumaczeniu, wiedzy, odniesienie do kontekstu.

Elokwencja i erudycja bardzo sa w tlumaczeniu pomocne, a urok i wdziek osobisty tlumacza jeszcze bardziej...

Masz racje co do tlumaczen oficjalnych. Ja podzielilbym je na trzy rodzaje - gornolotne pusto-slowie, konkretne dyskusje i swawole przy stole. Z pierwszym mozna sobie doskonale dac rade majac opanowane frazy z przemowien wysokich funkcjonariuszy i prowadzacych 新闻联播. To drugie to juz tlumaczenie nie rozniace sie od specjalistycznego. A trzecie najbardziej wymagajace - gdy obie strony zdazyly spozyc nieco alkoholu, dochodzi do rodzaju "zblizenia", zaczynaja sie zarty (czesto ciezki orzech do zgryzienia dla tlumacza), ale tak naprawde wiele rzeczy jest wlasnie wowczas ostatecznie zalatwianych, w relatywnie luznej i mniej formalnej atmosferze.

A wtracanie 这个, 那个 czy tym podobnych fraz swiadczy tylko o niskiej kulturze jezykowej tlumacza i - podkreslam to jeszcze raz - slabej znajomosci jezyka. Zeby dobrze tlumaczyc trzeba przede wszytskim dobrze jezyki znac. Amen.

Ide zjesc Yuebinga...

Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: Beijing
  • Dołączył: 24.07.2008
  • Wiadomości: 409

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Yao laoshi.

Odp: HSK
« Odpowiedz #23 : 13 Wrz 2008, 15:47 »
HSK:
Czy z 5 egzaminow (rozumiem, ze jezykowych), do ktorych przystepowales, ktorys byl z chinskiego? Jesli tak, to ciekaw jestem jaki - bo rozumiem, ze oceniasz go lepiej niz HSK.

Zatem moje pytanie  - czy jest lepszy, alternatywny dla HSK egzamin, ktory lepiej weryfikuje znajomosc chinskiego? Egzamin, do ktorego nie trzeba sie specjalnie przygotowac, bo jest tak skonstruowany, ze testuje znajomosc jezyka tylko, a nie wprawe w rozwiazywaniu quizow jezykowych.


Nie, żaden z tych pięciu egzaminów nie był egzaminem z chińskiego i niestety nie znam żadnej alternatywy dla HSK. Pojawiły się ostatnio egzaminy z chińskiego języka biznesowego, w wyniku których można uzyskać odnośny certyfikat, ale to inna bajka i nawet nie wiem, jak to wygląda.

Tlumaczenia:
Dzieki za informacje, jestem zaskoczony wysokoscia wynagrodzenia tlumaczy... :o
Jesli chodzi o forme "podawania" tlumaczenia, to jest to mimo wszystko kosmetyka i w duzej mierze zalezy bardziej od elokwencji, a nie koniecznie znajomosci jezyka. Z tlumaczeniami zawsze jest odwieczny problem, czy tlumaczyc doslownie, czy tlumaczyc idee. Zwykle konieczny jest kompromis i laczenie obu metod. Napotykajac nowe slownictwo rowniez trzeba sobie radzic. Nawet, jesli mozna nabyc umiejetnosci tlumaczenia na biezaco nowych (dla tlumacza) slow, nigdy nie ma pewnosci, ze tlumaczenie to bedzie zgodne z istniejacym w obcym jezyku slowem/odpowiednikiem. Pol biedy, jesli tlumaczenia dokonuje sie miedzy ludzmi znajacymi sie na dyskutowanej tematyce. Gorzej, gdy zna sie na niej tylko jedna strona - choc wowczas mozna bez wstydu zapytac ta znajaca sie, co to wlasciwie jest - i przelozyc slowo opisowo. Najczesciej jednak ta nieznajaca sie na tematyce strona bedzie sama prosila o wyjasnienia...

Tlumaczenie pisemne jest o tyle latwe, ze mozna spokojnie korzystac z literatury i slownikow. Jedyne utrudnienie, to specyficzna forma jezyka pisanego, rozniaca go od kolokwialnego.

Tlumaczenie ustne jest trudniejsze, bo wykonuje sie je w czasie realnym, tu i teraz. Wymaga czesto znajomosci lokalnych akcentow czy tez fonetycznych przeinaczen, a czesto lokalnej skladni. Niemozliwe jest korzystanie ze slownika. Pozostaje oparcie na doswiadczeniu w tlumaczeniu, wiedzy, odniesienie do kontekstu.

Elokwencja i erudycja bardzo sa w tlumaczeniu pomocne, a urok i wdziek osobisty tlumacza jeszcze bardziej...

Masz racje co do tlumaczen oficjalnych. Ja podzielilbym je na trzy rodzaje - gornolotne pusto-slowie, konkretne dyskusje i swawole przy stole. Z pierwszym mozna sobie doskonale dac rade majac opanowane frazy z przemowien wysokich funkcjonariuszy i prowadzacych 新闻联播. To drugie to juz tlumaczenie nie rozniace sie od specjalistycznego. A trzecie najbardziej wymagajace - gdy obie strony zdazyly spozyc nieco alkoholu, dochodzi do rodzaju "zblizenia", zaczynaja sie zarty (czesto ciezki orzech do zgryzienia dla tlumacza), ale tak naprawde wiele rzeczy jest wlasnie wowczas ostatecznie zalatwianych, w relatywnie luznej i mniej formalnej atmosferze.

