Z jednej strony patrząc, skoro po roku - jak się dowiadujemy - nadal trwają prace nad literą A, to zakładając tempo: 1 litera rocznie możnaby się spodziewać ukończenia prac nie wcześniej niż za jakieś 25 lat. W drugą stronę powinno póść szybciej. Przypomina mi to Encyklopedię Muzyczną PWN, która powstawała od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Ostatnio ukazał się przedostatni, 11 tom. Po zakończeniu prac nad tomem 12-tym pewnie trzeba będzie jeszcze poczekać kilka lat na tom z poprawkami. Z jednej strony to wolno i ręce opadają jak się pomyśli że nie dożyję być może ukończenia słownika ale jest to praca, na której będą się opierać kolejne pokolenia i dziękować poprzednikom, że ktoś kiedyś podjął decyzję "startujemy". Oby tylko nie okazało się że postęp technologiczny (słownik internetowy w rodzaju jakiejś "LingwoWikipedii") za kilka dziesięcioleci spowoduje, że ta praca jako spóźniona nie będzie już nikomu potrzebna (podobnie jak Wikipedia która w kilka lat po starcie już zgromadziła wiedzę znacznie przekraczającą Encyclopedię Britannica). Cieszy jednak niezmiernie fakt, że tak duże dzieło jest wykonywane z należytą dokładnością a nie "po łebkach". Możliwe też, że za kilka lat Chiny (jakiś Hanban) jako wielki sponsor dofinansuje lub w jakiś sposób wspomogą projekt na tyle, że dostanie on gwałtownego przyspieszenia i moje obawy przedśmiertne okażą się bezzasadne.