Czy "europeizacja cywilizacji chińskiej" = "sinizacja cywilizacji europejskiej"?

  • jin tongxue
  • jin tongxue Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Mędrzec
  • Mędrzec
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2305 przez jin tongxue
Jak wiadomo, z punktu widzenia Chinczykow "nie-Chinczycy" z ich "kulturą" w czasach historycznych zawsze byli "barbarzyńcami". Do dzis to sie ani troche nie zmienilo.

Lu Xun już w 燈下漫筆(1925) skojarzył stosunkowo swieże wrażenie od zetkniecia z kulturą Zachodu z przeszłymi doswiadczeniami kontaktu z najeźdźacami z "barbarzyńskich" państw na północy (przez ost. 1500 lat północne Chiny "zaliczyły" 5 dynastii "barbarzynskich" na tronie cesarskim, południowe bodajże 3).
Koniec najezdzców byl zawsze taki, ze sinizowali sie doszczetnie, do tego stopnia, ze dzis ciezko ustalic ich cechy rasowe (geny typu mongoloidalnego sa wyjatkowo trwale), podobnie jak to, czy mieli wlasna panstwowosc, czy tez byli po prostu wojowniczymi "nomadami".

Wniosek Lu Xuna byl taki, ze cywilizacja Zachodu zaczynajac od "najazdu" i (pozornego) podporzadkowania sobie Chin, skonczy całkowitą sinizacją..

Zatem wydaje mi sie, ze im mniej bedziemy ingerować w cywilizację chińską, m.in. bawiąc się w "prawa człowieka" na chinskim terytorium, tym dlużej przetrwamy jako cywilizacja. (Mowie o tym w skali HISTORYCZNEJ, nie w perspektywie 10-20 lat).

Myślę, że ciekawym tematem byłaby w tym kontekście historia diaspory chińskiej - jakim tendencjom  historycznym podlega ewolucja grup Chińczyków wewnątrz społeczeństw niechińskich?
Bo nie wierzę, że są w stanie nie zasymilować się w drugim - trzecim pokoleniu. A jeśli tak, to poza kolorem skóry nie różnią się niczym od innych diaspor etnicznych!  Czyli chińscy imigranci nie stanowią zagrożenia etnicznego. Ale chińska kultura (którą poznajemy i propagujemy) - TAK.

Co na to szanowne gremium?

得魚忘筌,得意忘言。

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • jin tongxue
  • jin tongxue Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Mędrzec
  • Mędrzec
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Więcej
8 lata 1 miesiąc temu - 8 lata 1 miesiąc temu #2307 przez jin tongxue
Pisałem jakiś czas temu o potrzebie badania chińskich podręczników szkolnych. Wówczas rozumowałem raczej pod kątem pretensji terytorialnych do Syberii i prawdziwego oblicza stosunków chińsko-rosyjskich. Po przemyśleniu problemu, wnioskuję, że problem dotyczy także Europy, a może nawet przede wszystkim Europy. W każdym razie Polski na pewno. Co więcej, nabrałem dziwnej pewności, że Rosji trwałe schińszczenie raczej nie grozi.

Dopowiem:
Pomyślałem o tym, że w dialogu miedzycywilizacyjnym wytwarzają się "linki" między kluczowymi pojęciami dialogujących cywilizacji. Tzn. np. (skądinąd dosyć bzdurne) "moralność konfucjańska jest podobna do chrzescijańskiej", "szkoła mojia przypomina chrześcijan", także w postaci opozycji: kultura konserwatywna-kultura innowacji, wojny religijne-tolerancja religijna, demokracja-despocja.

To jest analogiczne do przeliczania np. wartości walut albo wartości temperatur z Fahrenheita na Celsjusza.

Tworząc takie "przeliczniki", z jednej strony stwarzamy sobie wrażenie (mylne!!) rozumienia tej drugiej strony (Konfucjusz?  A, to taki wędrowny nauczyciel, coś jak Jezus, tylko nie uważał się za Boga...), a z drugiej - nieświadomie - otwieramy się na jej oddziaływanie. (Yesu? To prawie tak jak nasz Kongzi. Niech żyje przyjaźń laowaisko-chińska!)

