kultura codzienna, a raczej jej brak?

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2209 przez homikus
Nie spędziłem może w Chinach aż tylu lat, co nasi tutaj forumowi guru ;) , ale raz zdarzyło mi się mieć podobne odczucia. Na szczęście raz... Po kilku miesiącach we wspaniałym mieście [desc=Wuhan]武汉[/desc] wyjechałem na trochę do Hongkongu. Że było to dla mnie nie lada szokiem (wszak nie mieszkałem byłem wcześniej ani w Szanghaju, ani w Pekinie) - dodawać nie muszę. Pamiętam, że kiedy wsiadłem już w pociąg powrotny w Shenzhen i kiedy przez kolejne 12 godzin w drodze do Wuhanu mogłem poobcować sobie z kontynentalnymi Żółtymi Braćmi, wpadłem w lekką panikę. Szybko minęło, ale jednak. Co ciekawe, po kolejnych pobytach w HK nie miałem już tego problemu.

Jak rzekłem, nie równać mi się doświadczeniem w wieloma z Was, ale coś tam zdarzyło mi się jednak w tych Chinach przeżyć.

Jeśli zaś chodzi o:

(...) uśmiechają się, zagadują. Owszem, często chodzi o jakiś biznes, zarobki na turystach, ale w wielu wypadkach po prostu rozmawiają z obcokrajowcami, albo chcą w czymś pomóc, doradzić. W Szanghaju też mi się to zdarzyło, ale nie żeby 90% Chińczyków się do nas uśmiechało i zagadywało.

Nie mogę się zgodzić. Tu znów chyba zaleta pewnej prowincjonalności Wuhanu, gdzie białoskóry wciąż jest nie lada atrakcją w wielu przypadkach. Przypadkowo spotkani na przystankach, w sklepach, w knajpach etc. Chińczycy byli niesamowicie rozmowni, ciekawi mnie, Polski i Europy. Często zagadywali i oferowali pomoc, nie oczekując w zamian niczego więcej, niż kilka słów o dalekiej Polszczy. To właśnie była jedna z rzeczy, które w Chinach zaskoczyły mnie niesamowicie pozytywnie. A jeszcze bardziej pozytywnie zaskakiwała mnie, co prawda dość rzadko, wiedza niektórych Chińczyków o Polsce, wiedza, która była dalece szersza od w Chinach przeciętnej.

I rację ma Nauczyciel Yao, w Polsce porozumieć się po angielsku jest czasem równie trudno, jak w Chinach... Ech, ileż to razy jakaś kelnereczka w jakiejś warszawskiej knajpie pytała gości wokoło, czy ktoś mógłby jej może pomóc dogadać się z jakimś obcokrajowcem. Niemało już miałem takich sytuacji, szczególnie że w okresie wakacyjnym obcokrajowców w stolicy nie brakuje. Aż strach pomyśleć, co dzieje się w mniejszych miastach...

Towarzysze! Trzeba siać, siać, siać! Propagujcie SinoForum:
Promocja SinoForum

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2219 przez bartekchiny
Witam ponownie! To w zasadzie nie było od razu po powrocie. Minęły już chyba 3 tygodnie, a moje odczucia są podobne. Sam ostatnio broniłem Chińczyków na forum o turystyce. Ale uświadomiłem sobie, że się czepiam i bronię ich bez powodu, tak dla zasady. No bo jak bronić Azjatów, jeśli ktoś pisze (cytat polskiego turysty po powrocie z kraju środka):
Nawet ladne te Chiny, natomiast Chinczycy masakra. Nigdzie nie widzialem
takich ludzi - non stop charkanie, plucie, palenie, bekanie, pierdzenie,
szczanie na ulicy. Do tego za czesto sie nie myja, a zebow to chyba w
ogole nie myja patrzac na ich czarny kolor i powalajacy oddech ;-).
Dotyczy tez mlodych dziewczyn ;-)


Brzmi rasistowsko, można się obrazić, ale jest w tym trochę prawdy. Ja oczywiście wdałem się w dyskusję i pisałem, że to nieprawda, że zależy kto, gdzie, że ogólnie jest fajnie. Ale nie jest aż tak fajnie. Uwierzcie mi patrzę na to z perespektywy, mieszkam tu już dosyć długo, bywałem w przeróżnych miastach i miasteczkach. Wychowałem się w przyzwoitych warunkach, od małego starałem się być dżentelmenem, szanowałem starszych i kobiety, ale tutaj tego po prostu nie ma. Jest za to codzienne chamstwo. Przepychanie w autobusach i metrze, wydzieranie się przez telefon, głośne dyskusje w restauracjach, korzystanie z komórek w kinach. Dwa lata temu w pociągu prawie zostałem osrany przez dziecko, przy wysiadaniu rodzice założyli mu pieluchę, ale 14 godzin dziecko sikało i srało na podłogę przed moimi stopami. Co z nimi jest nie tak? To chamsto widać też w ruchu ulicznym, kierowcy mają taką domenę "Mam samochód, wy chamy, wy prostaki, wypier... z drogi, bo jadę, kto ma rower albo idzie pieszo jest dla mnie śmieciem, którego mogę po prostu zabić bez mrugnięcia okiem". Nie macie takiego wrażnia, że u nich dominuje chamstwo i brak obycia w życiu codziennym?

