Chinatown, Africa

  • deming
  • deming Avatar
  • Wylogowany
  • Cesarski urzędnik
  • Cesarski urzędnik
  • 少说空话多干实事
Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2252 przez deming
przeglądając net doszperałem się kilku pozycji w temacie "zarzuconym" przez Wlodka:

Sautman, Barry. “Anti-Black Racism in Post-Mao China.” The China Quarterly 138 (Jun. 1994): 413-437
The Construction of Racial Identities in China and Japan http://books.google.pl/books?id=T7AL_qGOBsYC&pg=PA26&lpg=PA26&dq=Anti-Black+Racism+in+Post-Mao+China,+Sautman,+Barry,+1994&source=bl&ots=f8N3MPG6wS&sig=aDiHBvSh6R-zgrAdx242I4n-ATA&hl=pl&sa=X&oi=book_result&resnum=5&ct=result#PPA25,M1
Mira Sorvino,Anti-Africanism in China: An Investigation into Chinese Attitudes towards Black Students in the People's Republic of China.,
No Dogs, Black People and Mongolians Allowed http://www.rjkoehler.com/2008/07/18/no-dogs-black-people-and-mongolians-allowed/
An African Student in China, Hevi, Emmanuel, Pall Mall, 1963
Anti-Black Racism in Post-Mao China, Sautman, Barry, 1994
Racial Nationalism or National Racism?, Sullivan, Michael J, 1994

nie miałem zbytnio czasu, żeby uporządkować zapisy bibliograficzne:)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2253 przez YLK
Deming, sporo odnosnikow do literatury jest na dole strony Wikipedii w linku podanym przez Wlodka...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Wlodek
  • Wlodek Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Cesarski urzędnik
  • Cesarski urzędnik
  • China is a civilization pretending to be a state
Więcej
8 lata 1 miesiąc temu - 8 lata 1 miesiąc temu #2266 przez Wlodek
Tak, fajnie mieć takich "znajomych po fachu" jak Mira :) Ponieważ tematem interesowałem się już wcześniej nie jest to dla mnie żadne "nihil novi" jak mawiał dyrektor Polpimu :) Zamieszki w Nankinie są o tyle ważne, że szybko przerodziły się w rozruchy antyrządowe i niejako zwiastowały to co miało się dopiero stać na wiosnę '89.

Ja też mam pewne osobiste doświadczenia z afrykańskimi studentami zarówno w Polsce jak i w Chinach. W żadnym z tych miejsc nie mają łatwo, choć chodząc w Chinach na zakupy z kolegą z Kamerunu doświadczyłem niejako przy okazji takiej dozy werbalnej agresji i jawnego rasizmu, że prawdopodobnie w Polsce nie jest aż tak źle. Za przejaw rasizmu uznaję też np. wielką niechęć szkół językowych do zatrudniania czarnych nauczycieli, niezależnie od ich kompetencji. Jeden z moich kolegów z Namibii, jedyny w naszym ówczesnym gronie native speaker nie znalazł pracy choć nie mieli z tym problemu ani Rosjanie (jako nauczyciele angielskiego!), ani kaleczący niemiłosiernie angielszczyznę Francuzi czy Hiszpanie. W innym przypadku pewien wykształcony Belizeńczyk, mówiący z superbrytyjskim akcentem znalazł pracę dopiero na totalnym zadupiu, gdzie tak mu uprzykrzono życie, że szybko zrezygnował (historia zasłyszana od znajomego)
tutaj ciekawe video bardzo a propos:
http://www.youtube.com/watch?v=wTHLHGSAGpY#hq

Z książek zalinkowanych przez Deminga "An African Student in China" posiadam od ładnych paru lat (trafiła mi się przypadkiem w jakimś antykwariacie) -  zawzięta anty-maoistowska rozprawka rozczarowanego Chinami i ich wersją komunizmu Afrykanina. Ciekawa jako dokument epoki.
"The Construction of Racial Identities in China and Japan" zaś od paru dni do mnie jedzie :) Cenię Franka Dikottera więc lektura na pewno będzie przednia (w książce jest też rozdział o "żydach" z Kaifengu, którzy mieli już własny wątek na forum).
Z innych ciekawych pozycji z kategorii Afryka-Chiny posiadam też śmieszną agitkę z lat 70. o "chińskim imperializmie w Afryce" wydaną przez KC PZPR. Sowieci i ich satelici już od lat 60. mocno kręcili nosem na chińskie próby zdobycia przychylności Afryki. Pamiętajmy, że gdy w Chinach szalał głód spowodowany Wielkim Skokiem Chiny budowały za setki milionów dolarów kolej Tanzania-Zambia. Ojciec tanzańskiej niepodległości Julius Nyerere (którego Kapuściński nazwał afrykańskim Ghandim) odwiedził Chiny 13 razy i dość jawnie inspirował się chińskimi pomysłami, a nawet ubierał się w zhongshanzhuang. Można więc powiedzieć, że zachodnie odkrycie (przynajmniej przez media i tzw. opinię publiczną) chińskich wpływów w Afryce jest nieco spóźnione.
http://news.bbc.co.uk/2/hi/programmes/from_our_own_correspondent/6180310.stm#

Z pierwszej ręki wiem, że Yao Laoshi ma pewne afrykańskie doświadczenia, liczę więc (i nie wątpię), że włączy się do dyskusji. ;D

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte
Ostatnio zmieniany: 8 lata 1 miesiąc temu przez .

