Ja swoje podejscie do HSK mialem w 1991 - po 2 latach nauki w Polsce i roku nie calym w Chinach. Wowczas nie bylo jeszcze 高级, tylko 中级, i wyniku nie musze sie wstydzic. Ogolnie rzecz biorac uwazam, ze do HSK trzeba podejsc, ale nie jestem pewien, czy warto sie pod niego specjalnie uczyc. W moim przypadku - i moich 同学 - nikt nas specjalnie pod HSK nie przygotowywal, i materialow za wiele wtedy nie bylo.
Nie wiem, czy w kraju ktokolwiek - oprocz sinologow i studentow sinologii - w ogole wie o tym egzaminie. Nie ma sie wiec co dziwic, ze zaden pracodawca nie pyta o wyniki HSK, nie kaze sobie pokazac certyfikatu, etc. Zreszta malo kto z osob np. handlujacych z Chinami potrafii tak naprawde zorientowac sie, czy jego tlumacz jest dobry czy nie, czy dobrze mowi po chinsku, czy dobrze tlumaczy, czy dobrze czyta i rozumie, etc. No bo niby jak i skad?
Uwazam jednak, ze kazda uczelnia powinna wymagac, by studenci wysylani na praktyki jezykowe do Chin podchodzili do HSK i przywozili certyfikat. I zeby choc w ten sposob byla weryfikowana zdobyta wiedza jezykowa. By ludzie uczacy sie i nauczajacy chinskiego stali sie bardziej swiadomi istnienia tego testu i by mimo jego slabych stron przywiazywali do niego wieksza wage. Ja mialem sytuacje, gdy niejaki pan Alfred M (na UAMie dosc znana osoba), gdy po jakichs 10 latach w ChRL udalem sie na stare smiecie celem odgrzania stosunkow, zapytal mnie (przysiegam, slyszalem glebokie powatpiewanie...), czy w ogole mowie po chinsku, bo "panie, ludzie siedza latami za granica i ni w zab jezyka nie znaja". Nie bylo pytan o jakies wyniki, certyfikaty, dyplomy, etc. Dosc to smutne dla mnie bylo - a liczylem na czerwony dywan, fanfary, dzieci w strojach ludowych...

Nikt nie jest prorokiem we wlasnym kraju.
A do HSK zachecam, chocby dla zweryfikowania swoich umiejetnosci/wiadomosci w ten oficjalny sposob. Weryfikacje przez zycie/ulice pomijam, jest nieoficjalna i wiadomo, ze kazdy mieszkaniec Kraju Srodka zapieje z zachwytu - nawet slyszac z trudem wystekane 你好...
