Autor Wątek: Konflikt Japonia-Chiny  (Przeczytany 3242 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline ikari_yui

  • Chłop
  • Dołączył: 6 Sie 2008
  • Wiadomości: 11
Odp: Konflikt Japonia-Chiny
« Odpowiedź #15 dnia: 4 Wrz 2008, 19:31 »
Przepraszam, ale naprawdę nie rozumiesz istoty problemu.
To nie jest kwestia czysto polityczna jak piszesz. Chociaż jest to pojęcie na tyle szerokie, że możemy pod to podciągnąć wszystko.

Cytuj
bo w zasadzie nie ma potrzeby się tam zjawiać, możnaby nawet oddać hołd poległym zza rządowego biurka.


Przepraszam ale żartujesz w tym momencie?
Najprostsze porównanie. Czy Polak modli się zza biurka czy idzie do kościoła?
Czy podczas obchodów dnia niepodległości defilady odbywają się gdziekolwiek, czy też przed grobami żołnierzy?

Oczywiście, że zrozumiałe jest iż Japończycy, w tym i japońscy politycy, czują potrzebę odwiedzin w tej świątyni. Poza tym to jest potrzeba indywidualnego człowieka czy chce uczcić pamięć żołnierzy, którzy zginęli walcząc o jego kraj, o jego wolność.

Dlaczego świątynia miałaby być związana z miejscem bitwy? Czy Twoim zdaniem to by jej dodało wartości? My też nie chodzimy w lipcu pod grunwald, ani nie udajemy się pod Wiedeń. Ale za to uroczystości pod grobami i pomnikami poświęconymi nieznanym żołnierzom to powszechny zwyczaj.
Tym bardziej Yasukuni jest jedną z najważniejszych świątyń kultu shintoistycznego w Japonii.

Cytuj
Ot, po wojnie umieszczono tam tablice z nazwiskami japońskich bohaterów wojennych wśród których są też i zbrodniarze.

Przepraszam po raz kolejny ale jestem głęboko poruszona niekompetencją twierdzeń, które piszesz. Znam Cie z wielu miejsc gdzie zwykle wypowiadałaś się bardzo ciekawie o Japonii ale to co tutaj napisałaś jest nieprawdą.
Świątynia nie powstała "po wojnie." No chyba, że miałaś na myśli wojnę Boshin. Ponieważ to właśnie dla uczczenia jej ofiar, opowiadających się notabene za restauracją, została ona zbudowana na rozkaz cesarza Meiji w 1869 r. I choć była to początkowo jedna z wielu świątyń to już 1879 r. stała się głównym ośrodkiem kultu osób, które oddały życie za Japonię. Więc skracanie historii i roli świątyni do "po wojnie" jest co najmniej nie na miejscu.

I tu nie chodzi o zbrodniarzy. Ponieważ jeżeli zagłębisz się w historię Japonii wystarczająco to  zrozumiesz, że trybunał tokijski sobie, a rzeczywistość i przebieg wojny na Pacyfiku sobie. Ale to już jest zbyt głęboki i kontrowersyjny dyskurs. Zatrzymajmy się na poziomie historii powszechnie uznawanej przez państwa zachodu i państwa pokrzywdzone. Czyli tak chodzi o zbrodniarzy skazanych przez trybunał tokijski. I nie ma co się dziwić, że Koreańczycy i Chińczycy palą japońskie flagi.
Ale chodzi też o coś innego o to, że Japonia nie rozumie resentymentów drugiej strony. O to, że młodzi Japończycy twierdzą, że masakry nankińskiej nie było. O to, że jeszcze minie wiele lat zanim Azja dojdzie do takiego status quo do jakiego doszła Europa mimo, że u nas nadal wiele kwestii pozostaje nierozwiązanych. Ale wracajmy do świątyni. Chodzi o to właśnie, że Japończycy nie widzą problemu w odwiedzaniu świątyni, która, choć oczywiście możesz uważać inaczej, jest symbolem wojskowości, nacjonalizmu etc. Problem jest w tym, że nie rozliczyli się z historią, nie pogodzili się z nią i ma podłoże kulturowo - społeczne i najprędzej zmieni się coś za kilka pokoleń, choć wątpię.

Przepraszam jeśli mój post wyszedł za ostry. To naprawdę jest polemika z tym co napisałaś, a nie z Twoją osobą.
Pozdrawiam,

Offline noel

  • Chłop
  • Dołączył: 15 Sie 2008
  • Wiadomości: 25
Odp: Konflikt Japonia-Chiny
« Odpowiedź #16 dnia: 4 Wrz 2008, 20:19 »
Cytuj
Cytuj
bo w zasadzie nie ma potrzeby się tam zjawiać, możnaby nawet oddać hołd poległym zza rządowego biurka.

Przepraszam ale żartujesz w tym momencie?

Widocznie wyszło mi zbyt duże uproszczenie. Chodziło o to, że w zasadzie mógłby załatwić tę sprawę gdziekolwiek indziej - pałacu cesarskim, dowolnej świątyni czy jeszcze innym miejscu, ale pomimo to idzie właśnie do Yasukuni.

