Problem jest znacznie bardziej złożony, niż "rywalizacja technologiczną", która właściwie moim zdaniem wręcz nie ma tutaj znaczenia.
Wydarzenia, o których wspominasz miały miejsce, powiedzmy, od lat nastych do 30-40 XX wieku. Ale nie były decydujące, to tylko polityka. Pu Yi został osadzony na tronie cesarskim marionetkowego Mandżuguo i tu się w sumie kończy jego jakiekolwiek znaczenie. Jeszcze przed II wojną światową, a później i w czasie niej, Japończycy wyczyniali w tym państewku niewyobrażalne czasem rzeczy. Zaiste, warci byli swoich aryjskich braci z Europy. Eksperymenty medyczne etc. były często nie mniej wyrafinowane niż te, którymi pochwalić mogliby się naziści niemieccy. Najwięcej zasług położyła tutaj słynna
Jednostka 731.
TUTAJ kolejny ciekawy artykuł w temacie.
To oczywiście tylko część, ale nie chodzi teraz o to, żeby przytaczać tutaj wszystko, a o przykład. No więc w ciągu tamtych lat Japończycy wywoływali w Chińczykach paniczny strach, byli dokładnie tym, czym Hitler w Europie, a może i czasem czymś gorszym. Dodatkowo nienawiść podsycana była przez komunistów, dość skutecznie zresztą. Japonia była wrogiem numer jeden.
I o tym nie zapomniano, nienawiść pogłębiano dalej, stymulowano ją.
Zresztą, jaką mamy postawę Japonii dziś? Na pewno pamiętacie tę aferę z japońskimi podręcznikami do historii, gdzie starano się wybielić japońskie zbrodnie wojenne właśnie z tamtego okresu. Pamiętacie też pewnie żywiołowe reakcje Chińczyków, którzy palili flagi japońskie i tak dalej. Czy to było odgórnie ustawione, czy też nie - to nie ma znaczenia, nawet jeśli, to pewnie i tak robili to z przyjemnością. Zresztą, w Korei Południowej również odbiło się to szerokim echem. To Japonii i wzajemnym jej stosunkom z resztą Azji Wschodnie nie pomaga na pewno.
A co z "rywalizacją technologiczną", o której mówisz? Dla mnie sprawa jest jasna, Chiny nie mogą nie przegrywać, skoro przez pół wieku prawie trwały w totalnym marazmie naukowym, a Japonia ciężko pracowała na swój sukces. Dlatego jest to sytuacja, w której takie porównania są raczej bezcelowe, jak mi się zdaje.
Acha, zapomniałbym, jeszcze w temacie japońskich eksperymentów medycznych w Chinach, polecam serię filmów
"Man Behind the Sun" (黑太阳731).