Krótko mówiąc, utraciwszy głębokie zrozumienie SENSU naszych "pojęć podstawowych", pod wpływem kontaktu z obcymi, przyjmujemy takie powierzchowne "przeliczniki" i zaczynamy używać ich do postrzegania siebie.

Na tym polega mechanizm śmierci cywilizacji, której jestesmy świadkami.
 

得魚忘筌,得意忘言。
Ostatnio zmieniany: 8 lata 1 miesiąc temu przez .

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2308 przez WangBin
Ciekawe spostrzeżenie. Pamiętać jednak należy że z każdej strony patrząc, to im jest lepiej, tym większa szansa, że za niedługo będzie gorzej. I odwrotnie. Powinniśmy próbować wyłowić z chińskiej kultury i gospodarki rzeczy nam przydatne i u nas rozsądnie je stosować tak jak chińczycy to robią u siebie.

Nie bałbym się upadku Europy bo uważam Średniowiecze za jeden z ważniejszych dla niej okresów. Jeśli przyjdzie kolejne, to za kilkaset lat będzie się musiała na nowo odrodzić.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 1 miesiąc temu - 8 lata 1 miesiąc temu #2309 przez xiaobai
Cóż, nie powiedziałabym tak radykalnie, że gdziekolwiek następuje utrata głębokiego rozumienia sensu własnych wartości. Może głównie dlatego, że samo „głębokie rozumienie sensu własnych wartości” jest niedefiniowalne. Ale i też dlatego, że samo pojęcie „własnych wartości” jest trudno definiowalne (no bo co? To jest coś, co wyznaje większość? Czy to co wyznaje mniejszość, ale mająca władzę – także symboliczną? W jakim przedziale czasu?). Można oczywiście próbować tego typu konstrukty operacjonalizować – np. „głębokie rozumienie” to znajomość genealogii i mechanizmów oddziaływań w danej sferze.
Jeśli nawet głębokie rozumienie miałoby na tym polegać, to nie wiem, czy, jeśli chodzi o Europę, można mówić o czymś takim. W przeważających ilościowo warstwach społeczeństw Europy raczej nigdy takiego rozumienia – nawet jeślibyśmy już ustalili jakieś dominujące (jakkolwiek nie definiować takiej dominacji) w dłuższych przedziałach czasowych na danym obszarze wartości, nie było. A poza tym samo takie operacjonalizowanie zawsze będzie dyskusyjne,  bo – jak wiadomo - znajomość genealogii nie jest równoważne rozumieniu etapów obecnych. Ba! Często prowadzi na manowce – tak jak w licznych przypadkach ”badań”, w których mówi się np. o okcydentalizacji Japonii a później Chin, w oparciu głównie o to, że pewne artefakty, które tam dziś występują, genealogicznie wywodzą się z Europy. Dla niektórych „genealogia” stanowi dowód, że dane artefakty nie są, i co gorsza, nie będą, dajmy na to chińskie czy japońskie. Można dojść przy tym wręcz do niezłych absurdów, jakimi dla mnie są chociażby twórczość Huntingtona czy tak popularnego B. Barbera, który pisze rzeczy w rodzaju „Historycznie ujmując, samochód ma w sobie coś rdzennie amerykańskiego. Internacjonalizacja kultury samochodu […], a także upowszechnienie jego produkcji, oznacza globalizację Ameryki bez względu na to, kto samochody wytwarza. Chińczycy postawili niedawno a przemysł motoryzacyjny. […]Decyzja ta w o wiele większym stopniu niż inne podjęte przez nich decyzje może doprowadzić do amerykanizacji, której się tak obawiają” (Dżihad kontra McSwiat).
Jak dla mnie – takie łechtanie własnej próżności i rozpaczliwa próba zdefiniowania kulturowego „siebie” na nowo przy nieuświadomionych założeniach a priori.
Nieodrodną stroną takich operacji jest- jak zauważa Said – wypreparowanie obrazu Innego, który jest naszym (tzn autora, no bo kogo?) binarnym przeciwieństwem. I po trochu tak się biorą „cywilizacje” w dyskursach „naukowych” i politycznych, a za nimi obawy „zderzeń cywilizacji” czy „śmierci cywilizacji”.