Chodzi mi o to, że Chińczycy mają wiele do czynienia z zagranicą. Biznes, turystyka... w Polsce tego nie ma na wielką skalę. Nikt nie powie mi, że kelnerka w Suwałkach musi mówić w trzech językach. Ale na przykład w Ningbo czy Yiwu wypadałoby znać trochę angielski, bo sporo tam biznesmenów. Poza tym ile oni mają materiałów do nauki? Półki w księgarniach się uginają: sezony Friends z napisami jak w karaoke, wywiady, muzyka z tłumaczeniem, słuchowiska, mp3, mp4, jakieś specjalne odtwarzacze, tłumacze...

Ja mówię trochę po chińsku i jakoś mi to szczególnie nie przeszkadza. Wiem, że to obcokrajowcy powinni uczyć się danego języka, ale patrząc na skalę biznesu w tym kraju, turystykę itp. Wypadałoby się poduczyć trochę języków obcych. No chyba, że im nie zależy? Teraz w Shenzhen szkoły językowe przechodzą odrodzenie, wszędzie reklamy, pytanie tylko jak oni ich uczą w tych szkołach? To że ktoś ma Australijski, czy Kanadyjski paszport nie oznacza, że jest od razu nauczycielem z powołania.

__________________
Pozdrawiam
Bartek

www.fotochiny.com

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2220 przez szopen
Moj punkt widzenia.
"Kultura" codzienna, zasady dobrego zachowania itp w jakich nas wychowano nie sa czyms uniwersalnym i na calym swiecie jednakowym.
To nie jest jedyna, poprawna i nie podlegajaca dyskusji "kultura".

Ot cos w Europie dosc powszechnego od kilkudziesieciu lat.
I tyle.


Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2221 przez bartekchiny
Coś powszechnego, przyjemnego i ułatwiającego życie, zwykła zyczliwość i savoir-vivre, czego w Chinach pewnie nie będzie przez najbliższe 100 lat. Chyba trzeba się z tym pogodzić.

__________________
Pozdrawiam
Bartek

www.fotochiny.com

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2226 przez xiaobai
Nam (ale tutaj też bym nie generalizowała)
ułatwiającego zycie.

Chodzi mi o to, że Chińczycy mają wiele do czynienia z zagranicą. Biznes, turystyka... w Polsce tego nie ma na wielką skalę.

Obawiam się, że samo "manie" do czynienia z zagranicą nie musi automatycznie prowadzić do chęci nasladownictwa obyczajów en gros. I bynajmniej nie musi to być dowodem "zapóźnienia" czy małej lotności opornego.
To trochę takie: przeciez widza nasz przykład - czemu jeszcze nie uznali naszej wyższości i nie zaczęli się od nas uczyć? To taki prztyczek dla nas - albo - (innego wyjścia nie ma, jesli dopuszcza się tylko alternatywy) - rzeczywiscie wina jest mała lotność "niecywilizowanego"
A z tym przykładem jesli chodzi o cudzoziemców w Chinach to tez bardzo różnie...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
8 lata 3 miesiąc temu #2227 przez Yao laoshi
Szopen ma sporo racji - nie możemy wymagać, aby na całym świecie np. puszczano kobiety przodem, bo nam się wydaje to właściwe i zgodne z elementarnymi zasadmi savoir-vivre'u...

Poza tym uważam, że często dokonujemy jednak zbyt daleko idących uogólnień (to zwłaszcza a propos cytatu przytoczonego przez Bartka). Po przejściu się niektórymi ulicami wielu (jeśli nie wszystkich) polskich miast też można by (będąc zagranicznym turystą) komentować:
Polska - kraj bardzo ładny, ale Polacy to jakieś bydło.
Nigdzie na świecie nie widziałem czegoś takiego: ledwo trzymający się na nogach pijani ludzie na ulicach widoczni są już około południa, a pod każdym sklepem stoją wyniszczeni alkoholem menele spożywający cuchnące tanie wina. Wszędzie, na chodnikach i trawnikach, psie kupy - chodząc trzeba się uważnie rozglądać. W wejściach do kamienic natomiast intensywny zapach uryny. Na ścianach wielu budynków antysemickie napisy w rodzaju "Jude raus" albo gorsze, co szokuje zwłaszcza w kraju, na terenie którego obejrzeć można liczne ślady Holocaustu.


Jak widać, wszystko jest względne. Ja zawsze powtarzam: jeśli komuś jest w Chinach bardzo źle, nie musi tu mieszkać. Każdy cudzoziemiec może w dowolnej chwili spakować walizki i się stąd wynieść - przymusowych osiedleń w ChRL się nie praktykuje ;-)

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.188 s.
Zasilane przez Forum Kunena
FaLang translation system by Faboba