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2270 przez YLK
Wlodek, takich historii jak te opowiedziane przez dziewczyne na klipie slyszalem mnostwo. Moja zona pracuje w szkole miedzynarodowej, ktora prowadzi zajecia wg curriculum brytyjskiego, ale uczy jednoczesnie dwoch jezykow - chinskiego i angielskiego. Gros dzieci pochodzi z HK i Tajwanu, i ich rodzice, gdy tylko dowiedza sie, ze w klasie jest czarne dziecko, czesto zadaja, by ich pociecha byla przeniesiona do innej grupy.

Z drugiej strony moi znajomi chinczycy zawsze mieli dosc mieszane uczucia wobec czarnych - nauczyciel WF podziwial ich za osiagniecia sportowe, nauczyciele jezykow chwalili za szybkie lapanie chinskiego, ale jednoczesnie nie przeszkodzilo to jednej z nich dac czarnemu studentowi o imieniu Tupa chinskie imie 吐怕...

Chinczycy na poczatku lat 90tych uwazali, ze czarny student musi pochodzic z bardzo bogatej albo majacej silne koneksje z rzadem w rodzimym kraju rodziny. Rzeczywiscie, kiedy rozmawialismy z kolezankami z Afryki, okazywalo sie ze sa afrykanskimi ksiezniczkami - corkami plemiennych wladcow. Do pewnej naszej blond kolezanki przychodzil regularnie czarny student, i choc ona go ostentacyjnie ignorowala, on niczym sie nie zrazal. Potem spotkalem go siedzacego w mercedesie przed domem towarowym w Pekinia, mercedes na numerach ambasadzkich, okazalo sie, ze tata byl ambasadorem.

Czarni studenci mieli rowniez duze powodzenie wsrod chinek, i to juz na poczatku lat 90tych, gdy spoleczenstwo chinskie jeszcze mialo z cudzoziemcami relatywnie bardzo malo do czynienia.

Wowczas tez czarni studenci parali sie roznymi, czesto niezbyt legalnymi procederami, np. handlem paszportami. Kiedys tez dostalem taka propozycje, zeby "zgubic" swoj paszport za 3tys. USD. Pamietacie, ile to bylo warte w 1991?

Pokusie sie oparlem...bo mialem paszport sluzbowy... ;)

A przy tym wszystkim nie nalezy zapominac o podstawowej sprawie, jak chinska estetyka, w ktorej biala skora jest uwazana za ladna, a ciemna nie. Mysle, ze wiele uprzedzen jest opartych wlasnie na tym gleboko zakorzenionym stereotypie.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • deming
  • deming Avatar
  • Wylogowany
  • Cesarski urzędnik
  • Cesarski urzędnik
  • 少说空话多干实事
Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2275 przez deming

Deming, sporo odnosnikow do literatury jest na dole strony Wikipedii w linku podanym przez Wlodka...

znany jestem ze spostrzegawczości.... ;D

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2346 przez Yao laoshi

Z pierwszej ręki wiem, że Yao Laoshi ma pewne afrykańskie doświadczenia, liczę więc (i nie wątpię), że włączy się do dyskusji. ;D


Tak, rzeczywiście zdarzyło mi się odwiedzić Afrykę (a konkretnie Zambię) jakieś 2,5 roku temu. Chińską obecność widać tam było bardzo wyraźnie: sam Wydział Gospodarczo-Handlowy Ambasady ChRL w Lusace był bardziej okazały niż ambasady wielu innych znaczących państw świata. Jedynym z najbardziej charakterystycznych budynków w centrum stolicy (czyt. przy jedynej ulicy zabudowanej wielokondygnacyjnymi budynkami) jest duża chińska restauracja (budynek w stylu "chińskiej cepelii"), a gdzieś na zapadłej południowozambijskiej prowincji pobocze drogi zdobił szyld z wielkim napisem 煤矿, pod którym małymi literami dopisano "coal mine". Nie byłem w położonym na północy Zambii (na pograniczu z Demokratyczną Republiką Konga) zagłębiu wydobywczym, ale zapewniano mnie, że i tam są Chińczycy (ot, niespodzianka).

Z innego źródła wiem, że w Lusace działa obecnie Instytut Konfucjusza, co - jak na tamtejsze warunki - stanowi istotne wzbogacenie oferty edukacyjno-kulturalnej.

I jeszcze anegdotka z chińskiej restauracji w Lusace (jednej z co najmniej kilku):
Udałem się tam z moim gospodarzem - mieszkającym w Lusace Amerykaninem i byliśmy jedynymi niechińskimi klientami na kilkanaście stolików (wszystko praktycznie zajęte). Przy okrągłym stole obok grupa około dziesięciu Chińczyków rozprawiała głośno (wiadomo, w restauracji musi być 热闹) o zbliżających się wyborach prezydencko-parlamentarnych (wybory odbywały się w Zambii, ma się rozumieć). Głośno wyrażano obawy o negatywne skutki zwycięstwa jednego z kandydatów, który szedł do wyborów z hasłami nacjonalistycznymi i ksenofobicznymi (ostatecznie przegrał z urzędującym prezydentem - toż niespodzianka...). Tak sobie towarzystwo rozprawiało o tym, co będzie z biznesem, jeśli wygra Hata (rzeczony kandydat), aż do momentu, kiedy Yao laoshi postanowił zapalić i zorientował się, że nie ma przy sobie zapalniczki... Pytanie "请问,你们有没有打火机?" skierowane do biesiadników przy sąsiednim stole wywołało nieomal panikę ;-) Zapalniczkę ktoś mi trzęsącą się ręką podał, ale po tym "incydencie" przy sąsiednim stole rozmawiano już tylko szeptem, co było samo w sobie niezapomnianą sceną  ;D


"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.354 s.
Zasilane przez Forum Kunena
FaLang translation system by Faboba