Cytuj
Najprostsze porównanie. Czy Polak modli się zza biurka czy idzie do kościoła?

W zasadzie modlić się można gdziekolwiek, nie tylko w kościele, ale nie ma tu co przyrównywać religii chrześcijańskiej do shinto czy buddyzmu.

Cytuj
Czy podczas obchodów dnia niepodległości defilady odbywają się gdziekolwiek, czy też przed grobami żołnierzy?

Właśnie o to chodzi. Żołnierzy czcimy na cmentarzach, tam gdzie (powiedzmy) fizycznie się znajdują. Wybuch II wojny światowej upamiętniamy przy pomniku na Westerpaltte, w miejscowości gdzie polegli pierwsi obrońcy, a wymordowanych Żydów tam gdzie były getta i obozy. Yasukuni takim miejscem nie jest - nie ma tam żadnych prochów ni nic i w zasadzie możnaby nawet odprawić ceremonię w cesarskich przybytkach czy gdziekolwiek indziej.

Cytuj
Przepraszam po raz kolejny ale jestem głęboko poruszona niekompetencją twierdzeń, które piszesz. Znam Cie z wielu miejsc gdzie zwykle wypowiadałaś się bardzo ciekawie o Japonii ale to co tutaj napisałaś jest nieprawdą.
Świątynia nie powstała "po wojnie."

Ja nie napisałam, że Yasukuni powstała po wojnie. Napisałam, że po wojnie umieszczono tam tablice z nazwiskami poległych, wśród których są nazwiska osób uznanych (w mniej lub bardziej kontrowersyjny sposób) za zbrodniarzy. No bo w końcu jakby nie umarli to by ich tam nie było.

Cytuj
Czyli tak chodzi o zbrodniarzy skazanych przez trybunał tokijski. I nie ma co się dziwić, że Koreańczycy i Chińczycy palą japońskie flagi.

W zasadzie to miałam ochotę napisać wcześniej coś więcej, ale ograniczyłam się do tych szczątków ^^. Widać niepotrzebnie. Oczywiście każdy widzi to ze swojej strony innaczej. Japończycy będą wielbić swoich bohaterów, którzy dzielnie walczyli i polegli ku chwale ojczyzny wyzwalając (od okupantów z Zachodu) i jednocząc Azję pod przywództwem silnej i dobrej Japonii. [wyolbrzymienie ofkoz] Natomiast dla Chińczyków, Koreańczyków i innych nacji wizyta w Yasukuni jest pochwałą okupacji, militaryzmu, nacjonalizmu, rasizmu, mordów, gwałtów i wszystkiego tego czego japońska armia dopuszczała się na terytoriach okupowanych podczas II wojny światowej (i wcześniej).

Cytuj
Przepraszam jeśli mój post wyszedł za ostry. To naprawdę jest polemika z tym co napisałaś, a nie z Twoją osobą.
Pozdrawiam,

Nie ma sprawy. ^^ Zawsze lepiej sobie wyłożyć to i owo i podyskutować. Może z tego wyjść coś dobrego dla nas i dla innych. Jestem gotowa by się dokształcać.

Offline chem

  • Chłop
  • Dołączył: 3 Wrz 2008
  • Wiadomości: 23
  • Skąd: 波兰
Odp: Konflikt Japonia-Chiny
« Odpowiedź #17 dnia: 23 Wrz 2008, 19:35 »
Jak nazywa się japoński nacjonalizm? Czy zakres działań wojennych Japończyków obejmowały tylko Chiny, czy także kraje na południe od Chin?Dlaczego cesarz zgodził się na atak? Z góry dziękuję za odpowiedź, będzie to dla mnie niezmiernie pomocne

Offline ikari_yui

  • Chłop
  • Dołączył: 6 Sie 2008
  • Wiadomości: 11
Odp: Konflikt Japonia-Chiny
« Odpowiedź #18 dnia: 25 Wrz 2008, 15:48 »
Cytuj
Jak nazywa się japoński nacjonalizm?

Nie do końca rozumiem pytanie.

Cytuj
Czy zakres działań wojennych Japończyków obejmowały tylko Chiny, czy także kraje na południe od Chin?

Podstawowa wiedza z historii z liceum się kłania.

Cytuj
Dlaczego cesarz zgodził się na atak?

Ale o którym ataku mówimy? Oo
Poza tym jego świętobliwość miłujący pokój cesarz nie zgadzał się na żaden atak. Tam się nie zgadzał, on nawet o żadnej wojnie nie miał pojęcia. ;]

A tak serio to tematyka udziału Japończyków w konfliktach zbrojnych, pozycja cesarza, sam japoński nacjonalizm, japońskie poczucie narodowe etc. są tematami bardzo złożonymi i nadal wywołującymi żywe dyskusje wśród historyków i antropologów dlatego na tak ogólnikowe pytania trzeba by odpowiedzieć czymś długości referatu. Polecam lekturę książek o historii Japonii, których wiele jest dostępnych na polskim rynku.

Z góry dziękuję za odpowiedź, będzie to dla mnie niezmiernie pomocne

 


SinoForum

Strona wygenerowana w 0.049 sekund z 18 zapytaniami.