A wtracanie 这个, 那个 czy tym podobnych fraz swiadczy tylko o niskiej kulturze jezykowej tlumacza i - podkreslam to jeszcze raz - slabej znajomosci jezyka. Zeby dobrze tlumaczyc trzeba przede wszytskim dobrze jezyki znac. Amen.


Widzę, że zbliżamy się do porozumienia :-)

Problemy, które opisałeś, a w zasadzie ich rozwiązywanie, to właśnie warsztat tłumacza, który cały czas miałem na myśli. To, w jaki sposób dana osoba z tego typu problemami sobie radzi (i czy radzi sobie w ogóle), zależy właśnie od kompetencji zawodowych, nabytych w drodze odpowiedniego wyszkolenia i zawodowej praktyki. Tym się właśnie różni tłumacz dobry od tłumacza kiepskiego.

Nawet umiejętność zachowania odpowiedniej trzeźwości umysłu po wypiciu pewnej ilości toastów 茅台 zaliczyłbym do umiejętności warsztatowych ;-)

Ide zjesc Yuebinga...


Smacznego!
Zapisane

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

YLK

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dołączył: 16.08.2008
  • Wiadomości: 358

    • WWW
Odp: HSK
« Odpowiedz #24 : 15 Wrz 2008, 07:45 »
Znow nasze poglady gdzies sie spotkaly... :D

Swoja droga ciekaw jestem egzaminu z biznesowego j.chinskiego - podziel sie szczegolami, jak bedziesz cos wiecej wiedzial.

A yuebing byl smaczny, 豆沙的. Ciekaw jestem, jak wypadna te w Poznaniu (dzisiaj degustacja?)...

Eddie

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 24
  • Skąd: brać pieniądze na piwo?
  • Dołączył: 07.09.2008
  • Wiadomości: 17
  • Że co ?

Odp: HSK
« Odpowiedz #25 : 15 Wrz 2008, 09:53 »
Darmowe jedzenie w poznaniu? Wiecej info prosze

Głodny student.

;-p
Zapisane

NIECH ŻYJĄ WSZYSTKIE NARODY DEMOKRACJI LUDOWEJ!

Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: Beijing
  • Dołączył: 24.07.2008
  • Wiadomości: 409

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Yao laoshi.

Odp: HSK
« Odpowiedz #26 : 15 Wrz 2008, 10:27 »
Ciasteczka księżycowe w Poznaniu jutro (16 września) o 17:30 w Collegium Maius - imprezę organizuje Instytut Konfucjusza.
Zapisane

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Eddie

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 24
  • Skąd: brać pieniądze na piwo?
  • Dołączył: 07.09.2008
  • Wiadomości: 17
  • Że co ?

Odp: HSK
« Odpowiedz #27 : 15 Wrz 2008, 14:37 »
Jeśli impreza nie jest tylko dla wybrańców, postaram się przemycić moją szacowną osobę po parę darmowych słodyczy. Akurat jutro jestem w poznaniu jako, że odbieram swój poszukiwany słownik chińsko-rosyjski... Ah, szczęśliwy dniu zesłany przez cesarza!

P.S.: Pomijając całą jakże ciekawą wymianę zdań między Panami, zachowam się jak nadworny clown i spytam... czy można zdawać HSK w Polsce? I czy tylko w Instytucie Konfucjusza w Krakowie ?
Zapisane

NIECH ŻYJĄ WSZYSTKIE NARODY DEMOKRACJI LUDOWEJ!

Yao laoshi

  • Mędrzec
  • ***
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiek: 30
  • Skąd: Beijing
  • Dołączył: 24.07.2008
  • Wiadomości: 409

  • Zobacz album fotografii Użytkownika Yao laoshi.

Odp: HSK
« Odpowiedz #28 : 15 Wrz 2008, 17:03 »
Jeśli impreza nie jest tylko dla wybrańców, postaram się przemycić moją szacowną osobę po parę darmowych słodyczy.


Szczerze mówiąc, nie wiem. Ja wprawdzie dostałem pocztą imienne zaproszenie, ale nie sądzę, żeby tego typu impreza była imprezą zamkniętą - w końcu Instytut Konfucjusza jest po to, żeby upowszechniać wiedzę o kulturze chińskiej w społeczeństwie, a zatem byłbym nieco zdziwiony, gdyby nie wpuszczali wszystkich zainteresowanych.

czy można zdawać HSK w Polsce? I czy tylko w Instytucie Konfucjusza w Krakowie ?


Nie mam pojęcia. Kilka lat temu (kiedy jeszcze nie było IK w Krakowie ani nigdzie indziej) pojawiła się wiadomość o powołaniu centrum egzaminacyjnego HSK na Uniwersytecie Warszawskim. Czy odbywają się tam nadal te egzaminy, nie mam pojęcia (o sprawie jest w każdym razie podejrzanie cicho...).
Zapisane

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

卡洛丽娜

  • Chłop
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiek: 21
  • Dołączył: 23.08.2008
  • Wiadomości: 8

Odp: HSK
« Odpowiedz #29 : 15 Wrz 2008, 18:31 »
co powiedziecie o tym? -> http://grono.net/forum/topic/15921368/0/

warto?
Zapisane
 

chiński nauka | chiński tłumacz | język chiński | tłumacz chiński | chiński | chiński | chiński tłumaczenia | chiński Warszawa | kurs chińskiego
mandaryński | mandaryński nauka | nauka chińskiego | tłumaczenia chiński