Moja obawa jest taka, że mówienie o „cywilizacjach” i „kulturach” to raczej operowanie typami idealnymi, które, wbrew pozorom, nie musi ułatwiać poznania, ale za to, poprzez esencjonalizowanie i przyjmowanie nieuswiadomionych a priori, utrudniać rozumienie tego, co ważne – procesu ciągłej zmiany. Takie podejście – znowu za Saidem – raczej służy wytwarzaniu obrazów samego siebie, na własny użytek. I dla mnie to jest zagrożeniem, jeśli chodzi o tzw. „naukę”, bo chyba nikt poważny nie napisze już dziś, że Konfucjusz, Budda czy cokolwiek czy ktokolwiek to taki chiński Jezus, Martin Luter King czy kto tam jeszcze (choć fakt, oczywiście jeszcze nie dawno trafiały się wcale wpływowe prądy myślenia, że „konfucjanizm to protestantyzm Wschodu” – ale chyba krytyka tegoż nurtu na trwałe zapisała się jako ostrzeżenie w tzw. naukach społecznych). Pierwsze pytanie jest więc chyba takie – czemu myślimy (a za tym – działamy) dialektycznie? A nie – kto pierwszy zginie?

Na Yesu, Buddę i Mencjusza, ależem sie rozpisała  ;D nie może być
Ostatnio zmieniany: 8 lata 1 miesiąc temu przez .

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2310 przez xiaobai
a jesli chodzi o "smierć cywilizacji" to każdy wiek mówi to samo ( i to nie tylko w Europie, wszak w Chinach chyba jeszcze bardziej). Od wieków. I dodaje: teraz to już naprawdę!  :D

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • jin tongxue
  • jin tongxue Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Mędrzec
  • Mędrzec
  • ...gonna go build my own Lunar Lander!..
Więcej
8 lata 1 miesiąc temu #2311 przez jin tongxue

Ciekawe spostrzeżenie. Pamiętać jednak należy że z każdej strony patrząc, to im jest lepiej, tym większa szansa, że za niedługo będzie gorzej. I odwrotnie. Powinniśmy próbować wyłowić z chińskiej kultury i gospodarki rzeczy nam przydatne i u nas rozsądnie je stosować tak jak chińczycy to robią u siebie.

Nie bałbym się upadku Europy bo uważam Średniowiecze za jeden z ważniejszych dla niej okresów. Jeśli przyjdzie kolejne, to za kilkaset lat będzie się musiała na nowo odrodzić.


Fakt, Średniowiecze, to chyba rzeczywiście znakomity klucz do dziejów Europy.

Ale - czy dobrze rozumiem, że uważasz je za okres upadku Europy? Jesli tak, to nie zgadzam się z Tobą, natomiast zgadzam się z M. Bierdiajewem (vide "Nowe Średniowiecze", mam przedruk z wydawnictwa Antyk, nie wiem czy ktoś inny wydawał, Autor pisze o nadejściu nowego "duchocentrycznego", hierarchicznego systemu światopoglądowego napodobie Średniowiecza na gruzach światopoglądu oświeceniowego, jakkolwiek nie porusza aspektów etnicznych problemu) co do tego, że był to okres kształtowania się podstaw cywilizacji europejskiej. Renesans i Barok to okres jej destrukcji, kiedy z odłamków starych "form" + obcych czynników cywilizacyjnych (odpowiednio Bizancjum i islam) powstawały niezwykłe arcydzieła.
Oświecenie to jej antyteza, która okrzyknęła się "tą właściwą tezą".
Zakładam, że Średniowiecze to okres upadku "pra-Europy" (post-rzymskich pogańskich królewstw i plemiennych sojuszy) pod naciskiem chrześcijaństwa. Idąc za tą logiką, mozna się spodziewać średniowiecza zbudowanego przez obcych z naszą pomocą na paradygmatach obcej (nieeuropejskiej) cywilizacji. Nb. niektórzy uważają, że już w 1683, 1920 i 1945-1953 mało brakowało.

Co do rozwiązań: nie wierzę, że potrafimy dostrzec, rozszyfrować i zastosować ich rozwiązania.

得魚忘筌,得意忘言。

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.356 s.
Zasilane przez Forum Kunena
FaLang translation system by Faboba